Advertisement
Menu
/ elpais.com

Jak Arbeloa zaskoczył Guardiolę?

Tajną bronią był grad podań od Courtois do Valverde, by atakować prawą stroną.

Foto: Jak Arbeloa zaskoczył Guardiolę?
Álvaro Arbeloa i Pep Guardiola. (fot. Getty Images)

W przeddzień rozgromienia Manchesteru City na Bernabéu Álvaro Arbeloa z niepokojem zastanawiał się nad tym, co tym razem może wymyślić Pep Guardiola: „Zawsze ma przygotowaną jakąś niespodziankę. Nieważne, ile meczów jego drużyn obejrzysz, przy takim spotkaniu wiesz, że szykuje coś innego”. Mówił o swoim mentalnym stanie czujności, sam od kilku dni przygotowując własną niespodziankę, którą zaczął odsłaniać dyskretnie już w 7. minucie, opisuje David Álvarez na łamach El País.

Wtedy Courtois po raz pierwszy wznawiał grę od bramki i zagrał długą piłkę na prawe skrzydło, na połowę City, gdzie Valverde przedłużył ją głową ponad O’Reillym. Nie wyglądało to jeszcze na nic szczególnego, ot, jeden z możliwych wyborów. Dziesięć minut później Real wykonywał rzut wolny z własnej połowy. Courtois spojrzał na Viníciusa po lewej stronie, ale ostatecznie znów posłał piłkę w rejon Valverde, który ponownie wygrał pojedynek z angielskim bocznym obrońcą. Przy kolejnym wznowieniu od bramki Rüdiger krótko odegrał do Courtois, a Belg jeszcze raz zagrał długą piłkę do Valverde za linię środkową. Tym razem Urugwajczyk opanował futbolówkę, wyprzedzając O’Reilly’ego i ruszył w stronę pola karnego. Minął Donnarummę i strzelił na 1:0, rozpoczynając marsz po zwycięstwo w tym meczu, a być może także w całym dwumeczu.

Ta powtarzalność w zagraniach nie była przypadkowa. „Dużo nad tym pracowaliśmy, przede wszystkim przy wznowieniach od bramki”, opowiadał Valverde. „Oni mieli pressować indywidualnie i wiedzieliśmy, że z tyłu będą wolne przestrzenie”. Potwierdził to też Courtois: „Trochę to ćwiczyliśmy – szukanie miejsca za ich plecami, bo oni bronią bardzo wysoko i wyszło nam to bardzo dobrze”.

Według danych Hudl StatsBomb bramkarz Realu miał 13 wznowień po stałych fragmentach gry. Dziewięć razy decydował się na długie zagranie i za każdym razem kierował piłkę w tę samą strefę, na skrzydło Urugwajczyka. „Fede jest bardzo szybki, bardzo silny, dobrze gra głową, świetnie uderza, to bardzo wszechstronny piłkarz”, wyjaśniał Courtois.

Plan Arbeloi, dopracowywany przez kilka dni z asystentami w Valdebebas, okazał się większym zaskoczeniem niż którekolwiek z rozwiązań Guardioli. Po fakcie łatwo to powiedzieć, rzecz jasna, jednak po dwóch ostatnich porażkach Realu Madryt w La Lidze – z Osasuną i Getafe – trener już zdawał się zmierzać właśnie w tym kierunku. „Zawsze mamy tendencję, by szukać tego, nazwijmy to, łatwego rozwiązania, czyli Viníciusa, który ma ogromną zdolność do mijania rywali, ale musimy umieć stwarzać zagrożenie po obu stronach”, mówił po porażce z drużyną Bordalása. Była to kontynuacja tego, co tłumaczył wcześniej w Pampelunie: „Bardzo mocno opieramy grę na lewej stronie, co jest naturalne, ale musimy potrafić robić to również po drugiej. W przeciwnym razie bardzo łatwo nas bronić”.

Zresztą właśnie to było jedną z głównych obaw Guardioli przed meczem. Po spotkaniu wyjaśnił, że ustawił Chusanowa po prawej stronie, by pilnował Brazylijczyka, który – pod nieobecność Mbappé, Bellinghama i Rodrygo – wydawał się jedynym groźnym punktem Realu.

Na tym pustkowiu wyrósł jednak Valverde, ustawiony jako prawy skrzydłowy, który zaczął rozbijać City po podaniach Courtois. Są dwie zmiany w grze belgijskiego bramkarza, które sprawiły, że ten plan wyprowadzania piłki i atakowania przestrzeni za plecami drużyny Guardioli mógł zadziałać. I obie są ze sobą ściśle powiązane.

Courtois gra w tym sezonie wyżej niż kiedykolwiek wcześniej. W La Lidze, gdzie próba meczów jest największa, po pracy taktycznej rozpoczętej jeszcze z Xabim Alonso i trenerem bramkarzy Luisem Llopisem, przesunął średnie miejsce podań z 10,6 metra od własnej bramki do 13,4 metra, czyli o 26 procent wyżej.

Poprawił także celność długich podań. W tym sezonie w La Lidze 51 procent takich zagrań znajduje adresata, co jest jego najlepszym wynikiem od czasu przyjścia do Realu Madryt. Ten postęp sprawił, że stał się bardzo użyteczną bronią, gdy drużyna miała problemy z wyprowadzeniem piłki, jak choćby w półfinale ostatniego Superpucharu Hiszpanii. Przeciwko Atlético bramkarz próbował wtedy aż 34 długich podań – najwięcej w barwach klubu.

Tamtego wieczoru często szukał Gonzalo, by ten zgrywał piłki w środku pola. Przeciwko City chciał wychodzić bokiem. I robił to do samego końca. W 94. minucie wykonywał rzut wolny sprzed własnego pola karnego i znów szukał Valverde po prawej stronie. Urugwajczyk wyskoczył po raz ostatni, tym razem jednak był już wyczerpany i nie zdołał zagrać głową ponad O’Reillym, podsumowuje David Álvarez na łamach El País.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!