– Barça nigdy, od chwili, gdy pan Gamper założył Barçę, aż do dnia mojej śmierci, nigdy nie zrobiła żadnej nielegalnej rzeczy, a kupowanie sędziego, żeby gwizdał pod ciebie, jest nielegalne. To nieprawda. To jest kłamstwo. I jeszcze większe kłamstwo. Tylko że słowo „kłamstwo” powtórzyłem już trzydzieści trzy razy, a ten, kto mówi ci, że skłamałeś, nazywa cię kłamcą. A ja mówię: to nieprawda. Barça nigdy – w czasach, gdy byłem wiceprezesem, i w czasach, gdy byłem prezesem – i ręczę za pana Laportę, za pana Bartomeu, za pana Sandro Rosella, za wszystkich działaczy i dyrektorów Barçy. Powiedziałem z absolutną jasnością, aż sama sędzia, całkowicie słusznie, powiedziała mi: „Powiedział to pan już kilka razy”. No tak, tylko że chcę to powtórzyć. To fałsz, to kłamstwo. To, o co oskarża się Barçę – że popełniła coś nielegalnego – nie jest prawdą. Płacenie komuś po to, żeby mówił sędziemu, że ma podyktować rzut karny, żeby wygrała moja Barça, bo to niby mój obowiązek – to jest nieprawda.
– To fałsz. Kłamstwo. Kiedy człowiek czuje się przedstawicielem stu pięćdziesięciu tysięcy osób – tych, którzy są właścicielami Barçy – oraz sześciuset czy siedmiuset milionów na całym świecie, to ma pan siłę, żeby bronić Barçy. Real Madryt, wszystkie kluby w Hiszpanii, wszystkie kluby w Europie mają skautów, pośredników, ludzi, którzy przygotowują raporty. Przecież to normalne, tak było od zawsze.
– Oskarżenia Florentino? Ja myślę, że robią – nawet nie chcąc – ogromną krzywdę futbolowi. Ogromną. I nie chodzi już o Barçę, tylko o piłkę. Bo wtedy muszę tłumaczyć wszystko, za co Barça płaci: tysiąc faktur miesięcznie dla tysiąca osób – jedni działają jako skauci, inni jako pośrednicy, przygotowują raporty, i tak dalej. Więc jeśli ktoś nie chce przyjąć do wiadomości, że te raporty – te, które dotyczą zawodników albo rywali, albo tego, jak gra drużyna, z którą Barça ma się zmierzyć – jeśli ktoś nie chce tego rozumieć, to będzie twierdził, że wszyscy popełniają wykroczenia lub nielegalne czyny. A w tym przypadku, jeśli chodzi o raporty, które mógł robić ten pan… Ja powiedziałem: ja tego pana nie znam. No, przywitałem się z nim chyba raz. Z synem nawet się nie znam. Wymieniane spółki – ja nie wiedziałem o nich, nie istniały dla mnie.
– A jeśli chcemy zrozumieć, że nie popełniono żadnej nielegalnej rzeczy, odpowiedź jest bardzo prosta. Nie, nie, nie… Nie mogę powiedzieć dokładnie, co było w tych raportach, bo ja ich nie widziałem. I mówiłem też, że w moich czasach, kiedy byłem prezesem, mógłbym mówić z większą jasnością: nie miałem świadomości. Naprawdę nie miałem – nie dlatego, że nie chciałem, tylko dlatego, że to nie należało do moich kompetencji, nie było moją sprawą.
– Nie chcą państwo nazywać pana Negreiry skautem? To nie nazywajmy go skautem. Nie wiem, czy pan Negreira był „skautem”, ale robił to: informował. Jedyne, co powiedziałem Wysokiemu Sądowi – i powtórzę to tutaj, przy państwu – to, że każdy prezes, każdy, także ja, gdyby wiedział, że dzieje się coś nielegalnego, nie zaakceptowałby tego. I gdyby się o tym dowiedział, zatrzymałby to.
– To po co to robią? Robią to, żeby odwracać uwagę – z populizmu – bo w pewnych klubach, mówię ogólnie, nie wszystkich, myślą, że coś na tym ugrają. A jedyne, co robią, to szkodzą sami sobie.
– Dlaczego Real Madryt włączył się w tę sprawę, wiedząc, że to kłamstwo? Bo oni wiedzą, że to kłamstwo. Od tego momentu… no, oni będą wiedzieć, dlaczego to robią. To kłamstwo, że Barça kiedykolwiek – a kiedy mówię „Barça”, nie mówię tylko o moich czasach, tylko o Barçy sprzed moich czasów, z moich czasów i po moich czasach – że kiedykolwiek prezes czy ktokolwiek z władz zasłużył na te „wątpliwości”, pozornie uzasadnione, a w rzeczywistości błędne, że Barça mogła zrobić coś nielegalnego, czyli kupić sędziego. Szanowni państwo, dziękuję bardzo.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się