Advertisement
Menu
/ elconfidencial.com

Mbappé, Jude i obawa przed ruszaniem tego, co działa

Real Madryt, mając solidną przewagę trzech goli, przyjeżdża na Etihad po dwóch kolejnych zwycięstwach i wyraźnej poprawie gry oraz wizerunku jako zespołu gotowego do rywalizacji. Guardiola próbuje odwrócić uwagę.

Foto: Mbappé, Jude i obawa przed ruszaniem tego, co działa
Kylian Mbappé i Jude Bellingham. (fot. Getty Images)

Ekspansywny i nieuchwytny jak dym – taki był Pep Guardiola przed hitem tej kolejki Ligi Mistrzów. Manchester City zmierzy się z Realem Madryt w rewanżu na Etihad, gdzie gospodarze spróbują odrobić sporą stratę z Santiago Bernabéu. Tam drużyna Álvaro Arbeloi wygrała dzięki trzem golom Fede Valverde. Kataloński szkoleniowiec nie bez powodu uchodzi za jednego z najwybitniejszych trenerów w historii futbolu. Po latach sukcesów Guardiola mówi dziś o niewygodnej prawdzie, z którą kibice największych klubów nie zawsze chcą się pogodzić: na najwyższym poziomie przegrywa się częściej, niż wygrywa, opisuje El Confidencial.

– W sporcie przegrywa się częściej, niż wygrywa. Jak długo można o tym myśleć? Na świecie dzieją się znacznie ważniejsze rzeczy. Real Madryt wygrał 15 Pucharów Europy, ale zagrał w tych rozgrywkach sto razy. Czy to znaczy, że poniósł porażkę? Przecież przegrał więcej razy, niż wygrał – powiedział Guardiola.

Guardiola dobrze wie, że obecny Manchester City nie przypomina już zespołu z poprzednich sezonów. Na Bernabéu próbował zaskoczyć ustawieniem z czterema napastnikami, a w środku pola oparł grę na Rodrim i Bernardo Silvie. Ten plan się nie sprawdził, a skuteczność Królewskich mocno przechyliła szalę awansu na ich stronę. Mimo wszystko trudno podawać w wątpliwość ofensywny potencjał City.

– Na tym stadionie nieraz strzelaliśmy po cztery gole, trzeba wierzyć, będziemy mieć swoje okazje – powtarzał Guardiola, sięgając po dobrze znane hasła przed próbą odrobienia strat. Arbeloa z kolei tonował nastroje w swoim zespole: – Musimy wyjść po zwycięstwo, pokazać taki sam poziom zaangażowania jak w pierwszym meczu, a nawet większy. To bardzo trudny teren, a ich kibice mocno ich poniosą. Na boisku muszą być widoczne pokora i ambicja. Każdy gra tu swoimi kartami.

Real do pierwszego meczu podchodził jako zespół pogrążony w kryzysie, a schodził z boiska pewny siebie i przekonany o własnej sile. Arbeloa znalazł równowagę, być może ważniejszą nawet od samej jakości gry, a przede wszystkim odbudował więź między drużyną a trybunami. Potem przyszedł mecz z Elche. Młodzi weszli na boisko z energią i agresją, a Bernabéu po prostu się tym cieszyło. Prawdziwy rollercoaster emocji. Jeśli Arbeloa zdoła do tego dodać jeszcze regularność, Real może wejść na bardzo wysoki poziom, zauważa El Confidencial.

W ten sposób, właściwie z dnia na dzień, trener wypracował model gry ukształtowany przez trudny moment drużyny. Dość niespodziewanie Królewscy uwzględnili w kadrze na ten mecz Kyliana Mbappé, który w ostatnich tygodniach pauzował z powodu problemów z lewym kolanem, a także Jude’a Bellinghama, wyłączonego z gry od 1 lutego z powodu urazu mięśniowego. Arbeloa apelował jednak o spokój. Real ma trzy gole przewagi, jest połowa marca, a mistrzostwa świata są już coraz bliżej.

– Bellingham sam chciał przyjechać z kolegami, żeby być z zespołem. Weźmie udział w części treningu, ale jutro nie zagra. Bardzo się cieszę, że jest coraz bliżej, że znowu go czujemy. Myślę, że dla jego kolegów też będzie bardzo ważne zobaczyć go już na treningu, a jutro przed meczem, w przerwie i po spotkaniu. Zawsze mówiłem, że będzie jednym z liderów – i już nim jest – więc to bardzo ważne, że jest tutaj z nami. Mbappé jest już dostępny, więc jutro sami zobaczycie.

Gdy tylko zdrowie na to pozwala, miejsce w składzie dla takich piłkarzy właściwie nie podlega dyskusji. Na papierze łatwiej wkomponować Mbappé, nawet jeśli najlepsza wersja Viníciusa pojawiła się akurat pod nieobecność Francuza. Trudno jednak ignorować 38 goli w sezonie. Większe pytania dotyczą Jude’a. Jego rola nie jest dziś oczywista. Podczas jego absencji Valverde, Tchouaméni i Camavinga przejęli stery w środku pola, ale Arbeloa naprawdę trafił w punkt dopiero wtedy, gdy postawił na Thiago Pitarcha. Brahim i Arda Güler to z kolei nazwiska, które również mogą wypaść z wyjściowej jedenastki, stwierdza El Confidencial.

Pozycja Jude’a już od pewnego czasu budzi dyskusje. Gdy inni w wieku 22 lat wciąż uchodzą za wielkie talenty, on jest już pełnoprawną gwiazdą, od której wymaga się natychmiastowych efektów. Jego znakomity debiutancki sezon w Realu, zwieńczony także triumfem w Lidze Mistrzów, zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Gole przychodziły mu wtedy z łatwością, poruszał się po Bernabéu z elegancją przywodzącą na myśl Zidane’a, a z kibicami łączył go szczególny rodzaj energii – celebrował trafienia z wypiętą klatką piersiową i szeroko rozłożonymi ramionami. Kryzys drużyny mocno odbił się także na nim. Coraz częściej sprawiał wrażenie przygaszonego, dodatkowo długo zmagał się z problemem barku. Współistnienie zawodnika potrzebującego tyle przestrzeni w ataku z Mbappé i Viníciusem sprawiło, że to właśnie on znalazł się pod lupą.

To jednak kłopot, który każdy trener chciałby mieć. Tyle jakości, a tak mało miejsca. Zarządzanie szatnią w Realu Madryt nie jest łatwe – Xabi Alonso mógłby o tym sporo opowiedzieć, podsumowuje El Confidencial.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!