Advertisement
Menu
/ marca.com

„Złe przygotowanie fizyczne to niezawodna mantra Florentino”

Carlos Carpio, zastępca redaktora naczelnego dziennika MARCA, w najnowszym tekście zastanawia się, czy obecne problemy drużyny są aby napewno związane ze złym przygotowaniem fizycznym i czy Pintus będzie lekiem na całego zło. Przedstawiamy tłumaczenie tekstu dziennikarza.

Foto: „Złe przygotowanie fizyczne to niezawodna mantra Florentino”
Florentino Pérez. (fot. Getty Images)

Dla Florentino Péreza wymówka w postaci przygotowania fizycznego jest jak granatowy garnitur i krawat do jasnoniebieskiej koszuli: zawsze do niej wraca. Podsuwanie słabego przygotowania jako uzasadnienia zwolnienia kolejnego trenera stało się dla prezesa niezawodną mantrą. Używał jej zarówno do wytłumaczenia zwolnienia Ancelottiego po tym, jak zdobył więcej trofeów niż ktokolwiek inny, jak i do szybkiego pozbycia się Rafy Beníteza po zaledwie siedmiu miesiącach, czy zakończenia drugiego etapu pracy takiej legendy jak Zidane. Wiecie, jak to działa: kiedy Real przestaje wygrywać, to dlatego, że nie pracuje wystarczająco ciężko. Wszystko, byle nie spojrzeć na piłkarzy, swoich wiecznych ulubieńców, albo w lustro.

I znów jesteśmy w tym samym miejscu. To ciekawe, żę kilku zawodników, którzy od teraz mają latać dzięki metodom Pintusa, z jego maskami metabolicznymi i całą tą otoczką, to według zapewnień propagandy ci sami, którzy wcześniej przekazywali mediom, że ledwo trzymają się na nogach, bo Xabi Alonso i jego trener przygotowania fizycznego Ismael Camenforte dawali im zbyt ostry wycisk podczas potwornie nudnych treningów w Valdebebas. To jak w końcu było: trenowali za mało czy za dużo? Jak mówi przysłowie, nie można mieć ciastka i zjeść ciastka.

Pintus, oprócz tego, że jest cenionym fachowcem i zaufanym człowiekiem Florentino, jest również bardzo wygodną zasłoną dymną, mimo że prezes pokłada w nim ślepą wiarę. Problem w tym, że nadzieje w nim pokładane wydają się przesadne z trzech powodów. Po pierwsze, zaangażowanie w ciężką pracę tej drużyny jest, mówiąc ogólnie, dość względne. Powtórzę się, ale mówią, że Arbeloa już to zauważył. Drugi powód to plaga kontuzji w obronie, która raczej szybko nie ustąpi, ponieważ defensywa wypełniona jest piłkarzami o kruchej fizyczność ze sporym prawodpodobieństwem nawrotów po wcześniejszych poważnych urazach. Alaba, Rüdiger, Mendy, Militão i Carvajal to zawodnicy, którzy mogą doznać kontuzji w każdej chwili. I tego nie naprawi ani Pintus, ani nikt inny.

Trzeci powód również wykracza poza kompetencje włoskiego trenera przygotowania fizycznego. Real Madryt w ostatniej dekadzie nigdy nie był wzorem intensywności fizycznej, bo mógł sobie pozwolić na nadrabianie tych braków talentem, ale teraz to już nie wystarcza. Kadra, wypełniona przeciętnymi zawodnikami z wielkim mniemaniem o sobie, stopniowo traciła piłkarzy o niepodważalnej hierarchii, a ci, którzy zostali, uparcie trzymają się przywilejów, na które przy obecnym, niskim poziomie gry zasługuje już tylko garstka. Jednak poprawa tej indolencji czy powrót do sprowadzania zawodników, którzy robią różnicę, to zadanie dla prezesa, a nie trenera przygotowania fizycznego.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!