„Vini musi wygrać nam mecz z Manchesterem City”. To zdanie, które słychać w Valdebebas na każdym roku i które doskonale oddaje odczucia panujące wśród działaczy Królewskich. Klub ma pełne zaufanie do Viníciusa, którego uważa za galáctico, zawodnika mogącego robiącego różnicę, i wszystkie nadzieje na zwycięstwo w dwumeczu z Obywatelami pokłada w tym, co Brazylijczyk zrobi na boisku. Oraz w tym jak jego jego energia i zdolność do ciągłego atakowania rywali, a także niszczycielska wytrwałość w starciach z defensorami przeciwników, udzielały się reszcie drużyny i zamienią europejski wieczór w magiczną noc dla Realu Madryt, pisze Marco Ruiz z Asa.
Spotkania z Getafe i Celtą były niewielką rysą na znakomitej serii, jaką Vini notował w ostatnich tygodniach. Wcześniej Brazylijczyk zdobył 5 bramek w 4 kolejnych meczach: z Osasuną, Realem Sociedad oraz w obu meczach barażowych z Benficą, w których odegrał kluczową rolę w awansie Los Blancos do następnej rundy.
Dziennikarz Asa stwierdza, że nikt nie może zaprzeczyć, iż Vinícius był kluczowym zawodnikiem w sukcesach klubu w najważniejszych rozgrywkach klubowych Starego Kontynentu w ostatnich latach. Liga Mistrzów to bez wątpienia jego ulubiony turniej, co potwierdzają statystyki. W fazie pucharowej Vini pojawia się zawsze, gdy drużyna go potrzebuje. Rozegrał w niej 20 dwumeczów (licząc także finały) i w 17 z nich zdobył bramkę lub zaliczył asystę. W sumie to 14 goli i 12 asyst w 37 spotkaniach fazy pucharowej. Statystyki mówią również, że jest zawodnikiem z największym udziałem przy golach w fazie pucharowej ostatnich ośmiu edycji Pucharu Europy oraz najlepszym asystentem.
Jeśli chodzi o gole, wyprzedzają go jedynie Karim Benzema i Kylian Mbappé (po 18 bramek), Erling Haaland (16) oraz Robert Lewandowski (15). Vini ma jednak dodatkowy atut: żaden z wyżej wymienionych nie zdobył bramki w dwóch finałach. Dowodem na to, że Liga Mistrzów to rozgrywki 25-latka, jest także jego średnia strzelecka. W Champions League brazylijski napastnik zdobywa śreednio 0,41 gola na mecz (32 trafienia w 78 spotkaniach), czyli praktycznie dwa razy więcej niż w lidze, gdzie ma średnią 0,21 gola na mecz (70 w 232).
Brazylijczyk ze stali
Jest jeszcze jeden aspekt, który nie umyka uwadze w biurach Valdebebas przy analizie sytuacji i znaczenia Viníciusa dla Realu. Wygląda, jakby był zrobiony ze stali. Rzadko opuszcza mecze z powodu kontuzji i niemal zawsze jest dostępny, gdy drużyna go potrzebuje. Jest po prostu niezniszczalny. W tym sezonie był dostępny dla Xabiego i Arbeloi we wszystkich spotkaniach poza starciem na Mestalli, gdzie pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek. Z dorobkiem 3102 rozegranych minut jest drugim najwięcej grającym zawodnikiem z pola, ustępując jedynie Fede Valverde (3213).
W ciągu ośmiu sezonów gry w stolicy Hiszpanii Vinícius doznał tylko trzech poważniejszych urazów mięśniowych (z okresem absencji przekraczającym 14 dni), przez które przegapił łącznie 20 spotkań. W sumie Brazylijczyk nie mógł zagrać w 30 na 389 możliwych gier (7,7%). To wszystko sprawia, że właśnie w Vinim klub pokłada największe nadzieje na wyeliminowanie ekipy Pepa. „To on musi wygrać nam mecz”, kończy Marco Ruiz.
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się