Pierwsze rysy na projekcie Arbeloi: brak chęci, wściekli zawodnicy i dyskusyjne zmiany
Mbappé oddał frustrację kibiców, zarzucając drużynie niepokojący i powtarzający się brak właściwej postawy. Courtois zrugał kolegów za to, że po meczu nie podeszli podziękować fanom, a Arda i Tchouaméni wściekli się po swoich zmianach.
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)
Zmienia się trener, ale nie zawodnicy. Dla tego Realu Madryt nie ma znaczenia, czy prowadzi go klasyczny szkoleniowiec, taki jak Carlo Ancelotti, nowoczesny, jak Xabi, czy debiutant, jak Arbeloa. Ten Real Madryt ma niepokojący brak jakości, a co gorsza, nieodpowiedzialny brak właściwej postawy. Półtora roku bierności, więcej ego niż duszy, więcej zapatrzenia we własny pępek niż serca, mało futbolu, za to za dużo narzekania, opisuje Rubén Cañizares na łamach dziennika ABC.
Dane z meczu z Benficą są jednoznaczne: dziesięć kilometrów przebiegniętych mniej (142 wobec 152 po stronie Portugalczyków), 22 strzały oddane na bramkę, z czego dwanaście celnych, cztery stracone gole i osiem cudów Courtois. Do tego Belg jest drugim bramkarzem z największą liczbą interwencji w Lidze Mistrzów, ustępując jedynie golkiperowi Bodø/Glimt. Mbappé powiedział w strefie mieszanej na Estádio da Luz, że gdyby do przerwy Real Madryt przegrywał 1:5, nikt nie złapałby się za głowę. Nikt to naprawdę nikt.
Upokorzenie na stadionie trwało 98 minut, aż Trubin zawstydził grupę zawodników, która po raz kolejny, gdy zrobiło się źle, zapomniała o kibicach. No, nie wszyscy. Courtois musiał upomnieć kolegów, żeby nie poszli od razu do szatni, tylko najpierw podeszli pod północny sektor i podziękowali dwóm tysiącom kibiców Realu za obecność w Lizbonie. Upomnienie Thibaut poruszyło tylko Valverde, Bellinghama, Mbappé i Brahima. Reszta – nic.
Pewnie spieszyło im się do Madrytu, żeby skorzystać z wolnego czwartku. Z góry planowano, że dziś zespół nie będzie trenował w Valdebebas, ale po porażce trudno uznać to za szczególnie trafne. To bez znaczenia. Ta szatnia zgromadziła tyle ton władzy, że Arbeloa nie zmieni jej zachcianek i nawyków. Rzeczy zwykle spadają na tę stronę, na którą są przechylone, zauważa Rubén Cañizares.
Ani kije Xabiego, ani marchewki Arbeloi
Tak jak w Albacete, wynik 4:2 znów uruchomił u Arbeloi tryb tarczy: wziął całą winę na siebie i przyznał, że drużynie brakowało nie tylko zaangażowania, ale brakowało jej wszystkiego. Szkoleniowiec uważa, że nie posadzono go na krześle, które jeszcze dwa tygodnie temu zajmował Alonso, po to, by umniejszać zawodnikom – wręcz przeciwnie, choć trudno to zrozumieć. Nie działały na nich kije Xabiego, teraz nie działają też marchewki Arbeloi.
„Nie da się grać bez tempa i bez kreatywności, ale to nie jest kwestia taktyki czy jakości. Chodzi o chęci, o to, żeby nie grać bez chęci. Czasem wygląda to tak, jakbyśmy żyli w bańce. Nie możemy jednego dnia grać, a drugiego nie. Tak nie wygląda zespół mistrzowski” – powiedział Mbappé, zrezygnowany i sfrustrowany. Jego 13 goli w Lidze Mistrzów i 36 w tym sezonie, razem z niezliczonymi interwencjami Courtois, to jedyne, co można pochwalić w tym Realu Madryt, który nie potrafi rozegrać więcej niż dwóch przyzwoitych meczów z rzędu i więcej mówi poza boiskiem niż na nim. „Winni jesteśmy my” – przyznał Valverde w drodze do autobusu, nie chcąc szczególnie zatrzymywać się przy dziennikarzach. Taka wina, jak widać, ma trudne rozwiązanie. Przynajmniej na to wygląda, patrząc na to, co się dzieje.
W dwa tygodnie Real Madryt Arbeloi odpadł z Pucharu Króla z drugoligowcem, takim jak Albacete, które walczy o utrzymanie i spuścił w toalecie bezpośredni awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów z czołowej ósemki, ryzykując barażowy dwumecz z Benficą Mourinho, która wczoraj pokazała, jak dobrym jest zespołem, albo z Bodø/Glimt, które pokonało City i Atlético, a wyjazd za koło podbiegunowe jest równie egzotyczny, co niewygodny, stwierdza dziennikarz ABC.
Tchouaméni i Güler poirytowani
Ta niewygoda zaczyna pojawiać się także, po raz pierwszy za kadencji Arbeloi, między niektórymi zawodnikami. Tchouaméni i Arda schodzili wyraźnie źli, gdy Álvaro odesłał ich na ławkę w drugiej połowie. Szczególnie poirytowany był Güler, który przynajmniej zaliczył asystę i znajdował kilka dobrych rozwiązań z Mbappé.
Zapewne Vinícius albo Mbappé znacznie bardziej zasłużyli na zmianę, ale tak już jest u Arbeloi. Jeśli Hiszpan przestanie być trenerem Realu Madryt w najbliższych tygodniach lub miesiącach, nie stanie się to dlatego, że nie okazywał wsparcia i nie dawał wysokiej rangi Brazylijczykowi i Anglikowi – dokładnie tego nie robił Xabi i to kosztowało go posadę. Arbeloa doskonale wie, co powinien robić, a czego nie i nie jest tym samym mieć za wrogów Viníciusa i Jude’a, co Ardę albo Tchouaméniego.
Tego, czego powinni obawiać się zawodnicy – i zobaczymy, czy także Arbeloa oraz prezes – to reakcja Bernabéu w tę niedzielę na meczu z Rayo. Znów plebiscyt przed kibicami zmęczonymi rozczarowaniami, nawykami, toksycznymi zachowaniami i brakiem zaangażowania wobec koszulki, której nie potrafią godnie reprezentować od ponad półtora roku. To pierwsze rysy na projekcie Arbeloi, podsumowuje Rubén Cañizares.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze