Pierwsze wypowiedzi Riolo z poniedziałkowego wieczoru można znaleźć w tym artykule. We wtorek Riolo w RMC dodał:
– W Hiszpanii potwierdzono moje informacje. Ja sam miałem dość skomplikowany dzień, bo oczywiście hiszpańscy koledzy po fachu sporo do mnie pisali już od rana. Potwierdzaliśmy im tę informację, która rzeczywiście wydaje się halucynacją i ja sam też miałem taką reakcję, gdy to usłyszałem. Już na wstępie doprecyzujmy, mówiłem to wczoraj wieczorem, że w redakcji RMC pracujemy wszyscy razem. Fabrice Hawkins, którego tu nie ma, też jest bardzo zaangażowany w ten temat już od kilku dni. Pracowaliśmy nad tym razem.
– Na wstępie zabawna sytuacja, bo dziennikarze są faktycznie różni w zależności od kraju i za każdym razem jest podobnie, kiedy coś dzieje się w Hiszpanii: tu pierwsi, którzy się ze mną skontaktowali, to byli Katalończycy [śmiech]. Ale wyraźnym ukrytym zamiarem: „Tak, ok, informacja jest szalona, ale jeśli możemy sobie ponabijać się z Realu, to dla nas coś genialnego”. I to uważam zawsze za dość specyficznego, ale to po prostu ich kultura. Naprawdę oni byli pierwsi, ale nawet kiedy im o tym mówiłem, to główna reakcja była taka: ale jak klub tak poważny jak Real mógł popełnić taki błąd?
– Tak, to błąd, który ciągnie się od końca grudnia i to on sprawił, że Mbappé grał przez półtora miesiąca osłabiony, że podjął ogromne ryzyko dla swojego kolana, ale nie tylko dla kolana, także dla uda, bo grając kontuzjowany i osłabiony na poziomie kolana, mocno obciążał udo i ono też mogło w tym miejscu się rozerwać.
– A potem skończyłem wtorek z ludźmi od Realu, którzy też starali się trochę chronić klub, bo w Hiszpanii są dziennikarze, którzy często są blisko klubów. W rzeczywistości oni to na końcu potwierdzili.
– Czy Mbappé nie umiał sam powiedzieć, że dalej go coś boli? Wczoraj poruszyliśmy tylko część historii. Przypomnijmy sobie, że na początku 2026 roku Real był pod dosyć dużą presją, bo oprócz Superpucharu Hiszpanii rozgrywanego w Arabii Saudyjskiej był tamten moment, w którym Xabi Alonso siedział na gorącym krześle. Myślę, że robił wszystko, co mógł, by się utrzymać. Oczywiście do tego musiał wygrywać mecze i zrobił wszystko w postaci tego, że poprosił Kyliana o grę, nawet jeśli on czuł ból. A jako że tam był błąd diagnostyczny, to było trochę tak, jakby ból można było trochę zignorować, skoro tak naprawdę nie było informacji, że coś mu jest. W każdym razie on sam tego nie wiedział. Byli tam zawodnicy, którzy chcieli głowy Xabiego Alonso. Znamy tych zawodników, to Vinicius czy Bellingham. Akurat Mbappé nie był w tym obozie. Więc jeśli proszono go o grę, to zagrał. Nie oszukiwał. W Superpucharze zagrał chyba z dwadzieścia minut, nie więcej. Nie mógł zagrać więcej. A potem w kolejnych meczach moim zdaniem było widać, że nie prezentował się dobrze.
– Punktem zwrotnym był mecz 17 lutego z Benficą, pierwszy mecz baraży Ligi Mistrzów, gdzie wyraźnie przez cały mecz snuł się po boisku. Wtedy na końcu powiedział: „Słuchajcie, to już niemożliwe, naprawdę jest coś nie tak. Nie wiem, co oni zrobili”. W międzyczasie Real zrobił porządki wśród wszystkich lekarzy. Zresztą nie wiem, czy widzieliście na Twitterze, ale była dietetyczka Realu kompletnie puściła hamulce i napisała coś w stylu: „Brawo, Kylian”. W skrócie, potępiła niekompetentnych ludzi z Realu, którzy robią nieprawidłowe rzeczy.
– Po meczu z Benficą pojechał więc do Bertranda Sonnery-Cotteta, lekarza, o którym mówiliśmy wczoraj, nazywanego szefem od kolan. I tam najpierw pierwszym zaskoczeniem lekarza było to, że nie było wyniku badania lekarskiego. To jednak jest dość szalone. Brak badania lekarskiego to było pierwsze zaskoczenie. A potem dostarczenie tego skanu, gdzie był ten błąd z kolanem i to było już coś w rodzaju halucynacji, gdzie wszyscy jesteśmy skonfundowani i nie potrafimy zrozumieć, jak można było zrobić coś takiego.
– Na końcu z perspektywy czasu chodzi przede wszystkim o ryzyko, o którym wszyscy dziś mówią w Hiszpanii, to znaczy: co by się stało, gdyby nacisnął, gdyby kolano całkowicie puściło i rozwalił nawet udo? Co wtedy? Było dużo strachu. Najpierw było zaskoczenie, a potem złość. Dziś jest koniec marca, leci z kadrą do Bostonu, a lekarz mówi, że jest wyleczony w 100%.
– Myślę, że lekarz powiedział mu też: „Jeśli możesz nie grać rewanżu z City, to może lepiej”. Real jednak trochę nim zagrał i trochę też w derbach. Nie widzieliśmy w tych meczach wielkiego Mbappé. On jeszcze nie porusza się super dobrze.
– Myślę, że jednak dziś jest ponad wszystkim odciążony, naprawdę czuje ulgę. Myślę, że nie ma żalu do Realu. Teraz to już przeszłość. Oczywiście, gdyby rozwalił sobie kolano, myślę, że nie mówilibyśmy o tym w ten sposób i historia byłaby inna. Dziś on chce już ruszyć dalej. Widzieliśmy, że gdy wyjechał z kadrą, to się uśmiechał. Mnie jednak zaskakuje jak brutalny był wywiad, którego on udzielił wieczorem. Te wypowiedzi są dość brutalne, ten jego wywiad. To zostało niezauważone, ale ten wywiad jest brutalny. Tam jednak wyraźnie kieruje dość ostrą krytykę pod adresem Realu.
– Słowa, że „Przyjechałem do Francji, żeby mieć odpowiednią diagnozę”? No właśnie, to jednak nie jest nic małego, powiedzieć coś takiego. To znaczy, że jej nie miałeś. Wiemy od naszych gości, że ogólnie coraz więcej piłkarzy wątpi w lekarzy w klubach. Oczywiście to środek sezonu i nie spodziewajmy się, że jutro [na konferencji prasowej w środę w Stanach Zjednoczonych] ogłosi jakąś bombę. Nie, nie, on nie powie więcej, bo chce spokoju.
– Czy Kylian nie szuka wymówki, bo w końcu miał tylko skręcone kolano? Ale Max, przestań gadać takie bzdury. Max, proszę cię. Nie ma tu żadnego udawania. On grał osłabiony. Oczywiście realne pytanie brzmi, czy naprawdę wrócił do topowej formy? W to nie wierzę, ale to co innego. Rozumiem wasze pytania w sprawie jego formy i sensu przyjeżdżania na kadrę. Zobaczymy, co się wydarzy. Ja wiem tylko, co wydarzyło się wcześniej. Tu wszystkie wasze wątpliwości i wszystko, co mówicie, najprawdopodobniej są słuszne. Istnieje ta wątpliwość, bo już lekarz Sonnery-Cottet był zdziwiony, że grał przeciwko City. A przypominam, że kiedy go bolało, to zarówno Xabi Alonso, jak i Arbeloa, także Arbeloa na Benfice powiedział mu: nawet osłabiony, chcemy, żebyś grał, bo jesteś dla nas ważny. Więc to są wszystkie te rozmowy trenerów i lekarzy z zawodnikiem, który zawsze chce grać, nawet kiedy nie do końca wie, czy za bardzo nie ryzykuje.
– To nie pierwszy raz, kiedy słyszymy, że zawodnikom trudno jest samodzielnie ocenić swój stan medyczny i że jakby pcha ich chęć gry oraz, jakby to powiedzieć, pewna wola, ale też skłonność do niedoceniania swojego zdrowia i tego, co naprawdę czują medycznie. To nie jest nic nowego, prawda? Albo że idą do trenera i mówią: jest dobrze, czuję się dobrze, mogę grać. A lekarz mówi im coś innego. To nie jest nowe, słyszymy o tym cały czas.
– Jutro [w środę] Kylian ma być na konferencji prasowej. W tej sytuacji to niemalże konferencja roku.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się