Diego, gratuluję debiutu w Realu Madryt w lidze na Estadio Santiago Bernabéu. Co czujesz w tym momencie?
Nie potrafię ci tego opisać, to niewytłumaczalne uczucie. To coś, o czym marzyłem, od kiedy tu przyszedłem do młodzików. Dzień po dniu, dzięki wysiłkowi moich rodziców, którzy codziennie zawozili mnie na treningi… Dojście tutaj kosztowało wiele poświęceń i, jak ci powiedziałem, brakuje mi słów.
Diego, jak pracuje się w canterze Realu Madryt, aby dziś, w tak ważnym spotkaniu, 7 wychowanków kończyło mecz, w tym 5 to wy, chłopaki z Castilli.
Prawda jest taka, że zawsze uczą nas pokory, że trzeba pracować dzień po dniu, że nie powinniśmy patrzeć na nikogo z góry, być pokornymi i być sobą. Coraz więcej wychowanków dociera do pierwszej drużyny.
Jak czułeś się dziś na boisku? O co poprosił cię Arbeloa, który dobrze cię zna?
Poprosił mnie, żebym grał spokojnie, żeby dawał trochę szerokości drużynie, pomagał trochę przy wyprowadzeniu piłki. Abym był spokojny, grał tak, jak potrafię i tyle.
Do tego zaliczyłeś kluczową interwencję w obronie przy czystej okazji Elche. To był trochę pokaz tego, na co cię stać? Jak wyglądała ta akcja z twojej perspektywy, bo dała ci powody do dumy.
Tak, tak. Widziałem jak piłka przeszła między nogami, chyba Deana, albo przeciwnika… Zobaczyłem, że zostaje sam i powiedziałem: „Muszę się rzucić, muszę się rzucić”. Rzuciłem się i dzięki Bogu to uratowałem.
I na koniec – rozumiem, że ta koszulka zajmie szczególne miejsce. U ciebie w pokoju, w domu, dla kogoś wyjątkowego?
Zostanie w moim pokoju, oprawię ją w ramkę.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się