Tebas: Kto ma kierować nowym Finansowym Fair Play? PSG? Al-Khelaïfi? To brzmi jak żart
Javier Tebas kolejny raz wziął udział w Business Football Summit organizowanym przez Financial Times. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi prezesa La Ligi z tego spotkania w Londynie.
Javier Tebas, prezes La Ligi. (fot. Getty Images)
– Czy UEFA podjęła właściwą decyzję z zawieszeniem Prestianniego? Jeśli zawodnik wygłosił rasistowskie obelgi, musi zostać ukarany. Rasistowskich, homofobicznych, nienawistnych obelg nie możemy tolerować ani na trybunach, ani poza stadionem, a tym bardziej ze strony tych, którzy powinni dawać przykład w tym sporcie.
– Dlaczego Vinícius jest ofiarą tylu rasistowskich obelg? Pierwsza rzecz, którą musimy wyjaśnić, jest taka, że my w La Lidze od kilku lat mamy wyroki karne z karą więzienia dla osób, które obrażały Viníciusa. Zapadły już cztery takie orzeczenia. Od dawna pracujemy nad walką z rasizmem i kiedy mieliśmy sprawę Viníciusa w Walencji, zdaliśmy sobie sprawę, że dotychczasowe działania nie wystarczają. Dlatego stworzyliśmy specjalny plan komunikacyjny na stadionach, wspólnie z klubami. Udało nam się zgłaszać rasistowskie obelgi wobec Viníciusa, których ani sam Vinícius, ani nikt inny nie zauważył, dzięki naszym działaniom na stadionach. Vinícius jest celem obelg, ponieważ jest liderem w tej walce z rasizmem, a liderzy zazwyczaj stają się obiektem ataków. W tym kontekście trzeba na to spojrzeć. Nie ma żadnych wymówek, by nie bronić Viníciusa przed rasistowskimi obelgami, których doświadcza. Rasistowska obelga nie może istnieć w żadnym wypadku.
– Czy futbol przegrywa walkę z rasizmem? W Hiszpanii jest go znacznie mniej. Liczba rasistowskich obelg na stadionach bardzo spadła. O ile pamiętam, ostatnia dotyczyła Lamine Yamala na Santiago Bernabéu i było potem tego niewiele więcej. We wszystkich kategoriach. Jeśli chodzi o mowę nienawiści, trzeba myśleć, że niestety zawsze będzie część społeczeństwa, która użyje jej, by skrzywdzić innych. Trzeba ograniczać to do maksimum i starać się, by do tego nie dochodziło. Pracujemy również nad tym, by nie dochodziło do takich sytuacji poza stadionami. Dlatego ścigamy i karzemy na drodze karnej wszelkie rasistowskie przyśpiewki kibiców w kierunku rywali. Zgłaszamy to i idziemy do końca, aż do postępowania karnego. Zrobiliśmy to w czterech przypadkach i będziemy to robić dalej.
– Jak ocenia Pan sytuację ekonomiczną ligi francuskiej? Jest bardzo skomplikowana. Moim zdaniem nie mieli odpowiednich zasad Finansowego Fair Play ani też kompetentnych organów, które stosowałyby je tak, jak należy. Do tego dochodzi obecny problem z prawami audiowizualnymi, co tworzy jeszcze trudniejszą sytuację. Jest też kwestia zarządzania i przywództwa. Wśród tych lig, z którymi stoimy na czele futbolu, musimy być świadomi, że kierujemy rozgrywkami, w której interesy ogółu muszą być ponad interesami indywidualnymi klubów, bez względu na to, jak są duże. W Hiszpanii mamy konflikty z Realem Madryt, ponieważ my bronimy rozgrywek. To właśnie rozgrywki sprawiły, że te kluby stały się wielkie. We Francji istnieje poważny kryzys przywództwa, bo trzeba mierzyć się z problemami rozgrywek jako całości. Jest wyraźny konflikt interesów. Jest tam Nasser Al-Khelaïfi, prezes PSG, a problemy nie są rozwiązywane. Bo trzeba mieć zasady, kontrolować je, ale też zapewnić przywództwo. Dlaczego? Byłem właścicielem klubu piłkarskiego lata temu, w drugiej lidze, a także w czwartej lidze. Znam realia klubów i one mają wystarczająco dużo codziennych problemów - walczą o utrzymanie czy realizację celów sportowych - by jeszcze zajmować się rozwiązywaniem problemów całych rozgrywek. Do tego potrzebne jest silne przywództwo dyrektorów generalnych, prezesów, zespołów wykonawczych… Uważam, że francuski futbol obecnie bardzo potrzebuje właśnie czegoś takiego.
– Czy nowe regulacje ekonomiczne Premier League naprawią niesprawiedliwość finansową, o której ciągle mówię? Nie. My od 13 lat mamy bardzo specyficzne Finansowe Fair Play, bardzo odmienne od innych. Odmienne w egzekwowaniu, ale nie w samej idei. Finansowe Fair Play polega na tym, że nie można wydawać więcej niż się zarabia, według rozsądnych zasad. Zasady wprowadzane teraz w Anglii przyniosą większą inflację i więcej problemów. Kluby będą mogły wydawać 85% przychodów plus zyski transferowe (na transfery, pensje i prowizje agentów). Regulacja, która nie uwzględnia poziomu kosztów, nie działa. W Hiszpanii kontrolujemy wydatki i ostatecznie wychodzi nam taki poziom graniczny około 70%. Ale są kluby, które nie mogą wydać 70%, bo ich struktura kosztów pozwala tylko na 60%. Inne mogą 73%, ale zawsze z uwzględnieniem wydatków. A dlaczego będzie większa inflacja w Premier League? Po pierwsze, bo nie uwzględnia się kosztów. Po drugie, przez transfery. Za zawodnika płaci się w czterech ratach, a może w drugim roku nie będzie takich przychodów jak w pierwszym. To tworzy deficyt, problemy, inflację. Trzeci problem to dwie podstawowe zasady, których nie stosuje się w Premier League. Jedna to zastosowanie wartości rynkowej, bez której wrócimy do kryzysu z Włoch w latach 90. i w Hiszpanii w latach 2000. W ten sposób tworzy się na rynku fałszywe oczekiwania. Druga to racjonalność ekonomiczna operacji. A jej tam nie ma. W angielskiej piłce widzimy, że włączają kobiecy futbol do swoich działań i kupując go sami od siebie, by oszukiwać samych siebie. Tak zrobiła chyba Aston Villa. To godne pochwały, że wszyscy szukamy form Finansowego Fair Play, ale kluczowy jest zrównoważony rozwój finansowy, szczególnie w angielskim futbolu. Bez transferów angielski futbol ma dwa razy większe obroty niż La Liga i Bundesliga. Przy normalnym Finansowym Fair Play będzie miał dwa razy większą zdolność inwestycyjną niż inne ligi. Wiemy, że nie możemy konkurować ekonomicznie z Premier League. Możemy lepiej kupować, mieć lepszych trenerów… Ale finansowo nie możemy z nimi rywalizować. Jednak przy tym wszystkim Premier League nie potrzebuje miliardowych dopłat właścicieli. Ma wystarczająco, by być numerem jeden z dużą przewagą.
– Jaką zasadę finansową mogłaby wprowadzić Premier League, by wyrównać konkurencję? UEFA ma system, który można poprawić, ale już jest dobry. On wyznaczy kierunek, bo tylko UEFA może zharmonizować Fair Play w Europie. To jest konieczne. My w La Lidze mamy bardzo specyficzne Fair Play, Bundesliga inne, w Serie A i Francji go nie ma, a w Anglii dopiero zaczynają… Bo cztery lata temu nie było tam żadnego Fair Play. To była dżungla. Trzeba to zharmonizować. System La Ligi, Bundesligi czy UEFA nie jest skomplikowany. Jest dużo norm zapewniających bezpieczeństwo ekonomiczne, ale są proste. Nie trzeba nic wymyślać. Angielski system 85% plus transfery wygeneruje większą inflację. Jestem tego pewny. To szaleństwo.
– Brak kary Premier League dla City? Nie chodzi tu o samo opóźnienie, ale ogólnie całą tę sytuację. Tak wielka instytucja jak Premier League musi mieć jasne zasady Finansowego Fair Play i konieczne jest zapewnienie bardzo wysokiego poziomu pewności prawnej w rozgrywkach i rywalizacji pomiędzy klubami. Ludzie muszą wiedzieć, że system jest sprawiedliwy wobec wszystkich i nie jest arbitralny. Że jest obiektywny. Kiedy jednak dochodzi do tego typu sytuacji, to tworzysz niepewność i to po prostu szkodzi wizerunkowi instytucji. To też nie trwa tylko 3 lata, a obejmuje okres 10 lat. Pamiętam, gdy w przeszłości na wydarzeniu w Manchesterze powiedziałem, że City nie może wypełniać norm Finansowego Fair Play. Poprzedni prezes Premier League Richard Scudamore odpowiedział, że nie wiedział, iż zajmuję się też atakowaniem angielskich klubów. Ja odpowiedziałem, że podaję tylko obiektywne dane. Rozumiem, że to klęska, gdy City i innym klubom trzeba odejmować punkty. To jest jednak prawidłowe, jeśli ktoś nie wypełnia przepisów, ale dzisiaj nikt nie rozumie bezkarności, jaką wydaje cieszyć się City. Ja osobiście rozmawiam z wieloma angielskimi klubami i większość z nich nie rozumie tej sytuacji. To osłabia Premier League.
– My w Hiszpanii mamy swoje sprawy. Nasz system różni się tym, że nie pozwala na pozyskiwanie nowych piłkarzy. Barcelona od lat nie może normalnie pozyskiwać zawodników, a to tak ważny klub jak Real Madryt. Mogę wam powiedzieć, że otrzymywałem bezpośrednie i pośrednie naciski w tej sprawie, ale nie możesz odpuścić. Ważniejsza jest pewność prawna i brak arbitralności niż cokolwiek innego.
– Cieszę się z końca Superligi? Powinniście tu wspomnieć o Realu Madryt… Bo to projekt Realu Madryt i nie kosztuje nic, by to powiedzieć. Wygląda na to, że Superliga wchłonęła UEFA... Nie wiem.... Bo jaki właściwie był projekt Superligi? Teraz wygląda, jakby jej celem były zmiany w przemyśle piłkarskim i jakbyśmy my przez cały ten czas byli głupi. Rzucili na stół Superligę w 2021 roku, przy całym tamtym zamieszaniu, a teraz oczekują podziękowań. [ironicznie] Dziękuję Realowi Madryt, bo dzięki niemu zmieniliśmy przemysł dzięki tamtemu projektowi! Mnie martwi tylko to, że jedynymi, którzy w sądach i mediach bronili UEFA i La Ligi, byliśmy my. Nikt inny. Ani angielski związek, ani ECA, ani PSG. A teraz zawarto porozumienie bez naszej wiedzy i ja dowiaduję się o nim rano tego samego dnia. Niech tak będzie, ale teraz nie mogę powiedzieć, czy to dobre czy złe dla futbolu, skoro nie znam szczegółów. Dzisiaj nagle Al-Khelaïfi i Florentino Pérez wymieniają się uprzejmościami. Mnie to jednak w ogóle nie przekonuje.
– Czy Florentino Pérez mógłby rozpocząć teraz nowy projekt? Nie wiem, czy Florentino czy Al Khelaïfi, mam wątpliwości… [śmiech]. Projekty mogą być szybkie, jak chciał Florentino, albo rozłożone w czasie. Martwią mnie te rozłożone w czasie, bo kluby są stopniowo usypiane i sprzedaje im się teorię, która wstępnie wydaje się dobra. Obowiązkiem instytucji jest jednak patrzeć co najmniej pięć lat naprzód i ostrzegać swoich członków, że decyzje podjęte dziś będą miały skutki za pięć lat. Oni chyba mają kryształową kulę. Na pewno ja jej nie mam i nie mam też informacji o porozumieniu między Realem Madryt, ECA i UEFA. Gdy czytam madryckich dziennikarzy bliskich Realowi, wygląda na to, że Superliga jest w środku. Jeśli innych, to tak nie jest. W 2026 roku takie porozumienia wpływające na całą branżę powinny być transparentne. Będę cierpliwy i poczekam, ale na razie odwołuję się jedynie do komunikatu. Mówi on o szacunku dla merytokracji sportowej. Nie mogło być przecież inaczej. To jest oczywiste i nic nie wnosi. Superliga też mówiła o merytokracji. Druga sprawa to nowe Finansowe Fair Play. Kto ma nim kierować? PSG? Al-Khelaïfi? To brzmi jak żart. Nie sądzę, by on był najbardziej odpowiednią osobą. PSG teraz ma kontrolę, gdy przez 10 lat urządzało sobie w tym temacie huczne imprezy, a teraz mówi: „Będę normalny i jeszcze będę to prowadził”. Nie, ja nie jestem do tego przekonany.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze