Garay: Po Xabim było widać, że będzie trenerem – po Arbeloi nie tak bardzo
Były zawodnik Realu Madryt i Benfiki, Ezequiel Garay, udzielił wywiadu dziennikowi AS w przeddzień starcia swoich byłych klubów w Lidze Mistrzów. Poniżej przedstawiamy zapis tej rozmowy z Argentyńczykiem.
Ezequiel Garay podczas turnieju padla w Madrycie. (fot. X)
Jutro Benfica – Real Madryt. Serce zabije mocniej…
Moje serce bardziej będzie się skłaniać ku Benfice. Ze względu na te wszystkie lata, jakie tam spędziłem jako człowiek i piłkarz. To były jedne z moich najlepszych lat. Dużo zawdzięczam temu klubowi i ludziom.
Gdy przyszedł czas na odejście z Realu Madryt, to trudno było podjąć tę decyzję?
Bardzo trudno jest opuszczać taki klub jak Real Madryt. Ale zrozumiałem, że najbardziej chcę tego, aby grać. Potrzebowałem rytmu, chciałem rozgrywać wiele meczów z rzędu… I Benfica miała mi to dać. Decyzja była jak najbardziej właściwa.
Zakładam, że łatwiej było przystać na ofertę z Realu Madryt.
Takiemu klubowi jak Real Madryt nigdy nie się nie odmawia. To zupełnie inny świat i mi było dane przeżyć to wszystko z bliska. To całkowicie co innego względem innych klubów. I nie tyle w środku, co bardziej na zewnątrz. To był dobry etap.
Kontrakt podpisałeś w 2008 roku, ale faktycznie przeniosłeś się w 2009 roku razem z Cristiano, Kaką, Benzemą…
Wszystkie transfery z tamtego czasu to wielkie gwiazdy… A ja byłem chłopakiem z Rosario, z Racingu Santander, który przychodził, aby wywalczyć sobie miejsce. To było piękne doświadczenie.
W Racingu byłeś prawdziwym goleadorem – wykonywałeś rzuty wolne i karne. W Realu Madryt było o to trochę trudniej…
(śmiech) Tak, było trudniej. Był Cristiano, ale też inni, którzy wykonywali nie tylko karne, ale też wolne. Mi pozostało zostać na drugim, trzecim czy czwartym planie. (śmiech)
Kto zaskoczył cię najbardziej w tamtej konstelacji gwiazd?
Cristiano. Takiej postaci nie spotykasz codziennie. Miło było dzielić z nim szatnię.
Teraz dużo się mówi o pogoni Mbappé za liczbami Cristiano. Widzisz pewne podobieństwa?
Z Kylianem nie dzieliłem szatni, ale widać, że ma duży głód i że chce osiągnąć wiele rzeczy w Realu Madryt. Jest na drodze do tego, aby być taką światową gwiazdą jak Cristiano i Messi, aby osiągnąć to, co osiągali oni. Jest na bardzo dobrej drodze. Cristiano miał bardzo silną osobowość, ale Kylian również przejdzie do historii.
Byłeś stoperem, który przychodził tutaj w młodym wieku – tak jak Huijsen.
To zawodnik z wielką jakością. Nie widzieliśmy jeszcze w pełni tego, jak wielkim jest piłkarzem. Ale niebawem to zobaczymy, ponieważ jest bardzo dobry.
Twój pierwszy sezon w Realu Madryt był naznaczony przez Alcorcón i Lyon. Jak się przez to przechodzi?
To był bardzo trudny czas. Zawsze, gdy nie możesz przejść dalej, to jest kiepsko. Dla całej szatni i dla całego sztabu technicznego. Dla kibiców jeszcze bardziej. Ale cóż… Tamta epoka przeminęła i później osiągano tutaj bardzo ważne rzeczy.
Tamta epoka przeminęła u Mourinho.
Wielka osobowość, bardzo silna. Właśnie tego potrzebowała drużyna. To był trudny czas… Epoka Messiego, Suáreza, Neymara, Busquetsa, Xaviego, Iniesty. (śmiech) Niełatwo było się temu postawić. Ale bardzo dobrze sobie poradził.
Dużo się mówi o tym, że to on przywrócił tę zwycięską mentalność, ten gen rywalizacji w Lidze Mistrzów.
Tak i to było coś, czego potrzebowaliśmy. Móc rywalizować, pokazać, czym naprawdę jest Real Madryt.
W tamtej drużynie spotkałeś się z Xabim i Arbeloą. Widać było po nich, że kiedyś zostaną trenerami?
Po Xabim tak. Widać było, że po zakończeniu kariery zostanie trenerem. Po Álvaro nie widać tego było aż tak bardzo, ale jak na razie radzi sobie bardzo dobrze. I oby szło mu jak najlepiej.
Jaki on wtedy był?
Gdy był czas na żarty, to żartował, ale gdy trzeba było zachować powagę, to był poważny. To był zawodnik z mocną osobowością i charakterem.
Jeszcze przed udzieleniem wywiadu dla dziennika AS Ezequiel Garay udzielił kilku wypowiedzi dla dziennikarzy w strefie mieszanej.
Jak oceniasz zmianę trenera w Realu Madryt i co sądzisz o gwizdach w meczu z Levante?
Szczerze mówiąc, odkąd zakończyłem karierę, to w ogóle nie oglądam futbolu. Widzę tylko to, co wyskakuje mi w telefonie. (śmiech) Na pewno każdy, kto jest w drużynie, chce grać jak najlepiej. Taki jest futbol. Jeśli nie ma wyników, to trzeba zmieniać. Przeżywałem to w Valencii, w Realu Madryt… Tak to jest.
Mówi się o pewnym przeznaczeniu. Dziesięć lat temu Real Madryt zwolnił w trakcie sezonu hiszpańskiego trenera, aby zastąpić go ówczesnym trenerem Castilli. Teraz scenariusz się powtarza…
Realowi Madryt zawsze życzę jak najlepiej. Niech wygrywa. Oby Arbeloa mógł wygrać Ligę Mistrzów i dokonać tego, czego dokonał Zidane. Real Madryt to inny świat – wszyscy chcą tam być i wygrywać jak najwięcej.
Co zagrało u Arbeloi, że tak dobrze wszedł do drużyny?
Taka szatnia, jak ta Realu Madryt, jest bardzo trudna. To są wielcy piłkarze, wielkie gwiazdy. Trudno jest ich prowadzić. Trener musi mieć mocny charakter.
Z czego wynika ta przemiana w zespole?
Możliwe, że to po prostu powiew świeżego powietrza. Inny sposób pracy, postrzegania futbolu… Podświadomie w głowie zawodnika zmienia się wiele rzeczy i widać to w tych pierwszych dwóch czy trzech meczach. Mam nadzieję, że będą mogli to utrzymać.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze