Wszystkiego najlepszego, Antonio!
Dziś swoje 33. urodziny obchodzi Antonio Rüdiger. Z tej okazji chcielibyśmy życzyć naszemu wojownikowi przede wszystkim zdrowia, z którym w ostatnim czasie jest niestety nieco gorzej.
Antonio Rüdiger. (fot. Getty Images)
Choć Antonio Rüdiger urodził się w jednej z wielkich europejskich stolic, to jednak trudno powiedzieć, by dorastał on w cieplarnianych warunkach, w których od najmłodszych lat nie brakowało ptasiego mleczka. Gdybyśmy chcieli uderzyć w nieco dresiarsko-hiphopowe określenia, zapewne stwierdzilibyśmy, że w Neukölln nie jest kolorowo, oj nie jest kolorowo.
W przypadku ósmego okręgu Berlina można bowiem śmiało stwierdzić, że jesteś w krainie, gdzie obcy ginie. Zresztą nie tylko obcy. To jedno z tych miejsc, w których wyjątkowo szybko można się pogubić i zejść na niewłaściwą drogę. Antonio jest jednak przykładem na to, że przy odpowiednim podejściu trudne warunki są też w stanie zahartować człowieka do wędrówki na sam szczyt.
Rüdiger trafił do Realu Madryt na zasadzie wolnego transferu z Chelsea w lipcu 2022 roku. Defensor praktycznie od razu zaskarbił sobie olbrzymią sympatię fanów dzięki swojemu niezwykle otwartemu charakterowi. Choć w ciemnej uliczce po zmroku raczej moglibyśmy się go wystraszyć, to jednak Antonio całym sobą pokazuje, że nawet jeśli jest łobuzem, to z grona tych o złotym sercu. Jego ambicja, waleczność i charyzma niemal od razu uczyniły z niego jednego z liderów na boisku i w szatni. Do tego Rüdiger jest też po prostu wyśmienitym piłkarzem.
Same początki stopera w stolicy Hiszpanii pod względem sportowym nie były jednak aż tak łatwe. Duet Militão-Alaba dopiero co prowadził przecież Królewskich do triumfu w Lidze Mistrzów i trudno było oczekiwać, by Carlo Ancelotti lekką ręką odsunął któregoś z podstawowych środkowych obrońców od składu. Sprawę komplikował również fakt, że Alaba rękami i nogami zapierał się, by nie wylądować na lewej obronie. Antonio jednak nie zamierzał narzekać i strzelać fochów, to nie byłoby w stylu chłopaka z Neukölln. Dla niego jasne było, że trzeba robić to, co zawsze – walczyć o swoje.
Antonio z czasem stał się absolutnie nietykalny dla trenera nie tylko dzięki swoim umiejętnościom, lecz także ze względu na swoje niespotykane cechy przywódcze. Jeśli ktoś dorabia się pseudonimu Rambo, to z pewnością nie dzieje się tak bez powodu. Niemiec nie pęka bowiem przed nikim i przed niczym, a dla dobra zespołu byłby w stanie zrobić absolutnie wszystko.
W dwóch ostatnich sezonach Rüdiger miał niekwestionowane miejsce w wyjściowej jedenastce. Choć pomogły mu w tym poważne urazy Alaby i Militão, to jednak by utrzymać pierwszy plac, musiał najzwyczajniej w świecie wykorzystać swoją szansę. Status nietykalnego utrzymałby zresztą pewnie do teraz, gdyby nie fakt, że z czasem i jego zaczęły trapić urazy. W obecnym sezonie Niemiec spędził na boisku zaledwie nieco ponad tysiąc minut. W pełni zdrowy wciąż jest mimo to podstawowym wyborem na środek obrony. Pytanie, jak w obliczu coraz częstszych problemów zdrowotnych zareagują działacze. Kontrakt stopera wygasa bowiem wraz z końcem bieżącej kampanii.
Rüdiger do tej pory rozegrał dla Realu Madryt 168 meczów, w których strzelił siedem goli i zanotował cztery asysty. Z Królewskimi sięgnął też po osiem trofeów: mistrzostwo kraju, Puchar Króla, Ligę Mistrzów, dwa Superpuchary Europy, Superpuchar Hiszpanii, Klubowe Mistrzostwo Świata i Puchar Interkontynentalny.
Z okazji 33. urodzin życzymy przesympatycznemu łobuzowi przede wszystkim zdrowia. Oby uśmiech nie schodził z jego ust, a jego gra nadal budziła strach u rywali i ulgę wśród nas. Zdecydowanie lepiej mieć takich ludzi po swojej stronie niż musieć się z nimi mierzyć.
Wszystkiego najlepszego, Antonio!
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze