Koszykarze Realu Madryt nie wykorzystali okazji, by umocnić swoją pozycję na podium Euroligi. Problemy z grą w obcych halach w tych rozgrywkach jeszcze się nie skończyły. Sergio Scariolo przed meczem przestrzegał, że jest to jeden z najtrudniejszych wyjazdów w sezonie i jego słowa się potwierdziły. Litwini odnieśli bardzo cenne dla siebie zwycięstwo i dodatkowo zapewnili sobie przewagę nad Królewskimi w bezpośrednim bilansie pojedynków. Ponownie mocno we znaki dał się Madrytczykom Sylvain Francisco, MVP dzisiejszego meczu, ale jednocześnie bohater największej kontrowersji spotkania. Skutecznie nabrał sędziów w swojej ostatniej akcji, dzięki czemu na 3 sekundy przed końcem Žalgiris wyszedł na prowadzenie.
Pierwsza kwarta nie zwiastowała problemów, a wręcz przeciwnie, bo była bardzo dobra w wykonaniu Realu Madryt. Świetnie w mecz wszedł Okeke, który zdobył pierwsze osiem punktów dla Królewskich. Później dołączyli do niego Hezonja i Campazzo. Žalgiris dotrzymywał Madrytczykom kroku dzięki Francisco oraz Williamsowi-Gossowi. Obie drużyny były bardzo skuteczne, dzięki temu to spotkanie było bardzo atrakcyjne dla kibiców (25:29).
W drugiej kwarcie więcej czasu na parkiecie spędzili zmiennicy, którzy dostosowali się do tempa spotkania narzuconego w pierwszej kwarcie. Podobnie było w pierwszym meczu między obiema drużynami. Ofensywa działała zdecydowanie lepiej niż defensywa. Spotkanie było bardzo wyrównane. Żaden zespół nie był w stanie wypracować sobie większej przewagi. W połowie meczu łącznie na liczniku było 108 punktów, a dzięki trafieniu Llulla z dystansu Królewscy schodzili do szatni z przewagą (53:55).
Po przerwie wszystko się zmieniło. Trenerzy skupili się na poprawie gry obronnej i to było widać po powrocie na parkiet. Abalde zdołał na dłuższy czas wyłączyć z gry Francisco. Jednocześnie znacznie trudniej przychodziło Madrytczykom zdobywanie punktów. Oba zespoły popełniały znacznie więcej błędów. Tavares dał rywalom oddech poprzez faul niesportowy, ale w końcówce Lyles i Maledon dali Królewskim cztery oczka przewagi (68:72).
W ostatniej kwarcie ofensywa Realu Madryt wyglądała fatalnie. Žalgiris był odrobinę lepszy dzięki błyskowi Wrighta. Długimi momentami Królewscy nie potrafili trafić do kosza. Trzymali się meczu dzięki defensywie. Wydawało się, że do rozstrzygnięcia będzie potrzebna dogrywka, ale wtedy Francisco wbiegł między Hezonję i Tavaresa i przewrócił się bez kontaktu. Sędziowie odgwizdali faul, Francuz wykorzystał rzuty osobiste. Królewscy jeszcze próbowali odpowiedzieć, ale Hezonja spudłował.
87 – Žalgiris (25+28+15+19): Williams-Goss (11), Francisco (20), Wright (16), Tubelis (8), Butkevičius (7), Brazdeikis (), Giedraitis (2), Sleva (6), Birutis (8), Rubštavičius (-), Sirvydis (-), Ulanovas (5).
85 – Real Madryt (29+26+17+13): Abalde (0), Campazzo (7), Okeke (8), Hezonja (18), Tavares (12), Lyles (10), Maledon (11), Deck (7), Garuba (4), Llull (6), Feliz (2), Łeń (-).
Poza kadrą znaleźli się:
David Krämer – decyzja trenera
Gabriele Procida – decyzja trenera
Izan Almansa – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 185:186 Žalgiris
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się