Advertisement
Menu
/ marca.com

„Takimi podaniami Trent może dać wiele ofensywie Realu” [VIDEO]

Carlos Carpio, zastępca redaktora naczelnego dziennika MARCA, w najnowszym tekście dzieli się swoimi przemyśleniami na temat meczu Królewskich z Realem Sociedad i znaczenia Trenta Alexandra-Arnolda. Przedstawiamy tłumaczenie tekstu dziennikarza.

Foto: „Takimi podaniami Trent może dać wiele ofensywie Realu” [VIDEO]
Trent Alexander-Arnold. (fot. Getty Images)

Naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny będące w najlepszej formie ligowej w 2026 roku. Real Madryt Arbeloi (15 punktów na 15 możliwych) oraz rozpędzony Real Sociedad Matarazzo (14 z 18). Obie przystępowały jednak do meczu na Bernabéu z pewnymi osłabieniami. Baskowie, bez odpowiedniej dawki odpoczynku po środowym półfinale Pucharu Króla na San Mamés i z czterema zmianami w składzie. Los Blancos, bez wielkiego Mbappé, autora 49% goli zespołu w tym sezonie. Ostatecznie bardziej dało się we znaki zmęczenie gości niż brak głównego strzelca gospodarzy.

Real wygrał bardzo pewnie. Co więcej, zakończył sobotę jako lider po przedłużeniu znakomitej ligowej serii (osiem zwycięstw z rzędu, w tym pięć pod wodzą Arbeloi) i z garścią dobrych wiadomości przed dwumeczem w Lidze Mistrzów. Pierwsza z nich to Trent Alexander-Arnold. Trener nie komplikował sprawy po epizodzie z Carvajalem i postawił na najbardziej logiczne rozwiązanie, które szybko zostało potwierdzone świetnym występem Anglika. Już w czwartej minucie rozmontował odważną, lecz nieuważną w asekuracji defensywę Realu Sociedad, posyłając precyzyjnie wymierzone podanie do Gonzalo, który delikatnym dotknięciem ustalił wynik na 1:0. Jego wkład w ofensywny plan Realu, zwłaszcza dośrodkowania z prawej strony, może przynieść Arbeloi wiele korzyści, szczególnie jeśli Valverde będzie w stanie pomagać mu w defensywie. Gonzalo to kolejny jasny punkt. Wciąż wykorzystuje każdą szansę (na koncie ma już 10 goli), pracuje dla zespołu i pokazuje, że atak Królewskich funkcjonuje płynniej z klasyczną „dziewiątką”.

Jeśli mowa o powodach do radości, trzeba też wyróżnić Viníciusa. Wczoraj zdobył dwie bramki, ale przede wszystkim pokazał wersję siebie, która zaczyna przypominać nieokiełznanego diabła z dawnych dni — dynamicznego, agresywnego, nie do zatrzymania. Sprawił Aramburu prawdziwy koszmar, a partnerzy z defensywy nie potrafili skutecznie pomóc w kryciu Brazylijczyka. Trudy pucharowego meczu dały Baskom w kość. Choć starali się utrzymać intensywny pressing, jaki zaszczepił im Matarazzo, z każdą minutą spóźniali się w pojedynkach i zostawiali coraz więcej przestrzeni. Wykorzystali to Valverde i Camavinga w ofensywie oraz Tchouaméni w destrukcji. Na domknięcie wieczoru Carvajal mógł rozegrać 30 minut bez przymusu sytuacyjnego. Ale dla równowagi, Huijsen wciąż zmaga się z kryzysem pewności siebie. Trzeba go pilnie odbudować.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!