Minimalna porażka w Atenach
W 26. kolejce Euroligi Real Madryt przegrał z Panathinaikosem. Królewscy byli o włos od zwycięstwa, ale drogo zapłacili za stratę popełnioną w ostatnich sekundach rywalizacji.
Juancho Hernangómez świętujący zdobycie kluczowych punktów. (fot. Getty Images)
Koszykarze Realu Madryt rozegrali dobre spotkanie w Atenach. Do zwycięstwa zabrakło naprawdę niewiele. Udało się pokazać dobre oblicze mimo braku Maledona i Decka oraz problemów z faulami Tavaresa. Swój najlepszy mecz w barwach Królewskich rozegrał Ołeksij Łeń. Wyraźnie widać, że Ukrainiec jest coraz lepiej zgrany z drużyną.
Real Madryt rozpoczął to spotkanie znakomicie, bo od czterech celnych rzutów za trzy punkty z rzędu. Najpierw dwukrotnie Hezonja, a następnie Okeke oraz Abalde. W takiej sytuacji Panathinaikos został nieco w tyle. Madrytczycy dalej byli bardzo skuteczni, grając przy tym uważnie w defensywie. Na obwodzie wpadało prawie wszystko, dzięki czemu już w pierwszej kwarcie Królewscy mieli dwucyfrową przewagę (16:26).
Gospodarze mieli spore problemy, z których próbował ich wyrwać doświadczony Sloukas. Na początku drugiej części Królewscy utrzymywali rywali na dystans, ale z czasem Panathinaikos zaczął prezentować się lepiej. Sloukas nękał madrycką defensywę i sporo akcji było przerywanych faulami. W ofensywie już tak łatwo nie było o punkty, jednak udawało się powoli budować wynik. Z dobrej strony pokazali się tacy zawodnicy jak Procida czy Łeń. Ostatnia akcja została fatalnie rozegrana przez graczy Scariolo, przez co Panathinaikos dołożył na koniec dwa punkty z rzutów osobistych (36:44).
Po zmianie stron od mocnego uderzenia rozpoczął Panathinaikos. Cedi Osman ze Sloukasem pomogli zbudować serię 10:0 i w krótkim czasie prowadzenie przeszło w ręce gospodarzy. Królewscy się obudzili po trafieniu Okeke spoza łuku. Real Madryt bardzo dobrze rozgrywał piłkę, znajdując zawodników na czystych pozycjach. Podopieczni Scariolo wytrzymywali presję ze strony gospodarzy oraz kibiców i utrzymywali prowadzenie, chociaż nie było ono już tak okazałe, jak wcześniej, a na koniec kwarty już tylko minimalne (60:61).
Ostatnia część rozpoczęła się od celnej „trójki” Hernangómeza. W jego ślady poszedł Grant i sytuacja zrobiła się trudna dla Madrytczyków ze względu na nastawienie gospodarzy i atmosferę w hali. Jednak w takich sytuacjach świetnie czuje się Llull, który trafił kluczowy rzut na przełamanie. Real Madryt potrzebował czasu, żeby doścignąć Panathinaikos, ale w końcu to się udało za sprawą znakomicie grającego dziś Łenia. Kiedy Ukrainiec dał drużynie trzy punkty przewagi, Królewscy mieli wszystko w swoich rękach. Popełnili jednak fatalną stratę na 17 sekund przed końcem. Akcja skończyła się trafieniem Hernangómeza z obwodu. Hezonja przywrócił prowadzenie, jednak ostatnie słowo należało do Jeriana Granta, który dał gospodarzom wygraną.
82 – Panathinaikos (16+20+24+22): Shorts (9), Osman (12), Grant (19), Faried (6), Hernangómez (9), Kalaitzakis (0), Holmes (3), Sloukas (22), Rogkavopoulos (0), Samodurov (0), Tollopoulos (0), Mitoglou (2).
81 – Real Madryt (26+18+17+20): Abalde (8), Campazzo (11), Okeke (8), Hezonja (13), Tavares (2), Lyles (2), Krämer (-), Procida (3), Garuba (4), Llull (7), Feliz (5), Łeń (18).
Poza kadrą znaleźli się:
- Théo Maledon – kontuzja mięśnia przywodziciela długiego prawej nogi.
- Izan Almansa – decyzja trenera
- Gabriel Deck – decyzja trenera/odpoczynek
Wynik dwumeczu: Real Madryt 158:169 Panathinaikos<
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze