Jeszcze tydzień temu Real Madryt przystępował do meczu z Manchesterem City w roli ofiary. Wątpliwości dotyczące gry i wyników sprawiały, że wielu miało dość uzasadnione obawy, jednak jutro Królewscy lecą do Manchesteru z solidną zaliczką 3:0 z Bernabéu, co sprawia, że teraz to drużyna Guardioli znajduje się w sytuacji, w której do niedawna byli Los Blancos. City jest pogrążone w wątpliwościach po kolejnym potknięciu w Premier League przeciwko West Hamowi (1:1), po którym tracą już 9 punktów do Arsenalu przy jednym meczu rozegranym mniej.
Guardiola czeka na Real Madryt w bardzo delikatnym dla swojej drużyny momencie. Do tego może spodziewać się Realu odrodzonego. Mimo dziesięciu absencji Królewscy przystępują do rewanżu z morale sięgającym zenitu, choć nalezy podkreślić, że to właśnie City było jedną z nielicznych drużyn, którym w ostatnich latach udało się rozbić Real 4:0. Miało miejsce w rewanżowym półfinale w sezonie 2022/2023 po remisie 1:1 na Bernabéu w pierwszym spotkaniu. Jednak w dwóch ostatnich dwumeczach to Real wychodził zwycięsko: w zeszłym roku w fazie play-off dzięki zwycięstwom u siebie i na wyjeździe, a rok wcześniej po słynnej serii rzutów karnych z Łuninem w roli bohatera.
Nastrojów w niebieskiej części Manchesteru na pewno nie poprawia fakt, że Real nigdy nie roztrwonił zaliczki 3:0 (lub większej) z pierwszego spotkania, a takich sytuacji w Pucharze Europy było aż 35, przy czym Królewscy wygrywali dokładnie 3:0 łącznie 10 razy, wylicza dziennik MARCA. Bardzo blisko remontady była w sezonie 2013/2014 Borussia Dortmund, która po porażce 0:3 w Madrycie w rewanżu prowadziła już 2:0 do przerwy, ale ostatecznie nie zdołała odrobić strat. W sezonie 2017/2018 Królewscy wygrali 3:0 w Turynie i na Bernabéu Juve nawet zdołało wyrównać wynik dwumeczu, ale w końcówce gospodarzy uratował Cristiano, zdobywając bramkę z rzutu karnego.
W sezonie 2012/2013 Real wygrał 3:0 pierwszy mecz z Galatasarayem. W Stambule pierwszy do siatki trafił Cristiano, na co gospodarze odpowiedzieli trzema kolejnymi trafieniami w drugiej połowie. Ostatnie słowo należało jednak do CR7, który ustalił wynik meczu na 3:2. Kolejna noc wielkiego cierpienia miała miejsce w sezonie 2016/2017 w rewanżowym starciu z Atlético na Vicente Calderón. Po dwóch szybkich bramkach Los Colchoneros złapali kontrakt w dwumeczu, jednak dzieło sztuki Benzemy i gol Isco ostudziły zapał Atleti.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się