Koszykarze Realu Madryt odnieśli kolejne ligowe zwycięstwo. Na wyjeździe pokonali Gran Canarię w meczu, w którym jedna i druga drużyna w pewnym momencie wysoko prowadziła. Ostatecznie wszystko rozstrzygało się w końcówce. Lepiej wypadli w niej Królewscy, a równo z końcową syreną trafił Feliz. Graczem meczu został Campazzo, a w zespole gospodarzy występ zaliczył Carlos Alocén, były madridista.
Na początku spotkania znacznie skuteczniejsza była Gran Canaria. Prawie każdy jej atak kończył się punktami. Kanaryjczycy odważnie wchodzili pod kosz i zdobywali punkty mimo obecności Tavaresa. Znakomicie spisywał się przede wszystkim Tobey, który był autorem 14 z 16 pierwszych punktów gospodarzy. Real Madryt w ofensywie radził sobie słabiej. Brakowało trochę energii i udawało się punktować dzięki rzutom z dystansu. Kiedy Tobey usiadł na ławce, to jego koledzy kontynuowali dobrą grę i mieli nawet 13 punktów przewagi. Królewscy jednak zakończyli kwartę serią 8:0 (25:20).
Druga część rozpoczęła się od nieco chaotycznej gry Królewskich, ale znów udało się dwukrotnie trafić z dystansu i stopniowo przewaga Gran Canarii topniała. Dobrze pod koszem radził sobie Łeń i w końcu Jaka Lakovič, trener gospodarzy, musiał poprosić o czas. Zupełnie nie zatrzymało to Realu Madryt. Ofensywa się rozkręciła i defensywa Kanaryjczyków zaczęła się gubić. Łącznie Królewscy zanotowali serię 29:7 i słoweński trener ponownie podjął próbę mobilizacji podopiecznych do zmiany sytuacji. Tym razem efekt był, choć tylko minimalny. W samej drugiej kwarcie Madrytczycy zdobyli dwukrotnie więcej punktów od Gran Canarii (38:46).
Po zmianie stron inicjatywa dalej należała do Realu Madryt. Świetnie spisywał się duet Abalde – Campazzo i prowadzenie Realu Madryt stało się dwucyfrowe, sięgając 16 punktów. Wtedy Królewscy pozwolili sobie na moment rozluźnienia. Gran Canaria wykorzystała to i zaczęła gonić. Problemy z faulami miał Łeń, który z czterema przewinieniami powędrował na ławkę. Dzięki temu szansę otrzymał Almansa. Kanaryjczycy kontynuowali dobrą passę i po trafieniu Wonga z dystansu zbliżyli się na sześć oczek (56:62).
W ostatniej kwarcie Real Madryt dobrze zaczął, ale Gran Canaria wykorzystywała obecność Kuatha pod koszem. Bez Tavaresa Królewscy nie potrafili do zatrzymać. Do tego doszła celna trójka z faulem Albicy’ego i faul Procidy w ataku. Ta ostatnia sytuacja rozgrzała trybuny, bo kibice domagali się przewinienia niesportowego. Kiedy punkty zdobył Tobey, cierpliwość skończyła się u Scariolo. Jego korekty dały efekt w postaci wymuszenia kilku fauli rywali. Madrytczycy mieli moment z kilkoma ważnymi zbiórkami ofensywnymi i przechwytami.
Gran Canaria nie odpuszczała, szczególnie że miała w składzie Tobeya. Ostatnie minuty były bardzo zacięte. Gospodarze na nieco ponad dwie minuty przed końcem doprowadzili do remisu. Abalde świetną akcją zdobył trzy punkty i wyeliminował z gry Brussino, który za pięć fauli usiadł na ławce. Chwilę później ponownie był remis i stratę zaliczył Campazzo. Gran Canaria tego nie wykorzystała i ostatecznie ostatnia akcja należała do Realu Madryt. Andrés Feliz rozwiązał ją jak profesor. Poczekał do końca czasu, oddał celny rzut i Królewscy mogli dopisać do dorobku kolejne zwycięstwo.
80 – Gran Canaria (25+13+18+24): Wong (17), Albicy (3), Brussino (5), Pelos (14), Tobey (22), Maniema (1), Vila (4), Samar (0), Alocén (2), Labeyrie (-), Kuath (6), Robertson (6).
82 – Real Madryt (20+26+16+20): Abalde (10), Feliz (5), Campazzo (18), Lyles (6), Tavares (9), Łeń (3), Okeke (8), Krämer (0), Procida (3), Almansa (4), Llull (11), Maledon (5).
Poza kadrą znaleźli się:
- Mario Hezonja – decyzja trenera
- Gabriel Deck – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić dwóch takich graczy, tym razem byli to Lyles i Okeke)
- Usman Garuba – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 163:151 Gran Canaria
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się