Advertisement
Menu
/ x.com

Kompany: Mourinho popełnił ogromny błąd i coś, czego nie powinniśmy akceptować

Vincent Kompany skomentował sytuację z przerwaniem meczu Benfiki z Realem Madryt. Przedstawiamy pełną wypowiedź trenera Bayernu Monachium w tej sprawie.

Foto: Kompany: Mourinho popełnił ogromny błąd i coś, czego nie powinniśmy akceptować
Vincent Kompany. (fot. Getty Images)

– Odpowiem po angielsku, jeśli mogę, żeby trochę precyzyjniej wyrazić to, co mówię. To trudny temat, bo... Dziś takie kwestie są jeszcze trudniejsze do omawiania niż kiedyś. Oglądałem mecz na żywo. Próbowałem zobaczyć Dortmund, ale nie miałem dostępu do Prime Video [śmiech], więc ostatecznie oglądałem Real z Benficą i byłem bardzo zaintrygowany tym spotkaniem. Widziałem to na żywo i w tej historii jest kilka elementów: to, co wydarzyło się na boisku; to, co działo się z kibicami na trybunach; oraz to, co miało miejsce po meczu. Dla mnie bardzo ważne jest, aby te trzy rzeczy wyraźnie od siebie oddzielić.

– Jeśli chodzi o to, co wydarzyło się na boisku, widzimy Viniego Júniora. Gdy ogląda się samą sytuację, jego reakcji nie da się udawać. Widzisz to, to emocjonalna reakcja. Nie widzę żadnego zysku dla niego, dla którego miałby iść do sędziego i brać na siebie cały ten ciężar. Nie miał w tym absolutnie żadnego interesu, a jednak to zrobił, bo w tamtym momencie uznał, że tak trzeba. Poszedł i to zrobił. Obok niego masz Kyliana Mbappé, który normalnie zawsze pozostaje dosyć dyplomatyczny w każdym względzie, a tym razem Kylian Mbappé jest bardzo jasny co do tego, co usłyszał i zobaczył, a był jeszcze wyraźniejszy po meczu, gdy o tym mówił. Więc wydarzyło się to wszystko. Z drugiej strony mamy oczywiście zawodnika, który ukrywał to, co mówił, w koszulce, a na końcu masz sytuację, w której jeden piłkarz oskarża, a drugi zaprzecza, że tego nie zrobił. Myślę, że jeśli sam zawodnik nie przyzna się do winy, to ta sprawa jest trudna. Ja to rozumiem.

– Jednak w tle na stadionie widać ludzi wykonujących małpie gesty. To działo się na stadionie. To jest na nagraniach, to się wydarzyło. Z jednej strony mamy konflikt między zawodnikami, z drugiej to, co działo się na stadionie. A dla mnie nawet jeszcze gorsze - i mówię to jasno - jest to, co nastąpiło po meczu. Po meczu lider organizacji, José Mourinho, który po prostu atakuje charakter Viníciusa Júniora, przywołując typ celebracji, by zdyskredytować to, co robi w tym momencie. Dla mnie z punktu widzenia przywództwa to ogromny błąd i coś, czego nie powinniśmy akceptować. Jestem w tej sprawie bardzo jasny. Dodatkowo użył nazwiska Eusébio, by stwierdzić, że Benfica nie może być rasistowska, bo jej najlepszy piłkarz w historii to Eusébio. Ale wiesz, przez co czarnoskórzy zawodnicy przechodzili w latach 60.? Czy on był z Eusébio na każdym wyjeździe, kiedy jeździł do każdego miejsca w Europie? W tamtym czasie... Bo mój tata jest czarnoskórą osobą z lat 60., któremu też się udało... W tamtym czasie jedyną opcją było zachowanie milczenia. Nie mówić nic. Być ponad tym. Być 10 razy lepszym, by zyskać trochę uznania i ludzie stwierdzili: właściwie to on jest dobry. To życie Eusébio, zapewne. A dziś używanie jego nazwiska, by udowodnić coś w sprawie Viníciusa, który przynajmniej jest w sytuacji, gdzie może coś powiedzieć...

– Jest dzisiaj wielu piłkarzy w różnych ligach wciąż w Europie, którzy nie mają głosu. Są dzisiaj miejsca na Węgrzech, w Bułgarii czy Serbii, gdzie jeśli coś się wobec nich dzieje i jeśli są czarnoskórzy, to mają zerowe szanse na jakiekolwiek wsparcie. Vini Júnior przynajmniej znajduje się w sytuacji, w której wielu ludzi umożliwiło mu przejęcie tego momentu i zaprotestowanie.

– I myślę też, jak to możliwe, że... Dla mnie to trudne, by o tym mówić, bo szczerze mówiąc, często - i mówię to bardzo szczerze - nie odnajduję się w dzisiejszym świecie. Ja osobiście nie widzę swojego miejsca w wielu rzeczach, które się dzieją w dzisiejszym świecie. Naprawdę nie widzę. Nie chcę należeć do żadnego obozu. Ale jeśli chodzi o tę sytuację z piłkarzem, moim marzeniem jest to, aby na końcu tej sytuacji, jeśli rzeczywiście padły tak poważne słowa ze strony piłkarza Benfiki, istniała przestrzeń na przeprosiny. Żeby powiedział: przepraszam, popełniłem błąd. To powinno mieć też wpływ na wymiar kary. Wyrok to powinno być A lub B, ale jeśli przyznajesz się do błędu, to powinno być na to miejsce by powiedzieć: hej, nikt nie jest idealny. To też dobry krok. Tymczasem my odbieramy sobie tę możliwość, dzieląc wszystko na lewo–prawo i czarne–białe. Musisz być po jednej lub po drugiej stronie. Nie możesz ukarać kogoś niesprawiedliwie. Nie możesz też odtrącać osoby ani atakować charakteru osoby, która skarży się na coś, czego doświadczyła i czymś, co musi być dla niej bardzo bolesne. Coś musi się wydarzyć...

– I myślę sobie... Przepraszam, że to ciągnę, ale kiedy José Mourinho robił ślizg na kolanach na Old Trafford... Bo on zaatakował celebrację Viniego Júniora... Kiedy szedł w stronę fanów w półfinale Interu Mediolan z Barceloną, kiedy poszedł przed kibiców Barcelony i wykonał celebrację, kiedy gra z Sevillą jako trener AS Romy i w tym samym momencie kłóci się z sędziami, do tego stopnia, że po meczu sędziowie muszą opuścić kraj pod ochroną — to jeśli w takim momencie ktoś byłby rasistą wobec Mourinho, ja miałbym nadzieję, że wszyscy powiedzielibyśmy „stop”, bo nie ma znaczenia jego celebracja. Wysłuchajmy, co ma do powiedzenia i brońmy prostych, fundamentalnych wartości.

– Przy tym w takim sensie ja staram się jednak zawsze dawać kontekst. Myśląc o tej sytuacji, muszę powiedzieć, że znam tak wielu zawodników, którzy przez to przeszli i to ważne... Spotkało to Samuela Eto’o, spotykało Mario Balotellego wiele razy... To też były więc ich celebracje? Ok, może mieli silne charaktery i osobowość, a co jeśli spotkało to Patricka Vieirę? To spotkało mnie, wiesz? 20 lat temu byłem w Sewilli. Powiemy, że och, 20 la temu. To był mecz z Betisem, byłem tam razem z Cheikiem Tioté, grał dla Newcastle, później zmarł na atak serca w Chinach. Niesamowity człowiek o złotym sercu. Obaj mieliśmy po 18–19 lat, mieliśmy ten mecz, a kibice Betisu wieszali się na ogrodzeniach, śpiewali Ku Klux Klan, wydawali małpie odgłosy, skakali na płocie jak małpy... Rozgrywaliśmy mecz, ja byłem szczęśliwy, że przy tym strzeliłem gola w tamtym meczu gola... To działo się już wtedy, więc czy to też była „moja celebracja”? Co ja zrobiłem?

– A jednocześnie muszę dodać, że był to jeden z najpiękniejszych momentów w mojej karierze, bo kibice Betisu z reszty stadionu zaczęli buczeć na ultrasów. Na stadionie była walka, bo fani nie byli zadowoleni, że ultrasi Betisu robią takie rzeczy. Oni protestowali i dla mnie to było piękne, bo pomyślałem: wiesz, że świat nie jest idealny, dzieje się wiele złych rzeczy, ale przynajmniej są ludzie z tego samego klubu, którzy walczą, bo tego nie akceptują. To był taki moment.

– Potem przenosimy się do przodu, jestem już trenerem i nie tak dawno opowiadałem tę historię. Pojechałem do Club Brugge, a grałem dla reprezentacji i byłem kapitanem reprezentacji Belgii. Mnie i mój sztab nazywano „brązowymi małpami” i takie tam, a gdy złożyłem skargę, zobaczyłem, jak znowu dzieje się cała ta polityka, by zabić sprawę. Więc zero konsekwencji i niczego. A ja mam głos, więc co z ludźmi bez głosu? Problemem niekoniecznie jest sam incydent, a problemem jest to, co dzieje się później, jak wszystko zostaje wprawione w ruch, bo... [zastanawia się]

– Przepraszam, że to ciągnę, ale też się nad tym zastanawiam...  Bo dorastając z tymi doświadczeniami i sprawami widzisz, że to gdzieś po drodze przekłada się na mniejsze szanse. Bo jesteś coraz bardziej odsuwany, coraz bardziej szufladkowany w jeden sposób, podczas gdy to, czego naprawdę potrzeba, by się do siebie zbliżyć, wymaga dużo czasu i wysiłku. A dzieje się dokładnie odwrotnie: jednych i drugich zamyka się w osobnych grupach i one tylko oddalają się od siebie.

– Więc myślę i już kończę, bo po prostu coś tu we mnie otworzyłeś, ale na koniec powiem tak: nie mówię „idź w lewo i zabijaj” albo „idź w prawo i zabijaj”. Nie mówię tego. Znam stu ludzi, którzy pracowali z José Mourinho i nigdy nie słyszałem o José nic złego. Wszyscy jego piłkarze go kochają, więc rozumiem, kim jest jako człowiek. Rozumiem, że walczy za swój zespół i klub, taką podjął decyzję. Nie możesz być złym człowiekiem, jeśli wszyscy byli zawodnicy wypowiadają się o tobie tak pozytywnie.Więc wiem, że jest dobrym człowiekiem i nie muszę go osądzać jako człowieka, ale wiem, co usłyszałem. Może rozumiem to, co zrobił, ale popełnił błąd... I mam nadzieję, że w przyszłości to się nie powtórzy. Że będziemy mogli pójść naprzód i rozwiniemy się. Obyśmy spojrzeli na to, co możemy robić razem, zamiast na tym, co nas nieustannie dzieli. Tak.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!