Advertisement
Menu
/ thetimes.com

„Wypychanie Bellinghama okazało się stratą cennego czasu i teraz to się zemściło”

Martin Samuel 13-krotnie zdobywał nagrodę sportowego dziennikarza roku w Anglii. Teraz jest jednym z głównych dziennikarzy The Times i cenionym felietonistą. Przedstawiamy jego tekst o kontuzji Jude'a Bellinghama. Należy podkreślić, że Samuel już wcześniej bardzo krytycznie wypowiadał się o pracy Tuchela w Anglii. Z drugiej strony, coraz więcej głosów w Anglii twierdzi, że Bellingham nie powinien być powołany na mundial.

Foto: „Wypychanie Bellinghama okazało się stratą cennego czasu i teraz to się zemściło”
Selekcjoner Thomas Tuchel z Jude'em Bellinghamem. (fot. Getty Images)

Wypychanie Jude’a Bellinghama okazało się stratą cennego czasu i teraz to się zemściło
Najważniejszy zawodnik Anglii jest kontuzjowany i ledwo wróci do gry, gdy selekcjoner Thomas Tuchel ogłosi powołania na kolejne zgrupowanie, a mundial zbliża się wielkimi krokami
Autor: Martin Samuel

Wracamy z cykliczną serią: „Teraz już nie jesteśmy tacy mądrzy, prawda?”. W tym tygodniu w rolach głównych: Thomas Tuchel, Jude Bellingham oraz wszyscy, którzy uważali, że Anglia może poradzić sobie bez niego na mundialu.

Powinniśmy już wiedzieć, na czym stoimy, jeśli chodzi o Bellinghama i reprezentację Anglii. Gdzie gra, jeśli w ogóle gra i jaka powinna być jego rola. To najbardziej wyróżniający się pomocnik w kraju i najbardziej wpływowy zawodnik Anglii podczas drogi do finału mistrzostw Europy w 2024 roku, a jego miejsce w wyjściowej jedenastce nigdy nie powinno być przedmiotem tak gorączkowych dyskusji. A jednak było.

Co więcej, coraz częściej wygląda to tak, jakby z Bellinghama robiono kozła ofiarnego, a sposób, w jaki traktuje go selekcjoner Anglii, przypominał demonstrację siły. Był podważany — otwarcie i bezpośrednio — a także analizowano każdy jego gest. Był ignorowany, pomijany, zdejmowany z boiska i na końcu tak naprawdę nie wiemy, czy w ogóle ma jeszcze swoje miejsce w kadrze.

Ale to wszystko dało się jeszcze jakoś usprawiedliwić, ponieważ w marcu Tuchel miał jeszcze do dyspozycji dwa mecze, by ukształtować kadrę i wyjściową jedenastkę. Wszystko miało być w porządku, o ile Bellingham byłby dostępny i zdrowy.

Ale teraz jest kontuzjowany. Miejmy nadzieję, że nie na długo. Ale jest kontuzjowany na tyle poważnie, że po dziesięciu minutach meczu Realu Madryt z Rayo Vallecano schodził w niedzielę z boiska wyraźnie zaniepokojony. Bellingham ma problem z mięśniem dwugłowym uda, co oznacza około miesiąca przerwy. Celem powrotu może być ligowy mecz z Celtą Vigo 8 marca albo spotkanie 1/8 finału Ligi Mistrzów w kolejnym tygodniu — przeciwko Sportingowi lub Manchesterowi City, o ile Real poradzi sobie z Benficą pod nieobecność Bellinghama.

Jeśli powrót nastąpi później, sytuacja stanie się nerwowa. Anglia gra sparingi z Urugwajem 27 marca i z Japonią 31 marca, a Tuchel ogłosi powołania na te mecze 20 marca. Jeśli Bellingham będzie wracał sześć tygodni, co nie jest niczym niezwykłym w zależności od stopnia takiego urazu, może prawie nie złapać minut przed ogłoszeniem kadry. Ostatnim razem, gdy tak się stało, Tuchel zostawił go w domu.

Wielu uznało to za przejaw siły selekcjonera, mniejszość — w tym ja — za wariactwo. Być może to po prostu przypomnienie, dlaczego selekcjonerzy nie powinni bawić się w gierki psychologiczne. Okazje do budowania więzi w drużynie są rzadkie i bezcenne. Czas poświęcony na „ustawianie” zawodnika, by coś udowodnić, jest teraz czasem straconym. Odsuwanie go, opóźnianie powrotu — to wszystko wyglądało jak demonstracja władzy. Teraz Tuchel może być zmuszony złamać własne, niepotrzebne zasady i przyspieszyć powrót Bellinghama, czego wcześniej nie zrobił. Albo może dla zachowania konsekwencji znów go pominąć. Ale wtedy Anglia pojedzie na mundial wciąż niczego nie wiedząc.

Oczywiście krytycy Bellinghama nie będą się tym przejmować. Ci, którzy uważają, że powinien pozostać poza drużyną narodową, bo krzywo na kogoś spojrzał, bo nie rozmawia z mediami albo bo jego ojciec bywa oschły, nie uznają tego za istotne. Tuchel może nawet uważać, że ma lepszą „dziesiątkę” w Morganie Rogersie i lepszą „szóstkę” w Elliocie Andersonie, a jeśli Bellingham miałby być tylko rezerwowym, to jego obecność na kolejnym zgrupowaniu nie ma aż takiego znaczenia dla narodu.

Jeśli jednak Tuchel wierzy, że Bellingham ma do odegrania ważną rolę, jak choćby strzelanie kluczowych goli w dwóch z sześciu meczów Anglii na ostatnim wielkim turnieju, to mamy bałagan. Przed wyborem kadry na mundial są tylko dwa mecze i brak jakiejkolwiek pewności co do ról — jeśli w ogóle jakakolwiek istnieje — Bellinghama, Cole’a Palmera i Phila Fodena. Ostatnia historia kontuzji Palmera sugeruje zresztą, że jego pominięcie to tylko kwestia czasu. Tego wszystkiego można było uniknąć.

Jak Palmer wpasowuje się do tej reprezentacji Anglii? Nie wiadomo. A jednak kiedy Tuchel wskazywał trzech najlepszych piłkarzy 2025 roku do nagród FIFA The Best, umieścił Harry’ego Kane’a na pierwszym miejscu, potem Palmera, a następnie Ousmane’a Dembélé. Tuchel uważa więc Palmera za drugiego najlepszego piłkarza świata, ale my nie mamy pojęcia, gdzie miałby grać w reprezentacji Anglii. Czy Tuchel to wie? Niedawno mówił, że pozycja numer 10 to rywalizacja między Rogersem a Bellinghamem. Wtedy Palmer nawet nie został wymieniony.

Zresztą Palmer w ogóle wtedy nie grał. 16 listopada, gdy Anglia grała ostatni mecz, Palmer nie dotknął piłki od 21. minuty spotkania Chelsea z Manchesterem United 20 września. Nawet teraz jego minuty klubowe są ostrożnie dawkowane. Kto wie, czy byłby w stanie zagrać dwa mecze w pięć dni dla Anglii w marcu, albo czy znowu nie zostanie mu zalecony odpoczynek.

A jeśli Tuchel mógłby dać szansę Palmerowi, to co z innymi wariantami, czyli Bellinghamem czy Fodenem? Co jeśli kontuzji dozna Rogers? Jaka jest prawdziwa hierarchia? Tak wiele czasu zostało zaprzepaszczone. Jeśli Bellingham wróci do zdrowia, a zdrowie Palmera się poprawi, wszystko może się jeszcze ułożyć. Jeśli nie, to głębia składu, która jeszcze rok temu wydawała się ogromnym atutem Anglii, stanie się problemem i będzie jedną wielką niewiadomą.

Czy więc Tuchel miał po prostu pecha? Niekoniecznie. Jeśli ta reprezentacja Anglii ma być budowana na jedności zespołu, to dlaczego kontuzjowani zawodnicy nie byli powoływani jako część grupy przy jednoczesnym kontynuowaniu rehabilitacji? Bellingham i Palmer mogli uczestniczyć we wszystkich zgrupowaniach poza samymi meczami, mogli poznać swoją rolę, wysłuchać myśli selekcjonera, nawiązać więź z kolegami z drużyny, poczuć się częścią zespołu.

W czerwcu 2023 roku Bellingham dołączył do kadry mimo kontuzji na mecze z Maltą i Macedonią Północną, bo uważał to za ważne. Potem w listopadzie przyjechał również z zwichniętym lewym barkiem. To ten sam zawodnik, o którym mówi się, że ma problem z nastawieniem. Czy ktokolwiek potrafi sobie wyobrazić, by któryś z piłkarzy Sir Alexa Fergusona robił coś takiego w czasach jego pracy w Manchesterze United? Selekcjonerzy Anglii mieli szczęście, jeśli mogli mieć do dyspozycji tych, którzy w ogóle byli zdrowi.

I oto jesteśmy w tym miejscu: 131 dni do pierwszego meczu Anglii na mistrzostwach świata, a wciąż nie mamy jasności co do kilku kluczowych zawodników reprezentacji. Ktoś powie: Tuchel nie miał wiele czasu. Miał go jednak więcej, niż się teraz wydaje. Znalezienie się w środku wyścigu z czasem na cztery miesiące przed mundialem wydaje się raczej czymś niepotrzebnym.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!