Dużo mówiło się też o zainteresowaniu Realu Madryt. Czy w którymś momencie naprawdę było coś na rzeczy? Jakiś kontakt, jakieś zainteresowanie, jakaś rozmowa, żeby Joan García trafił do Realu Madryt?
Nie, nie, nigdy.
Czyli od początku było dla ciebie jasne, że twoim kierunkiem będzie Barcelona?
Tak. Oczywiście w lecie, kiedy mówi się, że możesz odejść, pojawia się mnóstwo różnych rzeczy, ale od tego do prawdy jest daleka droga. Ze wszystkimi zawodnikami jest tak samo – latem pojawia się mnóstwo plotek, ale nie wszystkie są prawdziwe. My, ludzie z mojego otoczenia, wiedzieliśmy, jak było naprawdę i na tej podstawie podjęliśmy najlepszą decyzję.
(…)
Masz wrażenie – nawet jeśli teraz głowę masz przy reprezentacji i mundialu – że patrząc na ligę, gdzie w ostatnich tygodniach trwa walka cios za cios, nikt się nie potyka, nie potyka się Real, nie potyka się Barcelona, Barcelona wygrywa, Real odpowiada… Czy masz poczucie, że Klasyk zdecyduje o mistrzostwie?
W końcu te mecze, tak jak wszystkie inne, są warte trzy punkty. Jeśli przegrasz mecz inny niż Klasyk, też tracisz trzy punkty. My jednak mamy jasność, że zdobycie mistrzostwa zależy od nas samych, a to w piłce jest najważniejsze. Musimy skupić się na wygrywaniu każdego meczu – oczywiście także Klasyku – mając świadomość, że jeśli ty się potkniesz, to inni pewnie się nie potkną. Więc skupiamy się na tym, by wygrywać każde spotkanie, wiedząc, że wszystko zależy od nas, a to jest istotne.
I wiele zależy też od Lamine'a Yamala, którego masz zarówno w reprezentacji, jak i w Barcelonie. Nie wiem, czy to, że trenujesz z nim codziennie, nie staje się już rutyną, ale człowiek chyba jednak dostrzega klasę tego chłopaka – jego wiek, to, co robi, odpowiedzialność, wszystko, co ma wokół siebie. Zaskoczyło cię to, kiedy zacząłeś oglądać go codziennie z bliska na treningach?
Tak, tak. To naprawdę momentami zaskakuje. Czasem sam sobie myślę: kurczę, on ma 18 lat i właśnie zrobił coś takiego. A potem myślę, co ja robiłem, kiedy miałem 18 lat – i nie ma nawet czego porównywać. To, co on robi, jest niesamowite. Myślę, że najlepsze, co możemy zrobić, to towarzyszyć mu w tym – jemu i wszystkim młodym zawodnikom, bo to, co teraz nadchodzi w piłce z młodszych roczników, jest niesamowite. Chodzi właśnie o to, żeby ich wspierać, pomagać im we wszystkim, w czym możemy. Ja sam uważam się jeszcze za młodego, ale w tej szatni już wyglądam na weterana. Tak że tak – pomagać im, towarzyszyć im i próbować sprawić, by byli jeszcze lepsi.
Chciałem cię zapytać, czy napastnik, który robi na tobie największe wrażenie… nie wiem, jako bramkarz, kiedy widzisz naprzeciw siebie Mbappé, jak byś go opisał? I czy to właśnie on najbardziej zwraca twoją uwagę pod względem wykończenia akcji?
Myślę, że na tym poziomie każdy napastnik wymaga od ciebie maksimum, ale jasne – Mbappé, jak mówisz, czy inni napastnicy, jak Julián w Atlético, no i Griezmann, który ma ogromną jakość, zmuszają cię do grania na najwyższym poziomie. Kiedy stajesz z nimi twarzą w twarz, musisz po prostu próbować sobie radzić.
Analizujesz ich?
Tak, analizuję wszystkich rywali, przeciwko którym gram. Oczywiście każda sytuacja potem wygląda inaczej, ale jeśli masz już pewne wyobrażenie o tym, co robią albo co zwykle robią, to trochę ci to pomaga.
Gdybyś mógł sprowadzić jednego z nich, którego byś wybrał? Dziewiątkę. Gdyby ci powiedzieli: „Dostajesz pod choinkę jedną dziewiątkę”.
Myślę, że z tymi, których mamy, jesteśmy dobrze zabezpieczeni.
Skoro wspomniałeś Juliána, uważaj, co mówisz o Juliánie, bo kibice Atlético są teraz bardzo wyczuleni. Za każdym razem, gdy ktoś z Barcelony mówi: „Julián to dobry piłkarz”, od razu jest poruszenie. Ale to po prostu naturalnie ci przyszło.
Tak, po prostu dobry piłkarz, tak jak wielu innych.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się