REKLAMA
REKLAMA

Ważne zwycięstwo z Hapoelem Tel Awiw

W 33. kolejce Euroligi Real Madryt pewnie pokonał Hapoel Tel Awiw i awansował na trzecie miejsce w tabeli. Jest to o tyle istotna wygrana, ponieważ zapewniła pozytywny bilans meczów bezpośrednich, co na zakończenie sezonu zasadniczego może mieć duże znaczenie.
REKLAMA
REKLAMA
Ważne zwycięstwo z Hapoelem Tel Awiw
Chuma Okeke. (fot. Getty Images)

Real Madryt bardzo przekonująco pokonał Hapoel Tel Awiw. Królewscy nie zwalniają tempa i po rozbiciu Barcelonyw niedzielę dzisiaj zaprezentowali się z dobrej strony w starciu z jedną z najsilniejszych drużyn w Eurolidze. Dzięki tej wygranej Madrytczycy ponownie znaleźli się na podium. Są też lepsi w dwumeczu od Hapoela, co jest cenną zaliczką, patrząc na układ w tabeli. W dzisiejszym spotkaniu goście ani na moment nie znajdowali się na prowadzeniu. Graczem tego spotkania został Mario Hezonja (15 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty).

REKLAMA
REKLAMA

Pierwsze minuty meczu należały do Facundo Campazzo. Argentyńczyk wyszedł na parkiet z wielką energią i po niecałych 3 minutach miał 10 punktów na koncie. Dzięki niemu Królewscy wyszli na prowadzenie, bo Hapoel tak dobrego początku nie miał. Goście potrzebowali więcej czasu, żeby wskoczyć na swój poziom. Kiedy nieco się rozkręcili, to byli w stanie zbliżyć się na dystans jednego punktu, ale nic więcej. Real Madryt potrafił znajdować wolnych zawodników pod koszem i świetnie pod tym względem wyglądał Deck. Taka gra przyniosła Królewskim prowadzenie po pierwszej części (24:19).

Hapoel próbował odpowiedzieć i dogonić Madrytczyków w drugiej części. Aktywny był Motley, który siłą fizyczną przewyższał kryjącego go w kilku sytuacjach Feliza. Podopieczni Scariolo imponowali przy tym cierpliwością w ataku, Nie działali w pośpiechu i dzięki temu byli sobie w stanie znajdować wiele czystych pozycji do rzutów. Podkreślał to Scariolo w jednej z przerw. Hapoel w defensywie był bezradny. Usiłował zrobić coś w ofensywie, jednak tam brakowało skuteczności (45:35).

Po zmianie stron błysnął Mario Hezonja, który trafiał z dystansu. W jego ślady poszli Abalde i Okeke i Hapoel został daleko w tyle. Bryant czy Oturu próbowali odpowiadać, jednak Królewscy z dużą łatwością radzili sobie z defensywą rywali. Dopiero w tej kwarcie obudził się Micić, lecz pokazał pojedyncze dobre akcje. Przewaga Realu Madryt ocierała się o barierę 20 punktów, ale jej nie sięgnęła jeszcze w tym fragmencie, a końcówka kwarty należała do Hapoela, który zmniejszył stratę do 11 oczek (71:60).

REKLAMA
REKLAMA

W ostatniej kwarcie Real Madryt znów przyspieszył i po trafieniach Lylesa i Decka różnica punktowa przekroczyła 20 punktów. Itoudis kolejny raz poprosił o czas, starając się cokolwiek zmienić, jednak nic nie działało. Królewscy mieli pełną kontrolę nad meczem. Scariolo mógł oszczędzać niektórych graczy przed czwartkowym spotkaniem z Efesem. Madrytczycy wyraźnie zwolnili w końcówce, co jednak nie obejmowało Hezonji, który zanotował double-double. W ostatnich minutach goście nieco poprawili wynik, lecz nie może to zmienić bardzo pozytywnego obrazu gry podopiecznych Sergio Scariolo.


92 – Real Madryt (24+21+26+21): Abalde (6), Campazzo (11), Okeke (6), Hezonja (15), Tavares (6), Lyles (12), Maledon (13), Deck (8), Garuba (2), Llull (3), Feliz (10), Łeń (0),

83 – Hapoel Tel Awiw (19+16+25+25): Bryant (13), Malcolm (2), Micić (8), Wainright (5), Oturu (10), Motley (13), Jones (15), Blakeney (3), Timor (2), Edwards (10), Randolph (2), Madar (0).

Statystyki


Poza kadrą znaleźli się:

  • David Krämer – decyzja trenera

  • Gabriele Procida – decyzja trenera

  • Izan Almansa – decyzja trenera


Wynik dwumeczu: Real Madryt 167:157 Hapoel Tel Awiw


Tabela zapewniona przez Sofascore

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA