Advertisement
Menu
/ as.com

Thierry Henry mogł grać w Realu, ale klub bał się sankcji od FIFA

Francuz podpisał już nawet wstępne porozumienie z madryckim klubem.

Foto: Thierry Henry mogł grać w Realu, ale klub bał się sankcji od FIFA
Thierry Henry i Sergio Ramos. (fot. Getty Images)

Thierry Henry był jednym z tych piłkarzy, którzy zwracali uwagę elegancją na boisku, doskonale współgrającą z jego filozofią i stylem życia poza murawą. Dzięki temu cieszył się powszechnym uznaniem i szacunkiem. Dziś pracuje jako komentator w amerykańskiej telewizji, a sympatia, jaką darzono go jeszcze w czasach kariery, pomogła mu stać się jednym z najważniejszych byłych piłkarzy analizujących przede wszystkim to, co dzieje się w Lidze Mistrzów, opisuje José Félix Díaz na łamach dziennik AS.

Choć ze względu na przeszłość w Barcelonie nie znajduje się w centrum zainteresowania madridismo, Henry nie waha się chwalić Realu Madryt z ostatnich lat i jego niezwykłej zdolności do tworzenia wielkich widowisk oraz przeżywania zupełnie nieoczekiwanych momentów, przy wsparciu magii Bernabéu. Po meczu z Manchesterem City w minioną środę przyznał nawet, że w pewnym momencie brakowało już tylko tego, by założył koszulkę Realu Madryt i odzyskał włosy na głowie, porównując madrycką umiejętność dokonywania cudów właśnie do takiego niemożliwego zjawiska.

Co ciekawe, Henry był o krok od tego, by niemal spełnić tę wizję, ponieważ jeszcze jako junior Monaco doszedł do porozumienia z Realem Madryt. Francuz i David Trezeguet byli wówczas dwoma zaledwie 18-letnimi talentami, które zachwycały Europę występami w klubie z Księstwa. W sezonie 1996/97 obaj otrzymali telefon od działaczy Los Blancos za pośrednictwem agenta. Prezesem Realu Madryt był wtedy Lorenzo Sanz.

Osobą, która skontaktowała obie strony, był turecki agent Bayram Tutumlu. Operacja nie wydawała się szczególnie skomplikowana, ale towarzyszył jej duży ładunek emocjonalny. Przez kilka tygodni Henry i Trezeguet analizowali propozycję Realu Madryt, a nawet podpisali pisemne wstępne porozumienie. Monaco zareagowało jednak, zgłaszając sprawę do FIFA, uznając to za niedopuszczalną ingerencję i działanie niezgodne z obowiązującymi zasadami przeprowadzania transferów.

To były zupełnie inne czasy w piłce niż dziś i taki ruch z udziałem zaledwie 18-letnich zawodników był operacją ryzykowną, a może trafniej byłoby powiedzieć, że wyjątkowo nowatorską. W tamtym futbolu młodzi gracze do 22. lub 23. roku życia zazwyczaj nie przebijali się do pierwszych zespołów, a już na pewno nie odgrywali w nich kluczowej roli. Piłkarska jakość obu napastników sprawiła, że Real Madryt zdecydował się na tę próbę, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło z obawy przed sankcją ze strony FIFA za sposób prowadzenia sprawy, ponieważ żaden z nich nie miał jeszcze wtedy profesjonalnego kontraktu z francuskim klubem.

Kilka miesięcy później Henry trafił do Arsenalu, a Trezeguet do Juventusu. Francuz ostatecznie założył później koszulkę Barcelony, ale przez parę miesięcy wyobrażał sobie grę w Realu Madryt u boku swojego dobrego przyjaciela Trezegueta. Gdyby ten transfer doszedł do skutku, mógłby zapoczątkować całą epokę, z dwoma wielkimi napastnikami w białych barwach, podsumowuje José Félix Díaz.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!