Jak to mówiłeś? „Bylem bardzo daleko, nie widziałem tego…”. Ale (taniec Viniego) był taki sam jak w Portugalii, jak na Da Luz. Dobry wieczór, Tibu.
Dobry wieczór.
Mówiłem o tańcu, że go nie widziałeś.
Nie, nie, byłem daleko, ale zawsze się odwracam, świętując gola z kibicami, ponieważ jestem tam sam, ale cieszę się, że Vini tańczy. Niech dalej tańczy, ponieważ to oznacza, że strzela gole.
Będziemy analizować ten mecz i dwumecz, ale miałem jedną wątpliwość i Cañizares mówi: „Normalnie mówi się, by wysokim bramkarzom strzelać po ziemi, ponieważ tam najbardziej cierpią, ale ty nie w tym aspekcie nie cierpisz”. To dlatego, że masz taki refleks, dużo to trenujesz, ponieważ ta ostatnia akcja pierwszej połowy przy wyniku remisowym, to jedna z tych parad, które mają wartość gola.
Tak, potem zobaczyłem zdjęcie i to prawda, że dobrze to obroniłem. Leciała między nogami [innych graczy]. ale myślę, że czuję się dobrze przy strzałach po ziemi i jestem gotowy na obronę. To wywodzi się trochę z genów moich rodziców, którzy grali w siatkówkę i jak byłem mały też w nią grałem. W żargonie bramkarskim taką obronę określa się „sweep the leg”, musisz schować nogę i dzięki temu szybko schodzisz do ziemi, ponieważ jeśli chcę się rzucić i nie schowam nogi, to nigdy nie zdążę. A kiedy zabieram nogę, tak jak w tym ruchu, to szybko schodzisz do ziemi. To jest technika, której nauczyłem się w Chelsea. Na koniec to techniki, których używamy i w pewnym momencie się przydają.
Dziś to świetnie się przydało, ponieważ w pierwszej połowie, w którą bardzo trudno było wam wejść, mieliście szczęście, że szybko wyrównaliście. Jednak do drugiej połowy nie potrafiliście tego skorygować i wyregulować.
Na koniec oni, jako że nie grał Prestianni, nie grali z prawym skrzydłowym. Ríos był ustawiony bardziej w środku i tam stwarzał nam problemy. Mieliśmy problemy z połapaniem kto kogo, ponieważ on się bardzo dużo ruszał, boczny obrońca był ustawiony wysoko i tam powstawała przestrzeń, której nie byliśmy w stanie dobrze zamknąć. Z tego wziął się też pierwszy gol. To prawda, że później, w drugiej połowie, broniliśmy lepiej, trochę to dopracowaliśmy w przerwie, ale w pierwszej połowie cierpieliśmy. Przy straconej bramce było też trochę pecha, ponieważ Raúl wybija, ja bronię, a tuż obok jest zawodnik. Cóż, raz na 10 razy tak się zdarzy. Później poprawiliśmy się, szybko doprowadziliśmy do wyrównania i to było ważne.
Myślisz, że musicie trochę podnieść poziom i być bardziej pewni, aby móc myśleć o wygraniu Ligi Mistrzów?
Cóż, myślę, że jesteśmy pewni. To Liga Mistrzów i to normalne, że przeciwnik tworzy sytuacje. Być może trzeba dopracować pewne rzeczy i na pewno zrobimy to z trenerem podczas analizy wideo…
Mówiąc o pewności, chodziło mi o to, że wygrywacie dwa mecze, a później zdarza się coś takiego, jak przykładowo w Pampelunie. Chodzi mi o konsekwentność, ciągłość.
Tak, ale myślę, że w ostatnich tygodniach byliśmy dość konsekwentni. W grze brakuje nam trochę płynności i szybkości z piłką. Myślę, że przy nisko ustawionej obronie musimy częściej zmieniać stronę, wykonywać więcej ruchu, bo jeśli zbyt długo czekamy z podaniem, to przeciwnik ustawia się bardzo szybko. W tym aspekcie musimy grać szybciej i o to prosił w przerwie trener. Druga połowa była lepsza, ale dalej nie sądzę, że gramy genialnie, jednak teraz najważniejsze było zwycięstwo.
Na koniec – lepiej trafić na Sporting? Mówię to tylko dlatego, by kolejny raz nie powtarzać pojedynków z Manchesterem City.
Tak, ale wiesz, że jutro czy tam pojutrze wypadnie City, nie? To prawda, że dawno nie grałem ze Sportingiem, chyba w 2015 roku jeszcze w Chelsea. Też mają piękny stadion. Mam nadzieję, że może się to zmienić. Sporting to też trudny przeciwnik, grają bardzo dobrze w lidze portugalskiej, ale prawdą jest, że od wielu lat gramy z City. To trochę jak wymarzony mecz na loterii. Zobaczymy, czy chociaż raz uda się, abyśmy na siebie nie trafili.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się