Vinícius wchodzi na wyższe obroty: dwa tygodnie pracy nad formą
Brazylijczyk realizuje indywidualny plan, który ma poprawić jego formę fizyczną i odpowiednio przygotować go na pozostałą część sezonu.
Trent Alexander-Arnold i Vinícius Júnior podczas treningu w Valdebebas. (fot. realmadrid.com)
Terminarz i bieżące okoliczności dały Viníciusowi dwa tygodnie, by wejść na wyższy poziom formy, a on zamierza to wykorzystać. W głowie ma Ligę Mistrzów, a zwłaszcza ten nieoczekiwany baraż. W tę niedzielę nie zagra na Mestalli, bo w meczu z Rayo zobaczył żółtą kartkę. Do gry o stawkę wróci dopiero 14 lutego przeciwko Realowi Sociedad. Ten czas przeznaczy na dodatkową pracę pod okiem Pintusa: dopracowanie przygotowania fizycznego i podniesienie intensywności. Przy powrocie na Estádio da Luz oczekuje się Viniego w wybuchowej wersji, opisuje Carlos Forjanes na łamach dziennika AS.
To właśnie porażka z Benficą, po której drużyna Arbeloi trafiła do barażu, była też wyraźnym krokiem wstecz dla Brazylijczyka. Zawodnik, który wcześniej zdominował Monaco i utrzymał dobry poziom na La Cerámice, w Lizbonie zgasł. Mecz z Rayo przyniósł poprawę, a jego przepiękny gol był najlepszym dowodem, jednak tamto załamanie formy Viníciusa (widoczne też u większości kolegów) zostawiło znak zapytania. Vini chce je zmazać, a Pintus ma mu w tym pomóc. W tym tygodniu włoski specjalista, tak jak resztę zespołu, przebadał go w Valdebebas słynnymi maskami, które pozwalają ocenić parametry oddychania piłkarza. Pierwszy trening po dwóch dniach wolnego, które Arbeloa dał drużynie, odbył się w środę i już wtedy Vinícius pracował według indywidualnego planu.
Celem jest potwierdzić i wzmocnić tę nową dawkę radości oraz energii, którą u Viniego widać po zmianie trenera. Z Monaco stworzył najwięcej okazji bramkowych w tym sezonie – siedem, a cztery przeciwko Levante również są dobrym wynikiem. Innymi słowy: zagrania, które zwykle wywracają ustawienie rywala, zaczęły mu wychodzić regularnie.
To dla niego także krótki odpoczynek, choć wymuszony. Vinícius pauzował tylko 17 grudnia, przy pucharowym debiucie w Talaverze (pojechał z drużyną, ale nie zagrał). Ostatni raz wszedł z ławki 23 listopada na Martínez Valero – na 33 minuty. To było jeszcze za Xabiego, kiedy sporo emocji budził właśnie temat zmian. Teraz historia wygląda inaczej: odkąd zespół prowadzi Arbeloa, Vini rozegrał sześć meczów w pełnym wymiarze. To najlepiej pokazuje, jak ważna jest dla nowego trenera obecność numeru 7 na boisku.
W tle tego planu poprawy fizycznej jest też chęć ostatecznego zagojenia relacji Viníciusa z Bernabéu. Na horyzoncie ma dwie okazje, by pokazać wersję, która naprawdę porywa madridismo: mecz z Realem Sociedad jako próba przed Lizboną oraz rewanż z Benficą 25 lutego. „Vini potrzebuje Bernabéu, by pokazywać najlepszą wersję” – podkreślał Arbeloa dwa tygodnie temu. Real Madryt także go potrzebuje na to, co nadchodzi, zwłaszcza w Lidze Mistrzów, podsumowuje Carlos Forjanes.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze