Courtois: Nie gramy genialnie, ale najważniejsze było zwycięstwo
Thibaut Courtois udzielił wywiadu dla telewizji Movistar+ po wygranym 2:1 meczu z Benficą i awansie do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Przedstawiamy zapis rozmowy z belgijskim bramkarzem.
Thibaut Courtois. (fot. Getty Images)
Jak to mówiłeś? „Bylem bardzo daleko, nie widziałem tego…”. Ale (taniec Viniego) był taki sam jak w Portugalii, jak na Da Luz. Dobry wieczór, Tibu.
Dobry wieczór.
Mówiłem o tańcu, że go nie widziałeś.
Nie, nie, byłem daleko, ale zawsze się odwracam, świętując gola z kibicami, ponieważ jestem tam sam, ale cieszę się, że Vini tańczy. Niech dalej tańczy, ponieważ to oznacza, że strzela gole.
Będziemy analizować ten mecz i dwumecz, ale miałem jedną wątpliwość i Cañizares mówi: „Normalnie mówi się, by wysokim bramkarzom strzelać po ziemi, ponieważ tam najbardziej cierpią, ale ty nie w tym aspekcie nie cierpisz”. To dlatego, że masz taki refleks, dużo to trenujesz, ponieważ ta ostatnia akcja pierwszej połowy przy wyniku remisowym, to jedna z tych parad, które mają wartość gola.
Tak, potem zobaczyłem zdjęcie i to prawda, że dobrze to obroniłem. Leciała między nogami [innych graczy]. ale myślę, że czuję się dobrze przy strzałach po ziemi i jestem gotowy na obronę. To wywodzi się trochę z genów moich rodziców, którzy grali w siatkówkę i jak byłem mały też w nią grałem. W żargonie bramkarskim taką obronę określa się „sweep the leg”, musisz schować nogę i dzięki temu szybko schodzisz do ziemi, ponieważ jeśli chcę się rzucić i nie schowam nogi, to nigdy nie zdążę. A kiedy zabieram nogę, tak jak w tym ruchu, to szybko schodzisz do ziemi. To jest technika, której nauczyłem się w Chelsea. Na koniec to techniki, których używamy i w pewnym momencie się przydają.
Dziś to świetnie się przydało, ponieważ w pierwszej połowie, w którą bardzo trudno było wam wejść, mieliście szczęście, że szybko wyrównaliście. Jednak do drugiej połowy nie potrafiliście tego skorygować i wyregulować.
Na koniec oni, jako że nie grał Prestianni, nie grali z prawym skrzydłowym. Ríos był ustawiony bardziej w środku i tam stwarzał nam problemy. Mieliśmy problemy z połapaniem kto kogo, ponieważ on się bardzo dużo ruszał, boczny obrońca był ustawiony wysoko i tam powstawała przestrzeń, której nie byliśmy w stanie dobrze zamknąć. Z tego wziął się też pierwszy gol. To prawda, że później, w drugiej połowie, broniliśmy lepiej, trochę to dopracowaliśmy w przerwie, ale w pierwszej połowie cierpieliśmy. Przy straconej bramce było też trochę pecha, ponieważ Raúl wybija, ja bronię, a tuż obok jest zawodnik. Cóż, raz na 10 razy tak się zdarzy. Później poprawiliśmy się, szybko doprowadziliśmy do wyrównania i to było ważne.
Myślisz, że musicie trochę podnieść poziom i być bardziej pewni, aby móc myśleć o wygraniu Ligi Mistrzów?
Cóż, myślę, że jesteśmy pewni. To Liga Mistrzów i to normalne, że przeciwnik tworzy sytuacje. Być może trzeba dopracować pewne rzeczy i na pewno zrobimy to z trenerem podczas analizy wideo…
Mówiąc o pewności, chodziło mi o to, że wygrywacie dwa mecze, a później zdarza się coś takiego, jak przykładowo w Pampelunie. Chodzi mi o konsekwentność, ciągłość.
Tak, ale myślę, że w ostatnich tygodniach byliśmy dość konsekwentni. W grze brakuje nam trochę płynności i szybkości z piłką. Myślę, że przy nisko ustawionej obronie musimy częściej zmieniać stronę, wykonywać więcej ruchu, bo jeśli zbyt długo czekamy z podaniem, to przeciwnik ustawia się bardzo szybko. W tym aspekcie musimy grać szybciej i o to prosił w przerwie trener. Druga połowa była lepsza, ale dalej nie sądzę, że gramy genialnie, jednak teraz najważniejsze było zwycięstwo.
Na koniec – lepiej trafić na Sporting? Mówię to tylko dlatego, by kolejny raz nie powtarzać pojedynków z Manchesterem City.
Tak, ale wiesz, że jutro czy tam pojutrze wypadnie City, nie? To prawda, że dawno nie grałem ze Sportingiem, chyba w 2015 roku jeszcze w Chelsea. Też mają piękny stadion. Mam nadzieję, że może się to zmienić. Sporting to też trudny przeciwnik, grają bardzo dobrze w lidze portugalskiej, ale prawdą jest, że od wielu lat gramy z City. To trochę jak wymarzony mecz na loterii. Zobaczymy, czy chociaż raz uda się, abyśmy na siebie nie trafili.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze