Vinícius: Najczęściej wychodzimy razem z Kylianem, Camavingą i Mendym [VIDEO]
Brazylijczyk spędził dzień z Ibaiem Llanosem, najpopularniejszym hiszpańskim streamerem, z okazji promocji swoich nowych butów Nike. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi z półgodzinnego materiału Hiszpana.
Ujęcie z tego filmiku. (fot. YouTube)
Ibai rozpoczyna filmik od wizyty w domu Viníciusa, gdzie na wejściu witają nas trofea zdobyte przez Brazylijczyka. Następnie streamer i piłkarz pojawiają się w specjalnym aucie, gdzie w drodze na wydarzenie Nike rozmawiają o różnych sprawach. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi atakującego Królewskich:
– Zazwyczaj trenuję rano i po powrocie z treningu, koło 14, jem obiad z przyjaciółmi i udaję się na siestę. Dwie godzinki. Potem idę na siłownię i mam sesję z fizjoterapeutą. Od 19 do koło północy gram na PlayStation z przyjaciółmi. To dużo czasu na Playu [śmiech]. Gram w Call of Duty i FIFA. Jestem dobry w FIFA, ale gramy w Pro Clubs i każdy jest jednym piłkarzem.
– Tak, jestem szczęśliwy i bardzo zadowolony. Gra w Realu Madryt to coś bardzo poważnego, takie życie, rodzina. Co 10 dni przyjeżdża jakiś przyjaciel, ktoś z rodziny, tata, teraz mieszka ze mną mój brat. Bycie szczęśliwym na boisku i poza nim to najlepsze, co może przydarzyć się dla człowieka.
– Marzenia do spełnienia? Wygrałem wiele, ale grając w Realu, zawsze chcę wygrać dużo więcej. Ponowne zwycięstwo to pierwsze marzenie, to jest najważniejsze. Mamy za sobą sezon bez zwycięstwa i to dla nas coś bardzo trudnego. Do tego w tym roku mamy też mundial z Brazylią. Brazylia od dawna nie zwyciężyła i obyśmy mogli wygrać oraz zdobyć dla nas szóstą gwiazdkę.
– Ancelotti w Brazylii? Dla mnie to było najlepsze, co się przydarzyło. Świetnie nas traktuje. Potrafi mieć odpowiednią relację z zawodnikami. Radzi sobie świetnie i oby mógł wygrać ten mundial. Zawsze kiedy do mnie dzwoni, mówi: "Wiesz, że wygramy mundial, prawda?". [...] Zaczyna już mówić po portugalsku. Mówi bardzo dobrze, szybko się uczy. Jego sztab też. Wszyscy mówią po portugalsku. On zaczął mówić po portugalsku od pierwszego dnia.
– Jedzenie na mieście? W Madrycie są dobre restauracje, ale zazwyczaj wychodzę tylko po to, by przebywać z przyjaciółmi. Zazwyczaj jadam w domu z powodu diety. Preferuję spokojniejsze miejsca, gdzie mogę spokojnie pobyć z przyjaciółmi. Dieta? Mam dietetyka, który wszystko prowadzi. Kiedy siadam do stołu, to po prostu jem. Nie wiem, co przygotuje. Po prostu robię, co mówię. Nie mam problemu z jedzeniem, ale mam problem ze słodyczami. Czekoladą, deserami... Kiedy po kolacji gramy na PlayStation łapie mnie głód, ale wtedy mogę zjeść tylko jakiś owoc albo po prostu iść spać. Kiedy chce mi się słodyczy, jem ananasa czy winogrona. Najlepiej iść spać.
– Presja i zdrowie psychiczne? Kiedy coś się dzieje, staram się mniej zaglądać do Internetu. Zawsze powtarzam, że kiedy jesteśmy bardzo młodzi, nie uczymy się bycia sławnymi. W Brazylii w wieku 16 lat wszedłem do pierwszej drużyny Flamengo i wyszedłem z niczego do bycia sławnym. Nie mogłem wyjść na ulicę, pojawiła się presja. Pozytywna strona jest taka, że ludzie bardzo cię kochają, ale druga strona to media i kibice innych ekip, którzy mówią ci złe rzeczy. Myślę, że trzeba słuchać po trochu wszystkiego. Nie możesz słuchać tylko dobrych rzeczy. Lubię posłuchać złych rzeczy, by wiedzieć, gdzie muszę się poprawić. Tu przyszedłem w wieku 18 lat, więc nauczyłem się wiele od tych, którzy byli w drużynie i byli wielkimi oraz sławnymi zawodnikami. Uczyłem się od nich i dzisiaj znoszę to bardzo spokojnie, ale oczywiście presja to coś bardzo trudnego. Zawsze chcemy pokazywać naszą najlepszą wersję, ale nie zawsze możemy. Tak to jednak wygląda i musimy być przygotowani. [Ibai cytuje słowa Mbappé, że on i Vini są sławni, więc się o nich mówi] Jesteśmy sławni i trzeba wydać opinie. Często to są kłamstwa i wymyślone rzeczy, ale to się sprzedaje. Przy rozmawianiu o najlepszych zawsze się tak dzieje.
– Wielu piłkarzy poprosiło mnie o moje nowe buty. Paquetá z Flamengo czy Szoboszlai z Liverpoolu. Mam relacje z wieloma piłkarzami spoza Realu. Dużo rozmawiam z Szoboszlaiem. Poznaliśmy się, gdy byliśmy młodsi. Z Paquetą, który jest moim najlepszym przyjacielem w futbolu. Z Raphinhą z Barcelony. Savinho. Reinierem, który tu grał. Wśród Brazylijczyków trzymamy się razem poza boiskiem, a co do reszty, to też Reece James, mam z nim dobrą relację. Z Rafaelem Leão.
– Co czuję, gdy kibice rywali na nas gwiżdżą? Ja to uwielbiam. Trenujemy, by grać w takich meczach. Ja to uwielbiam, bo przy presji wyróżniają się najlepsi piłkarze. My w Realu jesteśmy do tego przygotowani i wiemy, że musimy dać z siebie wszystko i sobie z tym poradzić.
– Często robimy coś z kolegami z Realu? Tak. Najczęściej wychodzimy z Kylianem, Camavingą, zawsze jesteśmy razem. Z Mendym. Zależy też od etapu sezonu. Są żonaci, są single. Ja teraz mam dziewczynę... To zależy, ale zawsze trzymamy się razem. Dwa dni temu mieliśmy drużynową kolację, które robimy praktycznie zawsze. Poszło świetnie, perfekcyjnie. Staramy się robić je co miesiąc czy dwa miesiące. Nie zawsze to jest możliwe przez mecze. To pomaga, tak. Te długie kolacje są najlepsze, rozmawiamy o życiu... Spędzamy ze sobą więcej czasu niż z rodzinami, więc musimy mieć dobre relacje, by walczyć jeden za drugiego na boisku.
– Każdego lata pisałem do Kyliana: „Kiedy przychodzisz?”. Pisałem do niego na Instagramie. Wtedy jeszcze nie mieliśmy takiej relacji, ale pisałem do niego cały czas. Odpowiadał i takie tam, ale nigdy niczego nie wyjaśniał [śmiech]. Zobaczymy, zobaczymy. Na końcu jesteśmy tu razem. Zawsze mówiłem też Camie, żeby mówił Kylianowi, żeby przyszedł. To samo robiłem z Jude'em. Pisałem do niego: „Nie możesz iść nigdzie indziej, musisz przyjść do Realu, najlepszej drużyny na świecie”. Zawsze piszę do najlepszych. Chcę grać z najlepszymi i gdy mamy najlepszych, mamy większe szanse, by wygrywać.
– Jeśli nie jesteś w dobrej formie fizycznej, możesz przegrać z każdym. Przegraliśmy w pierwszej rundzie z Benficą i teraz mamy drugie starcie. Musimy wygrać. W Lizbonie była świetna atmosfera. Za to uwielbiam Ligę Mistrzów, za grę w tej atmosferze. Teraz mamy dwa mecze i co najlepsze dla nas, rewanż w domu. Wyczekujemy tego meczu. Zawsze kiedy przegrywamy, to bardzo chcemy znowu zagrać z taką drużyną. Mamy wtedy duże chęci.
– To był mój pierwszy mecz przeciwko Mourinho. Nigdy go nie spotkałem. Śledziłem jego Real. Mourinho trochę zmienił historię klubu. Poradził sobie bardzo dobrze. I z nim mogę rozmawiać po portugalsku, więc tym lepiej!
– Przyszedłem dokładnie wtedy, gdy odszedł Cristiano. To był pech. Bardzo chciałbym zagrać z El Bicho. Nie grałem też przeciwko niemu. Spotkałem go w Arabii Saudyjskiej, ale poznałem go w Madrycie, bo kiedy podpisałem umowę, to Real zaprosił mnie tutaj, by obejrzeć mecz. Wtedy poznałem zawodników. Nie miałem szczęścia zagrać z Cristiano, ale grałem z dobrymi piłkarzami: Karimem, Luką... Karim to mój faworyt. Świetnie się rozumieliśmy. To było coś specjalnego. Nawet na siebie nie patrzyliśmy, bo już wiedzieliśmy, gdzie będziemy. Pokazał mi mnóstwo rzeczy i to zostaje ze mną na całe życie. [...] Luka zasługuje na wszystko, co mu się przydarzyło. Wiele nas nauczył. Bardzo za nim tęsknię. Za bardzo. Zawsze wiele nas uczył. Luka dużo się złościł, dużo zrzędził, bo nie lubi przegrywać i słabych treningów. Zawsze wiele nas uczył.
Materiał nagrany jest po hiszpańsku i zawiera hiszpańskie napisy, które można przetłumaczyć na wiele języków w opcjach YouTube'a.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze