Kto nie maszeruje, ten ginie
To będzie cudowny poniedziałkowy wieczór. A przynajmniej bardzo byśmy tego chcieli.
Thibaut Courtois. (fot. Getty Images)
Real Madryt – Getafe: Przewidywane składy
Poniedziałek, początek nowego, wspaniałego i pełnego niezapomnianych wrażeń tygodnia. Po srogiej zimie wreszcie można poczuć pierwszy powiew wiosennego powietrza. Dni są już zauważalnie dłuższe, a słońce coraz śmielej wychyla się zza horyzontu. Wyjątkowa aura sprzyja wsłuchiwaniu się w powracający śpiew ptaków i wypatrywania bocianów. Codzienne sprawunki stają się jakby mniej uciążliwe, a momentami nawet budzą ukryty głęboko pod zimową kurtką entuzjazm.
Wieczorem natomiast czeka nas jeszcze prawdziwa wisienka na torcie. O 21:00 przepełnieni satysfakcją po produktywnym i przyjemnym dniu będziemy mogli bowiem obejrzeć sobie jeszcze mecz Realu Madryt. Na myśl nasuwać może się tylko jedno pytanie – czy może być lepiej?
Cóż… może.
Choć wiemy, że nie żyjemy w idealnym świecie, to jednak nawet w tym normalnym, bez zaburzonego któregoś z algorytmów, starcie z Getafe powinniśmy włączyć sobie z myślą, że z dużą dozą prawdopodobieństwa otrzymamy porcję wieczornego relaksu przed spokojnym snem. Rzeczywistość maluje się mimo to trochę inaczej. Los Azulones co prawda nie są w stanie sprawić, by od rana w oczy zaglądał nam blady strach przed konfrontacją z 13. ekipą w tabeli. Tak czy inaczej, nie zmienia to faktu, że w meczu z nią walczymy o dostęp do tlenu.
Dobra wiadomość jest taka, że jeśli wygramy wszystkie ligowe spotkania do końca sezonu, zostaniemy mistrzami Hiszpanii. Zła natomiast mówi, że przynajmniej według Chata GPT szansa na taki scenariusz wynosi mniej niż 5-10%. I bez pomocy sztucznej inteligencji łatwo jednak samemu dokonać w tym aspekcie zdroworozsądkowej oceny. W Pampelunie również mieliśmy wygrać, a dostaliśmy bolesnego prztyczka w nos, który strącił nas z pozycji lidera.
Jeśli więc któryś z faworytów do mistrzostwa nie stwierdzi nagle, że zabiera zabawki i idzie do domu, to możemy najpewniej spodziewać się wielotygodniowej walki na wyniszczenie. Nie przepadamy za powtarzanym często powiedzeniem o X finałach do końca, ale też trudno się nie zgodzić, że w niektórych sytuacjach brzmi ono sensownie. Tak, jak chociażby teraz. Klasa konkretnego rywala, w tym przypadku Getafe, schodzi na dalszy plan.
Cały kontekst budują tak naprawdę margines błędu, a w zasadzie jego brak oraz odczucia wokół zespołu. Królewscy emanują dziwną aurą, która nawet w momentach stabilności, nie pozwala na osiągnięcie pełnego spokoju. Z jednej strony porażka z Osasuną nie powinna być uznawana za koniec świata i upadek piłkarskiej moralności. Wcześniej podopieczni Arbeloi wygrali przecież dziewięć ligowych starć z rzędu i to dzięki tej konsekwencji w ogóle mieli wskoczyć na pierwsze miejsce i walczyć o jego utrzymanie. Z Benficą mimo słabego startu również udało się wywalczyć awans i to także bez jakiejś wielkiej dramaturgii w tle.
Mimo to cały czas z tyłu głowy może gnieździć się myśl, że na dłuższą metę bez wyraźnego skoku jakościowego to może okazać się za mało. W poprzednim sezonie również bardzo długo trzymaliśmy się przy życiu na wszystkich frontach, by ostatecznie okazało się, że jedynie odwlekaliśmy nieuniknioną klęskę. Nie twierdzimy w żadnym wypadku, że czeka nas powtórka z rozrywki. Odnosimy jedynie wrażenie, że to nie jest jak na razie Real, który pewnym krokiem zmierza po swoje. Prześlizgiwać się przez kolejne tygodnie można stosunkowo długo. Nieuchronnie zbliżają się jednak momenty prawdziwej weryfikacji, czyli marcowe starcia z City i Atlético.
Zegar tyka, a kroku trzeba będzie dotrzymywać bez względu na jego tempo. Nawet jeśli dziś w teorii nie powinno być ono zbyt szybkie, to nie wolno nam się powstrzymywać. Kto nie maszeruje, ten ginie.
* * *
Mecz z Getafe rozpocznie się o 21:00, a w Polsce będzie można obejrzeć go na kanale Eleven Sports 1 w serwisie CANAL+ Online.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze