Advertisement
Menu
/ YouTube.com

Arbeloa: Musimy być zespołem bardzo pokornym i bardzo zaangażowanym w pracę

Álvaro Arbeloa pojawił się na konferencji prasowej po spotkaniu z Elche w Lidze Mistrzów. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami na Bernabéu.

Foto: Arbeloa: Musimy być zespołem bardzo pokornym i bardzo zaangażowanym w pracę
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)

[La Sexta] Nie wiem, czy to, że dziś na boisku pojawiło się tylu wychowanków, jest tym, z czego czujesz największą dumę. Powiedziałeś, że postawisz na La Fábrikę, na akademię, i dzisiejszy wieczór jest tego dowodem, zwłaszcza patrząc na poziom, jaki pokazali.
Tak, tak. Dla mnie, dla kogoś, kto sam był wychowankiem, dla trenera, który trafił do pierwszej drużyny właśnie z akademii, po przejściu przez wiele zespołów, to dzień ogromnej radości i wielkiej dumy. To niemal przypomniało mi Real z czasów Piątki Sępa. Jestem pewien, że Emilio, który był dziś na trybunach, musi być bardzo dumny z tego, co zobaczył. Ja na pewno jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem ich oglądać, a przede wszystkim patrzeć, jak to zrobili. Nie jest łatwo pokazać tyle osobowości, nie jest łatwo pokazać talent, który mają w sobie, wysiłek, duszę. To, co dziś zrobili wychowankowie i to, co widzieliśmy dziś na Bernabéu… Jestem pewien, że kibice bardzo się tym cieszyli, oglądając Real Madryt pełen utalentowanych wychowanków. Widać było, że sami też czerpią z tego radość. Myślę, że to dzień, który całe madridismo będzie długo pamiętać.

[Cadena COPE] Wyobrażam sobie, że to wieczór, żeby być bardzo zadowolonym i usatysfakcjonowanym. Jeszcze wczoraj mówiłeś, że chcesz od piłkarzy takiego samego nastawienia i zaangażowania jak przeciwko City i dziś zrobili to z nawiązką. Możemy mówić o pięknych golach, o wychowankach, a sam Eder Sarabia powiedział właśnie, że jesteś bardzo odważny, skoro stawiasz na tylu chłopaków z akademii. Do tego jesteście punkt za Barceloną, więc to chyba idealny wieczór, prawda?
Tak, tak. Mówiłem wczoraj, że ten mecz jest dla nas bardzo ważny, że musimy go wygrać i ustawiłem skład właśnie z myślą o zwycięstwie. Wiedzieliśmy, że w środę wykonaliśmy ogromny wysiłek, że kolejny wielki wysiłek czeka nas we wtorek, ale ten mecz trzeba było wygrać. I tak właśnie się stało. Piłkarze od chwili mojego przyjścia nie przestają pokazywać mi, co Real Madryt dla nich znaczy. Mam nadzieję, że całe madridismo dostrzega wysiłek, jaki wkłada wielu z nich, naprawdę wielu. Prawda jest taka, że wszyscy, którzy dziś schodzili z boiska, zostawiają życie, prawdziwe życie, dla Realu Madryt. Oby ten sezon zakończył się szczęśliwie dla całego madridismo, ale niezależnie od tego trzeba to uznać i docenić u wszystkich tych zawodników. To bardzo zaangażowana kadra, z mnóstwem absencji, w której wielu ciągnie ten wóz i pcha go do przodu. Do tego dochodzi pomoc wychowanków, którzy spisują się naprawdę bardzo dobrze. Dostali wielką owację od całej drużyny. Trzeba też podziękować starszym zawodnikom za to, jak ich przyjmują, jak się nimi opiekują, ile dają im pomocy i rad. Więc tak, to był naprawdę idealny wieczór.

[Onda Cero] Chcę zapytać po prostu, czy uważasz, że to najlepszy moment twojej drużyny w tym sezonie, patrząc na to, co było przed twoim przyjściem i na to, co dzieje się od ponad dwóch miesięcy z tobą. I czy uważasz, że dzięki temu tygodniowi pracy przed City, a teraz mimo że prawie nie miałeś czasu z piłkarzami, osiągnęliście już to zrozumienie, którego szukałeś?
Mieliśmy bardzo dobre momenty, brakowało nam jednak trochę ciągłości. Rozmawialiśmy kiedyś o tych słynnych „pikach”, że wydawało się, iż idziemy w górę, a potem przychodził jeden mecz, w którym robiliśmy krok wstecz i wyglądało to tak, jakby wszystko się rozsypywało. Jestem jednak bardzo zadowolony i, jak zawsze mówię, uważam, że nadal mamy duży margines poprawy. Zaangażowanie piłkarzy jest wyjątkowe. Myślę, że mecz z City dobrze pokazuje, jacy musimy być. Mamy mnóstwo talentu, lecz jeśli wszyscy nie pracujemy, nie biegamy, nie pressujemy i nie pomagamy sobie nawzajem, to wygranie jakiegokolwiek meczu będzie bardzo trudne. Jakiegokolwiek. Nie mówię tylko o Lidze Mistrzów, mówię też o lidze. Musimy być zespołem bardzo pokornym i bardzo zaangażowanym w pracę. Jeśli tacy będziemy, jestem pewien, że przyjdą dobre rzeczy.

[AS] Bez Mbappé było jasne, że drużyna traci swoją najlepszą broń w ataku. Nie wiem, czy wiesz, że dziesięć z ostatnich jedenastu goli strzelili zawodnicy spoza ataku. Rozumiem, że poza ewentualnym niepokojem, że napastnicy nie strzelają, daje ci to dodatkową satysfakcję, że reszta bierze tę odpowiedzialność na siebie.
Tak, tak, potrzebujemy tego. Kiedy Mbappé wróci, dalej będziemy potrzebowali, żeby ci piłkarze, którzy teraz strzelają, nadal to robili. Jasne, kiedy jest Kilian, to on będzie kończył wiele akcji, ale widzimy, że wielu innych też może nam pomóc. I właśnie to musimy utrzymać, gdy wróci do zespołu. Jesteśmy skupieni i bardzo chcemy, żeby wszyscy dalej strzelali gole, żebyśmy dalej mogli wspólnie dzielić te radości.

[Okdiario] Skoro mowa o wychowankach, chcę zapytać o jednego piłkarza pierwszego zespołu, Frana Garcíę. Odkąd przyszedłeś, zagrał chyba tylko trzy minuty, jeśli się nie pomyliłem. Potem, gdy potrzebowałeś go przeciwko Manchesterowi City, wszedł i zagrał dobrze w drugiej połowie, a dziś rozegrał świetny mecz. Co trener mówi takiemu zawodnikowi?
Pomyliłeś się. Zagrał też z Albacete.
Dobrze, czyli więcej niż trzy minuty, wybacz.
Tak czy inaczej, co mówię takiemu zawodnikowi? Dziękuję mu. Dziękuję, bo grać dobrze, trenować dobrze, mieć dobrą twarz, być świetnym kolegą i profesjonalistą, to nie jest łatwe nawet wtedy, gdy regularnie grasz. Naprawdę trudne jest jednak robić to, co Fran robi każdego dnia. Gra tak, jak gra, mimo że nie dałem mu ciągłości, o której mówisz. To bardzo trudne trenować tak, jak on trenuje, być zawsze zawodnikiem, który pomaga innym, nie pokazać mi ani razu złej miny, złego gestu, ani mnie, ani nikomu ze sztabu, ani kolegom. Muszę mu za to publicznie podziękować. Obyśmy mieli w zespole dwudziestu pięciu Franów Garcíów, bo wtedy życie trenera byłoby dużo łatwiejsze.

[Cadena SER] Asencio będzie gotowy na wtorek?
Nie wiem.

[El País] Puszczasz do gry wielu wychowanków, to fakt. Bardziej niż o ten konkretny moment chciałbym zapytać szerzej, ogólnie. Od dawna uważa się, że wychowanek, żeby usadowić się w pierwszym zespole, powinien najpierw przejść przez wyższy etap, Castillę, wypożyczenie, czy jakąkolwiek podobną drogę. Jaka jest twoja opinia? Czy, poza konkretnymi nazwiskami, jako ogólna zasada uważasz, że taki krok jest konieczny, czy niekoniecznie?
Każdy przypadek jest inny. Ja sam przeżyłem odejście i powrót, ale mieliśmy też przypadek Nacho, który jest największym przykładem sukcesu piłkarza, który miał cierpliwość i spędził piętnaście lat w pierwszym zespole. Był też przypadek Carvajala, który odszedł na rok, wrócił i też zrobił tu piękną wieloletnią karierę. Każda historia jest więc inna. Jasne jest, że zrobienie tego kroku do elity bardzo pomaga piłkarzom się rozwijać i łapać minuty, o które tutaj jest bardzo trudno. Na końcu jednak najważniejsze jest to, żeby w pierwszej drużynie Realu Madryt byli wychowankowie. Są bardzo potrzebni ze względu na to, co dają, nie tylko przez sam talent, ale też przez to dna, które mają w sobie, i przez to, co przekazują wszystkim, którzy przychodzą z zewnątrz. Oby w przyszłości, niezależnie od tego, kto będzie siedział na tym krześle, zawsze oglądał wychowanków Realu Madryt w pierwszym zespole.

[MARCA] Eder Sarabia mówił przed chwilą, że oni potrzebują zwycięstwa, żeby zmienić energię. Chciałem zapytać, czy gol Valverde na Balaídos, ten może najmniej efektowny z goli, które strzelał, trochę zmienił energię twojego zespołu i ten „toksyczny klimat”, o którym ostatnio mówił Thibaut Courtois.
Ja nigdy, odkąd jestem trenerem pierwszej drużyny, nie mówiłem o żadnym toksycznym klimacie. Myślę, że tamto zwycięstwo na Balaídos było jak nasze 1:0 przed rewanżem z City. Powiedziałem to piłkarzom. Jeśli chcieliśmy mieć jakąkolwiek szansę na awans we wtorek, musieliśmy dziś wygrać. Gdybyśmy dziś nie wygrali, dla mnie przejście tego dwumeczu byłoby dużo trudniejsze. Właśnie dlatego tak mocno podkreślałem wagę dzisiejszego spotkania. Ten wielki wysiłek piłkarzy naprawdę się opłacił. Czeka nas bardzo trudny mecz, ale przychodzimy do niego po takim zwycięstwie jak dziś, a to daje nam dużo ducha, dużo siły i na pewno pomoże nam we wtorek.

[El Desmarque] Wczoraj mówiłeś, że decyzja w sprawie wyjazdu Mbappé zapadnie jutro. Chciałem zapytać, jak zamierzacie to jutro rozegrać i czy jesteś optymistą, że będzie dostępny.
Tak, jutro będziemy trenować w Valdebebas. Sprawdzimy Kiliana Mbappé, porozmawiam z nim, zobaczymy, jak się czuje i jakie ma odczucia. Ja liczę na to, że będzie dostępny i że będzie mógł nam pomóc w Manchesterze. Byłaby to bardzo dobra wiadomość.

[MARCA] Chcę zapytać o Brahima. Wyglądało, jakby dawno nie był „tym Brahimem” sprzed dwóch lat. Jak wyglądał proces, który przeszedł po tym, co wydarzyło się w Pucharze Narodów Afryki i w jakim miejscu jest teraz?
Jest szczęśliwy. Piłkarze są szczęśliwi, kiedy grają, czują się ważni i prezentują taki poziom jak on teraz. Wracał po Pucharze Narodów Afryki, więc to prawda, że były tygodnie, kiedy nie było go ze mną, gdy tu przyszedłem. Musiał wykazać się dużą cierpliwością i tak właśnie zrobił. Pracował, pracował bardzo dobrze, a tak naprawdę to właśnie mają robić piłkarze: pracować, pracować i jeszcze raz pracować. W końcu szansa zawsze przychodzi i trzeba być gotowym ją wykorzystać. Brahim właśnie to zrobił, bo pracuje znakomicie. Ostatnio zagrał rewelacyjny mecz z Manchesterem City. Potrzebujemy, żeby nam pomagał, w każdy możliwy sposób, tak jak robi to teraz. Jasne, że chce grać, jak wszyscy, ale jestem bardzo zadowolony, przede wszystkim dlatego, ile może nam dać. To piłkarz z wielką jakością między liniami, świetnie się porusza, potrafi wyjść na obie strony, a do tego daje dużo pracy, a to też jest jedna z rzeczy, których od niego wymagam, tak samo jak od wszystkich: kiedy wchodzi na boisko, ma zostawić życie. I uważam, że właśnie to robi.

[DAZN] Wyglądało, jakby Vini schodził trochę sfrustrowany, że nie strzelił gola. Chciałbym wiedzieć, co mu powiedziałeś, bo gdy go przytuliłeś, od razu się uśmiechnął.
Podziękowałem mu za ogromny wysiłek, który wykonał dziś i za ogromny wysiłek, jaki wykonuje przez ostatnie dwa miesiące. Nie wiem, czy to był dziś pierwszy raz, kiedy go zdjąłem z boiska, możecie mnie poprawić, ale przy takiej liczbie minut, jakie rozgrywa, to oznacza ogromny wysiłek i poświęcenie z jego strony. Potrzebuję piłkarzy z takim duchem, z takim przywództwem, z takim pragnieniem, żeby pchać zespół do przodu i wiosłować, kiedy robi się naprawdę trudno. I właśnie to robi Vinícius Júnior. A teraz odpoczynek, bo we wtorek znowu trzeba będzie biegać.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!