Trent: Fede to najbardziej niedoceniany piłkarz na świecie i jest tak od lat
Trent Alexander-Arnold udzielił wywiadów TNT Sports i CBS po meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem City. Przedstawiamy wypowiedzi obrońcy Realu Madryt z tych rozmów na Bernabéu.
Trent Alexander-Arnold w meczu z City. (fot. Getty Images)
– To był ogromny, ogromny występ. Myślę, że było wiele hałasu, kiedy odbyło się losowanie, a potem w dniach poprzedzających ten mecz, szczególnie patrząc na to, jak graliśmy w ostatnich kilku spotkaniach i jakie mieliśmy wyniki. Przez to wiele osób po prostu spodziewało się, że dziś dostaniemy lanie [śmiech]. Ale to tylko pokazuje mentalność tej drużyny. Nieważne, jakie masz kontuzje i jakich zawodników ci brakuje, to te rozgrywki znaczą dla tego klubu bardzo dużo, a my jako piłkarze doskonale to rozumiemy. Gdy wychodzisz na boisko, a kibice wspierają cię w taki sposób, to wiesz, że wygrać może każdy. My zrealizowaliśmy plan na ten mecz absolutnie perfekcyjnie, szczególnie w pierwszej połowie.
– Poczuliśmy się urażeni tym, że City byli stawiani jako faworyci na naszym stadionie? Oczywiście. Tak, ludzie mówili, że to oni byli faworytami i patrząc na wyniki oraz na to, jak grały obie drużyny, mogło to być prawdą. Ale kiedy dochodzi do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, każdy może pokonać każdego. Więc przystępowaliśmy do tego meczu z pewnością siebie, znaliśmy nasz plan, wykonaliśmy go i byliśmy bardzo, bardzo bezwzględni pod bramką.
– Co więc zmieniło się w ostatnim miesiącu w porównaniu do potknięć w La Lidze? Myślę, że oczywiście główną rzeczą jest ranga tego meczu. To pewnie było głównym powodem. Nie chcę mówić, że inne spotkania są mniej ważne, ale kiedy wokół meczu jest tyle szumu i tyle oczu jest zwróconych na ciebie, to jako piłkarz wiesz, że musisz pokazać odpowiedni poziom. Zwłaszcza kiedy grasz dla takiego klubu jak ten, gdzie oczekiwania są takie, że nie ma wymówek i po prostu musisz wygrywać. Nasza mentalność polega na tym, żeby iść do końca, wygrać mecz i wygrać całe rozgrywki. Nieważne więc, kto stoi naprzeciwko nas, my po prostu chcemy wygrać.
– Chwaliłem tu już Fede kilka tygodni temu. I powtórzę, zaczyna mi brakować słów, żeby go opisać. Uważam, że to najbardziej niedoceniany piłkarz na świecie i jest tak od lat. Myślę, że nawet kiedy mnie tu nie było, bardzo podziwiałem jego grę, bo w niej po prostu nie ma słabych punktów. Nie ma niczego, czego nie potrafiłby zrobić. Energia i to, co daje drużynie, są absolutnie ogromne. A on nigdy nie narzeka. Po prostu robi swoje i z meczu na mecz doprowadza się do granic możliwości. I wiecie, to jest niesamowita cecha. I niezależnie od tego, czy wszyscy się z tym zgodzą, czy nie, on zdecydowanie należy do absolutnego topu pomocników na świecie i jest tam już od lat.
– Doku? Grałem przeciwko niemu już wiele razy, więc wiem, że to jeden z najtrudniejszych skrzydłowych, przeciwko jakim można grać. Jest niesamowicie dynamiczny. Nigdy nie wiesz, w którą stronę pójdzie. Zwolni grę, a potem nagle przyspiesza od zera do setki w mgnieniu oka. To naprawdę trudny zawodnik do pilnowania, ale miałem wokół siebie pomoc. Rudi był obok mnie, był Fede, który mi pomagał, Thiago też mi pomagał, Brahim również.
– Czy Fede dostanie dodatkową butelkę szampana pomoc w obronie i gole w ataku? Nie, bo to dopiero przerwa w dwumeczu. Jeśli świętujesz już w połowie i myślisz, że sprawa jest załatwiona, to znaczy, że twoje nastawienie jest całkowicie złe. My jako piłkarze, kibice, cały klub – wszyscy wiemy, że to jeszcze nie jest skończone. Widzieliśmy już wcześniej kompletnie szalone mecze między tymi dwoma klubami, więc niczego nie można wykluczyć. Nie bierzemy niczego za pewnik i chcemy pojechać na Etihad po zwycięstwo również tam.
– Czy rozumiem już magię Bernabéu? W takich momentach po prostu wchodzisz na najwyższy poziom, kiedy liczy się to najbardziej. Myślę, że jako piłkarze rozumiemy, jak ważne są te rozgrywki. Szczególnie jako nowy zawodnik szybko pojmujesz, jak wielkie znaczenie ta rywalizacja ma dla klubu i dla kibiców. Nigdy nie możesz tego lekceważyć. Wiesz, że oczekiwanie jest jedno: wygrywać mecze. Nieważne, czy są kontuzjowani zawodnicy, nieważne, czy dzieją się rzeczy poza boiskiem, przez które wygląda na to, że jesteśmy underdogiem, ale to nie ma znaczenia. Nasza mentalność jest taka, że chcemy wygrać te rozgrywki. Zaczęliśmy dobrze i chcemy iść dalej.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze