– Przecieki na Camp Nou podczas ostatniego meczu? To stadion, który nie jest skończony, jest w trakcie przebudowy. Myślę, że kiedy coś jest w połowie, to takie rzeczy mogą się zdarzyć. Będzie można to ocenić, kiedy prace zostaną zakończone. Trzeba to zrozumieć.
– Mecz w Miami? Będziemy dalej pracować, abyśmy mogli to zorganizować w pewnym momencie.
– Kogo popieram w wyborach na prezesa Barcelony? Nie znam nawet oficjalnych kandydatów, niczego, ale nikogo nie popieram. To sprawa Barcelony.
– Stadiony Rayo i Barçy pokazują obraz La Ligi? To są dwie kwestie, których nie można porównywać. Jeśli chodzi o stadion Rayo, to sam prezes Rayo mówi, że nie nadaje się on do użytku i tak właśnie jest. Mówimy o tym od lat. W przypadku Barcelony mamy do czynienia ze stadionem w trakcie przebudowy i takie rzeczy zwykle się zdarzają. Gdyby był już ukończony, wtedy moglibyśmy o tym rozmawiać. Ale skoro wszyscy wiedzą, że to stadion w przebudowie i że jest to jeden z najlepszych stadionów na świecie, to takie sytuacje mogą się zdarzyć.
– Presa [prezes Rayo - dop. red.] mówi, że trzeba zmienić miejsce stadionu? Ja twierdzę, że ten stadion nie nadaje się do gry. A dalej to już jest sprawa klubu, nie wchodzę w tę kwestię.
– Czy pozew przeciwko piłkarzom to forma wywarcia presja? On [David Aganzo, prezes Stowarzyszenia Hiszpańskich Piłkarzy – dop. red.] wie, że to nie jest żadna presja, ani nic podobnego. Mieliśmy do czynienia z przerwą w grze i w tej sprawie istnieją jasne przepisy. Absolutnie nie jest to żadna forma wywarcia presja ani nic w tym rodzaju. Kiedy dochodzi do takich sytuacji i nie możemy się porozumieć, niech zdecyduje strona trzecia. Proszę zauważyć, że pójście do sądu jest oznaką cywilizowanego postępowania. Gry ludzie nie mogą dojść do porozumienia, kierują sprawę do sądu.
– Mówię tak, a sam narzekałem, kiedy pozywał mnie Real? Nie narzekam, że wszystko trafia do sądu, po prostu podaję obiektywny fakt, że jest ponad 100 pozwów i niech ludzie ocenią, czy to normalne, aby w związku z regulaminem audiowizualnym było ich aż 100. To jest prawo, które przysługuje obywatelom. Zawsze to powtarzałem. Przypominam sobie sprawę Elche, kiedy spadło z ligi, sprawę Murcii… Kiedy przychodzi do mnie klub i mówi: „Nie zgadzam się z tym, pójdę do sądu”, to ja zachęcam go, żeby bronił swoich racji i poszedł do sądu. W żadnym wypadku nie narzekałem, podaję tylko obiektywny fakt. Narzekam dopiero wtedy, gdy składają przeciwko mnie pozew, który zostaje umorzony, a następnie kierują przeciwko mnie cztery skargi do Wyższej Rady Sporty z jedynym celem zniszczenia mnie, jak mówi prezes Pérez w wielu miejscach.
– Czy boję się lutego i postanowienia Trybunału Administracyjnego ds. Sportu, które odsunie mnie ze stanowiska prezsa La Ligi? Nie. Wiecie więcej ode mnie, czy to ma zostać rozstrzygnięte w lutym. Jak mówi Galán w wiadomościach, które wam wysyła, przywiązujecie zbyt dużą wagę do opinii wielu osób. Niech Galán robi, co chce. Ma prawo robić to, co uzna za stosowne, a inni mają prawo zwracać na to uwagę lub nie. Nie poświęcam Galánowi zbyt wiele czasu.
– Czy Real Madryt zmieni model właścicielski? To decyzja Realu Madryt i jego socios, w którą nie mogę się wtrącać. Nie mam też żadnych danych, nie ma zbyt wielu informacji. Nie ma ich wystarczająćo dużo, by można było sobie wyrobić ugruntowaną opinię.
– Okrzyki na Bernabéu domagające się dymisji Florentino? Słyszę, jak wielu ludzi na wielu stadionach protestuje przeciwko prezesom. Tak się dzieje, kiedy ktoś jest wkurzony.
– Czy sąd przyzna mi rację w sprawie pozwu przeciwko piłkarzom? Wnieśliśmy sprawę do sądu, wierząc, że przyzna nam rację. Stowrzyszenie Hiszańskich Piłkarzy twierdzi, że nie. To naprawdę nie ma większego znaczenia.
– Czy chciałbym pewnego dnia zostać prezesem Realu Madryt? Nie, nie. Nie mam na to wieku, ani chęci. La Liga w zupełności mi wystarcza.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się