Advertisement
Menu
/ YouTube

Guardiola: W naszym klubie też zdarzają się sytuacje z drugimi opiniami medycznymi

Pep Guardiola pojawił się na konferencji prasowej przed środowym meczem z Realem Madryt. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Manchesteru City z tego spotkania z dziennikarzami na Bernabéu.

Foto: Guardiola: W naszym klubie też zdarzają się sytuacje z drugimi opiniami medycznymi
Pep Guardiola. (fot. Getty Images)

[pytania od różnych dziennikarzy z Anglii]
Przy takim meczu, jak korzystne jest zarządzanie minutami w sposób, w jaki nimi zarządzałeś ostatnio? Jaką może to dać wam przewagę, gdy spojrzycie na temat kontuzji w Realu Madryt?
Jutro zagramy jedenastu na jedenastu. Oczywiście, kiedy wszyscy są zdrowi i grasz w wielu rozgrywkach czy rozgrywasz mnóstwo meczów, to oczywiście lepiej rotować. To są świeże nogi, świeży umysł. Ale jutro jest inna historia. To inne rozgrywki w porównaniu z Premier League czy Pucharem Anglii. To pierwszy mecz w dwumeczu i trzeba spróbować osiągnąć dobry wynik.

Dobrze wiesz, jaki wpływ mają trybuny na Real Madryt, gdy oni grają dobrze. Jak ważne będzie dla twojej drużyny, by jutro zachować koncentrację i nie dać się ponieść emocjom?
Emocje pojawiają się wtedy, kiedy grasz źle albo kiedy przeciwnik jest lepszy. Wtedy mogą mieć wpływ. To nie pierwszy raz, kiedy tu jesteśmy. Przyjeżdżaliśmy tu wiele razy i większość zawodników zna to miejsce. W tego typu rozgrywkach to bardzo ważne. Nigdy nie wiesz, co się wydarzy, ale na pewno nic dobrego się nie stanie, jeśli nie będziesz sobą. Wtedy to niemożliwe. Musisz zmierzyć się z meczem, zmierzyć się z rywalem z ogromnym szacunkiem, ale patrząc mu w oczy i mówiąc: „Ok, tacy jesteśmy jako drużyna i tak musimy zagrać”. Może będziesz miał szczęście i przejdziesz dalej, ale następnym razem już nie będziesz miał szczęścia. Dlatego musisz być sobą. To jest jedyna intencja, kiedy grasz na największych scenach przeciwko wielkim drużynom, wiedząc, że mamy 180 minut z momentami dla obu zespołów. Im lepiej będziemy kontrolować nasze złe momenty czy ich dobre momenty, tym będzie z nami lepiej.

Masz w składzie dwóch w pewnym sensie nowych zawodników, jak Guéhi czy Semenyo. Dla nich to będzie pierwszy mecz w Lidze Mistrzów. To oczywiście dla nich wielkie wydarzenia. Jak duża to różnica?
Zawsze w życiu jest pierwszy raz. Jeśli zawodnicy trafiają do ciebie w takim oknie transferowym, mając 25–26 lat, to im szybciej zaczną przeżywać takie sytuacje, tym lepiej będzie dla przyszłości tego klubu.

Przyjechałeś tu w zeszłym sezonie na play-offy i Real był wtedy lepszą drużyną [Guardiola kiwa twierdząco głową]. Jak inaczej jest w tym sezonie, kiedy wracasz tu z tą grupą zawodników i z oczekiwaniami, że możecie awansować do ćwierćfinału?
Tak, zdecydowanie przyjeżdżamy w lepszej sytuacji pod względem kadrowym. W zeszłym sezonie dotarliśmy tutaj bardzo zmęczeni i z naprawdę niewielką liczbą zawodników dostępnych do rywalizacji w tamtym momencie. Ale też kiedy grasz przeciwko takim drużynom, które mają niesamowite doświadczenie, to z wielu powodów odpowiem ci na to dopiero jutro, a szczególnie w następny wtorek wieczorem po meczu.

Arbeloa powiedział wcześniej na swojej konferencji prasowej, że kiedy gra się przeciwko tobie i Manchesterowi City, zawsze można spodziewać się niespodzianki, że zawsze masz coś w zanadrzu. Czy możemy więc spodziewać się czegoś jutro wieczorem?
[uśmiech i kiwa twierdząco głową] Mnóstwa niespodzianek. To pierwszy raz, kiedy zagram przeciwko Álvaro, więc nie wiem. Nie, szczerze mówiąc, to nie będzie niespodzianek... Myślę, że dobrze się znamy. On zna nas. Oczywiście są pewne korekty, które musimy wprowadzić ze względu na jakość, jaką oni mają, ale nie będzie niespodzianek [uśmiech].

Dla wielu drużyn, które tu przyjeżdżają, dochodzi pewien czynnik strachu związany z Bernabéu, z kibicami, z drużyną i zawodnikami, których mają. Ale wy byliście tu już tyle razy. Czy twoim zdaniem ten czynnik strachu już zniknął u twoich piłkarzy, bo są do tego przyzwyczajeni?
Tak, ale to wciąż to samo, że możesz nie być w stanie poradzić sobie z taką sytuacją... To jak grać na Anfield, Old Trafford, Emirates, Stamford Bridge, Camp Nou, na Bayernie... To nic nowego. Musisz przez to przejść. Czy teraz z PSG, to obecny mistrz. Trzeba po prostu skupić się na grze w piłkę. Oczywiście, szczerze mówiąc, lepiej tu być niż tu nie być. Wolę tu być niż tu nie być. Wolę przyjechać na taki stadion i grać w 1/8 finału, bo to znaczy, że jesteśmy mniej więcej w elicie Europy. Jak mówiłem wiele razy, 12-13 lat temu ten klub nigdy tam nie był. Im częściej tu jesteś i im częściej grasz takie mecze, tym lepiej. Dla mnie osobiście to też zawsze nauka, dla nowych zawodników to zawsze doświadczenie na przyszłość. Oczywiście, że chcemy awansować. Oczywiście, że jutro damy z siebie wszystko, żeby przejść dalej we wtorek, bo chcemy kontynuować. I właśnie tak trzeba podchodzić do tej gry.

Powiedziałeś właśnie, że nic dobrego się nie wydarzy, jeśli nie będziecie sobą jako drużyna piłkarska. Jak opisałbyś swoją drużynę? Jej tożsamość?
Mecz z Newcastle określa to, kim jesteśmy.
To znaczy?
Obejrzyj ten mecz. To definiuje drużynę. Że chcemy być proaktywni, odzyskiwać piłkę... Też kiedy możemy, to szybko atakować, bo przy jakości, jaką mają, musimy to robić. W przeciwnym razie trzeba spychać rywala nisko i nie popełniać wielu błędów, bo w tych rozgrywkach one są surowo karane. Spychać rywala coraz niżej i atakować, a przede wszystkim zachować konsekwencję — raz za razem, raz za razem — i odzyskiwać piłkę tak szybko, jak to możliwe. Myślę, że to określało ten zespół przez ostatnie dziesięć lat, ze wzlotami i upadkami. Nie da się przez dziesięć lat być perfekcyjnym cały czas. Odbudowywaliśmy się z nowymi zawodnikami dwa, trzy, cztery razy w ciągu tej dekady. Ale myślę, że intensywność też trochę definiuje to, co wydarzyło się cztery dni temu. To właśnie moim zdaniem czują zawodnicy i powtarzam to wiele razy. Dwa czy trzy miesiące temu mówiłem chłopakom: gramy dziś po to, żeby udowodnić sobie, jaki jest sposób gry, który pozwoli nam dojść do końcowych etapów i rywalizować z dobrymi drużynami. Bo w tym sezonie mieliśmy 67% nowych graczy i musieliśmy grać w listopadzie, grudniu, styczniu - trzeba było wygrywać te ważne mecze, ale musieliśmy też coś sobie udowodnić. Musieliśmy grać w ten sposób, musieliśmy to zobaczyć i zwizualizować: „Tak, jesteśmy w stanie, możemy robić dobre rzeczy, możemy dojść do końcowych etapów, możemy to osiągnąć”. W przeciwnym razie odpadniemy, a w przyszłym sezonie wrócimy i zrobimy to znowu. Ale skoro już tu jesteśmy, musimy udowodnić sobie, że możemy grać naszą najlepszą piłkę. Z mojego doświadczenia, gdy dochodzisz do finałów Ligi Mistrzów czy półfinałów, to jeśli nie jesteś tam sobą, jest ci trudniej. Jasne, możesz mieć szczęście. W tych rozgrywkach tak bywa. To nie jest 38 meczów jak w Premier League czy w La Lidze, gdzie trzeba być regularnym i konsekwentnym. W tych rozgrywkach czasem zasługujesz na awans i to się nie dzieje, a czasem grasz naprawdę bardzo źle i przechodzisz dalej, bo futbol jest często nieprzewidywalny. Ale trzeba próbować sobie „zdobyć bilet”, rozumiesz. Zasłużyć. Chcę zasłużyć na awans do następnej rundy. A jedyny sposób, by mieć poczucie, że na to zasługujesz, to być sobą. To jedyna szansa.

Chciałbym lepiej zrozumieć, co masz na myśli. Wiele razy mówiłeś, że jako drużyna i jako klub musicie się rozwinąć, żeby zasłużyć na awans do kolejnej rundy i na wygrywanie trofeów. Co to dokładnie znaczy dla klubu? Czego trzeba się nauczyć, żeby lepiej rywalizować?
O czym?
Żeby lepiej rywalizować i mieć to doświadczenie na takie starcia.
Grać lepiej od przeciwnika. W meczu piłkarskim jest wiele czynników. Dzisiaj stałe fragmenty we współczesnym futbolu, szczególnie w Premier League, są niesamowitą bronią. Ale chodzi o to, żeby grać lepiej od rywala. Czasami grasz lepiej, a czasami nie. Czasami, jak już mówiłem, nie grasz tak, jak powinieneś, a mimo to przechodzisz dalej. Ale ja zawsze próbuję... I to nie jest łatwe, bo moje odczucie i za to przepraszam, ale w Barcelonie czułem, że byliśmy tym, kim powinniśmy byli być, ale w Bayernie czy w City nigdy nie byliśmy do końca tym, czym moim zdaniem powinniśmy byli być. Takie miałem odczucie przez długi czas. I zawsze chciałem, kiedy tu przyjeżdżałem - wcześniej przyjeżdżałem tu z Barceloną, i tak rzadziej niż teraz [uśmiech], potem z Bayernem, ogólnie na te największe sceny, albo na Anfield, na przykład przeciwko Jürgenowi [Kloppowi], kiedy graliśmy w Lidze Mistrzów - żebyśmy byli sobą, żebyśmy patrzyli przeciwnikowi w twarz i nie myśleli zbyt wiele o konsekwencjach. Jeśli odpadniemy, to odpadniemy. Wtedy gratulacje dla Madrytu i w przyszłym sezonie spróbujemy wrócić. Ale przynajmniej odpadnijmy jako ci, którymi naprawdę jesteśmy. To zawsze mnie najbardziej interesuje na największych scenach. Kiedy przychodzi marzec, kwiecień, maj, kiedy dochodzisz do końcowych etapów rozgrywek, finałów, półfinałów, to chodzi o to, by narzucić siebie. Czasami to niemożliwe, jasne, bo rywal jest lepszy albo nie możesz narzucić tego, czego chcesz. To się może zdarzyć. Ale przynajmniej spróbuj. Po prostu spróbuj.

Powiedziałeś, że czasami w Bayernie i w City miałeś poczucie, że nie byliście jeszcze drużyną, którą mogliście się stać. Kiedy to się zmieniło? Kiedy pomyślałeś: „Teraz jesteśmy tym, czym możemy być”?
Myślę, że w roku, gdy wygraliśmy finał Ligi Mistrzów. Nawet jeśli nie zagraliśmy dobrego finału, ale to był pierwszy raz i jestem prawie pewien, że jeśli ta sama generacja dotrze tam dwa albo trzy razy, to wtedy będzie lepsza. Potrzebujesz tego doświadczenia. Trudno jest dojść tam po raz pierwszy i od razu wygrać. Ale tamta drużyna przeżyła w przeszłości doświadczenia, które pomogły jej urosnąć: przegrana tutaj w ostatnich minutach, dobry mecz z Tottenhamem i odpadnięcie w ćwierćfinale, a także wiele takich spotkań, w których graliśmy naprawdę, naprawdę dobrze, a mimo to odpadaliśmy. To jest coś, przez co trzeba przejść, żeby dojść do momentu, w którym możesz powiedzieć: „Jest ok”. Ale teraz mamy wielu zawodników, którzy jeszcze tego nie rozegrali, więc zobaczymy, jak zareagujemy i jak się zachowamy.

[pytania od dziennikarzy z Hiszpanii]
[El Mundo]  W grudniu też tu byłeś, ale sytuacja Realu Madryt była wtedy inna, trenerem był Xabi Alonso, teraz jest Álvaro. W tamtym momencie udzieliłeś odpowiedzi, która zwróciła dużą uwagę. Była to pewna rekomendacja dla Xabiego, żeby sikał swoim [uśmiech Guardioli]. Biorąc pod uwagę, że dla Arbeloi to pierwszy sezon na tym poziomie, a ty jesteś w elicie od wielu lat, jaką rekomendację dałbyś Álvaro?
Rad udzielam ludziom, z którymi coś się przeżyło wspólnie. Ja i Álvaro zetknęliśmy się tylko wtedy, gdy ja byłem trenerem Barcelony, a on piłkarzem Realu Madryt, ale poza tym nigdy. Rady daje się ludziom, których się zna. Wobec innych nie odważyłbym się tego robić, bo nie jestem osobą, która powinna im je dawać. Xabiemu tak, bo spędziliśmy razem dwa wspaniałe lata w Monachium i mamy dobrą relację. Ale z Álvaro jej nie mam.

[SER; Meana] Jak piłkarsko oceniasz ten Real Madryt Arbeloi w porównaniu z tym, z którym mierzyłeś się w grudniu, kiedy trenerem był Xabi?
Widzę podobne rzeczy... Każdy trener ma swoje szczegóły. Oczywiście Real, z którym graliśmy przeciwko Xabiemu Alonso, był inny: Mbappé wtedy nie grał, ale był Bellingham i byli inni zawodnicy. Teraz Real też ma braki, ale Real zawsze jest Realem. Wiecie, jaką mam o nim opinię. To są tylko pewne niuanse. Ostatecznie mimo wszystkich teorii, które Álvaro i ja możemy tworzyć, to na końcu wzystko zależy od piłkarzy.

[ABC] To twoje szóste pucharowe starcie z City przeciwko Realowi. Widziałeś już przeciwko nim wszystko. Czy te siedem absencji w Realu, tak nierówny sezon oraz zmiana trenera sprawiają, że to może być najbardziej nierówna rywalizacja, jaką z nimi miałeś? Czy tak nie sądzisz?
Zobaczymy w wtorek. Na przykład, rywalizacja była nierówna w zeszłym roku, kiedy też przyjeżdżaliśmy w kiepskim momencie, zarówno jeśli chodzi o nastroje, jak i o grę, z wieloma absencjami. Nie ja będę umniejszał znaczeniu tego klubu, tych piłkarzy, ich trenera i wszystkiego, czym dysponują. Wiem, czym jest Real w tych rozgrywkach i jak trudnym jest rywalem, to oczywiste. Ale nie tylko Real, każdy inny też. Gdybym w tej fazie trafił na którykolwiek z pozostałych pozostających zespołów, jak Atlético Madryt, Barcelonę, Bayern, to też uważałbym ich za bardzo trudnych.

[Chiringuito] Bez Bellinghama i bez Mbappé w Realu, czy masz już jakiś pomysł, jakiegoś zawodnika w głowie, jakiś plan, żeby zatrzymać Viníciusa i te kontrataki, po których City bywa odsłonięte?
Tak, to trudne. Wcześniej mieliśmy tam Kyle'a Walkera. Tak, oczywiście to stałe zagrożenie. Trzeba próbować być bardzo blisko siebie, szczególnie kiedy mamy piłkę, a po naszych stratach szybko wracać - wsiąść na motor i pędzić do tyłu, nie ma innego wyjścia [śmiech]. Często jest tak, że choćbyś to kontrolował bardzo dobrze, to są rzeczy, których nie da się zatrzymać. Jak ich umiejętność znalezienia przestrzeni z Valverde czy Alexandrem-Arnoldem - to są elementy, o których wiemy, że będą trudne do opanowania. Ale spróbujemy narzucić naszą grę i sprawić, żeby uczestniczył w niej jak najmniej. Zobaczymy, zobaczymy, jak jutro zagramy.

[El Desmarque] Mbappé jutro nie zagra. Nie wiem, czy wiesz, że tutaj w Madrycie dużo mówi się o tym, że w ostatnim tygodniu był w Paryżu, we Francji, gdzie dochodził do siebie po kontuzji. Nie wiem, czy pan o tym wiedział? On pojechał po drugą opinię medyczną, co znaczy, że nie ufa za bardzo lekarzom Realu Madryt. [śmiech Guardioli] Chciałbym zapytać, co pan sądzi o takich drugich opiniach medycznych i czy pozwoliłby pan swojemu zawodnikowi wyjechać do kraju pochodzenia na okres tygodnia w środku sezonu po drugą opinię, a także żeby się też zrelaksować i przygotować do tego, co przed nim?
[uśmiech] Naprawdę aż tak ważne jest moje zdanie o tym, co mogę sądzić o rekonwalescencji Mbappé i o tym, że pojechał do Paryża? Przy okazji, według informacji, nie poleciał sam [uśmiech; odniesienie do informacji o pobycie Kyliana w ojczyźnie z aktorką Ester Expósito] [po chwili śmiech Pepa i śmiech sali; sytuacja na poniższym wideo] Naprawdę moje zdanie jest tutaj takie istotne? W naszym klubie też się to zdarza.
Tak?
Tak, we wszystkich klubach. Każdy ma swoje... I nie uważam, że to komuś umniejsza. Nie, szczerze mówiąc, nie jestem osobą, która powinna to komentować [śmiech].

[COPE] To piąty kolejny rok z dwumeczem z Realem Madryt. Przyjeżdżasz na Bernabéu niemal jak do domu. Nie wiem, czy jesteś już tym bardzo zmęczony? Czy masz tego dość? A może to najlepszy moment, bo wy macie pozytywny okres, a oni negatywny? Czy to nie ma żadnego znaczenia?
[wzdycha] Ja nie mogę się opierać na tym, w jakiej formie jest Real. Po pierwsze dlatego, że mnie tu nie ma: nie widzę ich na treningach, nie oglądam wszystkich ich meczów. Widziałem kilka, oczywiście, wczoraj, przedwczoraj, ale to nie jest pełen obraz rzeczywistości. Ja chcę się opierać na nas samych, na naszych ostatnich meczach. Tego się trzymam. My mamy rzeczy, które zrobiliśmy bardzo dobrze i rzeczy, które zrobiliśmy lepiej. Teraz zobaczymy, czy da się to utrzymać. Nie mam innego wyjścia. A reszta, czyli w jakiej formie są oni czy nie są - zobaczymy jutro. Masz jakiś plan, a potem dzieje się to, co ma się wydarzyć. Ale tak, to już wiele takich razy. Losowanie było dla nas dobre, traktują nas dobrze, dobrze jemy, dziś zjemy dobrą kolację, jutro też, a potem trzeba dobrze przygotować mecz i wiedzieć, że musimy być na naszym najwyższym poziomie, żeby wrócić do Anglii do naszych ludzi z dobrym wynikiem i zobaczyć, czy zdołamy awansować.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!