José Félix Díaz z dziennika AS przypomina, że w poniedziałek, 2 marca, Real Madryt zdawał się pogrążać w głębokim kryzysie. Poniósł ligową porażkę z Getafe , drugą z rzędu po wpadce w Pampelunie. Barcelona oddalała się w tabeli, a na horyzoncie pojawiały się liczne wątpliwości w postaci słabych wyników, kontuzji i wszelkiego rodzaju kar. Jednak we wtorek 17 tego samego miesiąca, czyli piętnaście dni później, zdaniem, które najczęściej słyszano po zakończeniu meczu z Manchesterem City, było: „Możemy wygrać ligę i Ligę Mistrzów”.
Co się zmieniło? Czy w piłce nożnej istnieje magia? W klubie utrzymuje się, że przyczyną tej przemiany są decyzje podjęte po powrocie z Superpucharu Hiszpanii (zwolnienie Xabiego Alonso i jego sztabu trenerskiego oraz przybycie Arbeloi i Pintusa), a wszystko wynikało ze złego planowania. Królewscy wierzą, że kwestia przygotowania fizycznego zaczyna przynosić efekty. Ważną rolę odgrywają również aspekty emocjonalne i taktyczne. Faktem jest, że do formy powrócili tacy gracze jak Valverde i Vinicius, którzy są wzorami dla reszty drużyny.
AS zauważa, że trener Arbeloa mówi o bardziej zrównoważonym systemie, z graczami nastawionymi na to, że albo będą biegać, albo nie mają czego szukać. Punktem zwrotnym było spotkanie w szatni w Valdebebas, na którym zabrakło tak ważnych graczy jak Bellingham czy Mbappé. Zawodnicy powiedzieli sobie wprost, co myślą, i zdali sobie sprawę, że coś musi się zmienić, że nie mogą tak dalej grać. Były to chwile zwątpienia, ale piłkarze zrozumieli, że trzeba coś zmienić. Odłożono na bok fantazjowanie, aby dać pierwszeństwo logice i odwadze w niektórych decyzjach.
Arbeloa postąpił słusznie, zwracając się w stronę szkółki. Wiedział, że klub go wspiera, że plotki pojawiające się wszędzie o jednym, dwóch, a nawet trzech potencjalnych jego następcach wynikały z pragnienia zmian i zakończenia serii słabych wyników. Otrzymał poparcie klubu, a piłkarze dowiedzieli się o tym bezpośrednio.
Resztę załatwiło pojawienie się utalentowanej i doskonale przygotowanej młodzieży. Teraz wszyscy biegają, o czym świadczy fakt, że Vinicius był tym, który pokonał najwięcej metrów w pierwszym meczu z Manchesterem City. W obu meczach drużyna Arbeloi przebiegła więcej niż drużyna Guardioli. Konkretnie, w rewanżu na Ettihad pokonała 114,5 km do 109,9 km angielskiej drużyny. W pierwszym meczu madrytczycy również pokonali piłkarzy City, ale tylko o 300 metrów. Nogi, kondycja, ale przede wszystkim mentalność. A teraz Real wierzy, że wszystko jest możliwe.
AS zauważa, że zbliżają się derby Madrytu – starcie pełne rywalizacji, ale tak ważne jak mało które wcześniej. Między innymi z powodu kontuzji Courtois, ale to, co sprawia, że ten mecz jest wyjątkowy, to stawka dla obu drużyn. Atlético myśli już finale Pucharu Króla i ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Barceloną, a drużyna Królewskich wie, że w La Lidze nie ma już miejsca na najmniejszy błąd. Los Blancos są tego świadomi. Nie zapominają też o miażdżącej porażce 2:5 na Metropolitano.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się