Po pierwszy tytuł w sezonie
Real Madryt zagra w finale Pucharu Króla, pokonując bardzo trudną drogę, na której stały Unicaja i Valencia. Rywalem będzie Baskonia. Można było się spodziewać Klasyku, ale jednak klub z Vitorii pokazał, że potrafi stawić czoła wielkiemu rywalowi.
Mario Hezonja. (fot. Getty Images)
Koszykarze Realu Madryt rozegrają swój drugi finał w tym sezonie. Pierwszy, na samym początku, przegrali z Valencią. Teraz zrewanżowali się temu rywalowi już na etapie półfinału, a w meczu o tytuł staną naprzeciwko Baskonii. Obecność Basków w finale nie jest dużą niespodzianką, ale jednak faworytem tamtej części drabinki była Barcelona. Katalończycy wczoraj zawalili czwartą kwartę, co klub z Vitorii wykorzystał, by po wielu latach wrócić do finału Copa del Rey.
Dla zawodników Puchar Króla jest niezwykle wyczerpującym wydarzeniem. Do rozegrania są trzy mecze na przestrzeni czterech lub trzech dni. Real Madryt wywalczył sobie przywilej posiadania dnia odpoczynku w piątek. W dodatku spotkanie z Unicają tak się ułożyło, że można było swobodnie rotować składem i obciążenie dla kluczowych graczy nie było duże. Inaczej wyglądał pojedynek z Valencią, w którym tacy zawodnicy jak Krämer czy Łeń nie podnieśli się z ławki, chociaż i tak nie było tak źle, bo tylko dwóch zawodników (Hezonja i Deck) spędzili na boisku więcej niż 25 minut.
Inaczej to wygląda w przypadku Baskonii, która aż tak szeroką kadrą nie dysponuje. Trent Forrest w obu meczach mocno przekraczał 30 minut gry. Luwawu-Cabarrot czy Kurucs również nie mogli liczyć na złapanie oddechu, a przecież Baskowie zaczynali turniej w piątek, więc w ich przypadku czasu na regenerację było znacznie mniej. To oczywiście może mieć znaczenie, jeśli tylko Real Madryt narzuci wysokie tempo.
Królewscy walczą o swój 30. Puchar Króla w historii. Są najbardziej utytułowaną drużyną w historii tych rozgrywek, ale nie zawsze wygrywanie przychodzi im łatwo. W latach od 2021 do 2025 Madrytczycy sięgnęli po tytuł raz i aż trzykrotnie przegrywali w finale. Łącznie w 24 przypadkach Real Madryt zostawał wicemistrzem. Pod tym względem również nie ma sobie równych.
Baskonia wygrywała Copa del Rey sześć razy, po raz ostatni w 2009 roku. Wtedy też ostatni raz była w finale. Później nawet kiedy turniej odbywał się w jej hali, to nie była w stanie awansować do najważniejszego meczu. Zresztą akurat bycie gospodarzem nie jest czymś sprzyjającym w Pucharze Króla. Ostatni raz właśnie Baskonia wygrała przed własną publicznością w 2002 roku. Od tamtej pory gospodarz zawsze musiał obchodzić się smakiem.
Baskowie nie mają dzisiaj nic do stracenia, więc na pewno zagrają na maksimum. Już raz w tym sezonie zaskoczyli Real Madryt, wygrywając w lidze 105:100. Później w Eurolidze lepsi byli Królewscy. Dzisiaj oba zespoły staną naprzeciw siebie po raz trzeci, ale stawka będzie najwyższa.
Koszykarski Puchar Króla 2026
Ćwierćfinały:
- Valencia – Joventut 95:84
- Real Madryt – Unicaja 100:70
- Baskonia – Tenerife 91:81
- Barcelona – UCAM Murcia 91:85
Półfinały:
- Valencia – Real Madryt 106:108
- Barcelona – Baskonia 67:70
Finał:
- Real Madryt – Baskonia (22 lutego, 19:00, Sportklub)
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze