Advertisement
Menu
/ elconfidencial.com

To, co Laporta zrozumiał we współczesnej piłce, a z czego Florentino zrezygnował w Realu Madryt

Różnice między zarządzaniem Realem a Barceloną przedstawia na łamach El Confidencial w swoim felietonie Albert Ortega. Przedstawiamy pełne tłumaczenie jego tekstu.

Foto: To, co Laporta zrozumiał we współczesnej piłce, a z czego Florentino zrezygnował w Realu Madryt
Joan Laporta i Florentino Pérez. (fot. Getty Images)

Joan Laporta wygrałby wybory na prezesa Barcelony miażdżącą przewagą, gdyby odbyły się jutro. Głosowanie w klubie ma zostać przeprowadzone 15 marca, a obecny prezes wchodzi w kampanię z ogromną przewagą nad pozostałymi kandydatami. Dochodzi do tego fakt, że żaden urzędujący prezes Barcelony jeszcze nie przegrał wyborów, a dodatkowo oczekuje się dużego rozproszenia głosów, co jeszcze bardziej utrudniłoby jakąkolwiek niespodziankę.

Jeśli Barça i Real Madryt są naczyniami połączonymi, to kataloński klub aż kipi zadowoleniem, podczas gdy madrycki próbuje pozbierać się po równi pochyłej: dwa stracone trofea w cztery dni i zwolnienie trenera, który wydawał się idealny do podołania wyzwaniu na Santiago Bernabéu. Xabi Alonso był drugim szkoleniowcem „skasowanym” przez Hansiego Flicka od jego przybycia do Barcelony… po sezonie bez trofeów, w którym Barça sięgnęła po krajowy tryplet i obróciła w pył projekt Carlo Ancelottiego.

Mimo potknięcia w Klasyku na Santiago Bernabéu i wielu problemów Barcelony w defensywie zespół Flicka potrafił się podnieść i zamienić pięciopunktową stratę w jednopunktową przewagę. Do tego Katalończycy wygrali Superpuchar Hiszpanii – rozgromili Athletic i pokonali Real Madryt w finale. To idealne warunki, by populizm Laporty święcił triumfy.

Przy wciąż realnych szansach w każdych rozgrywkach emocjonalny chaos w Realu Madryt rysuje scenariusz wyborczego zwycięstwa Joana Laporty, który potrafił jednocześnie zdradzić Florentino Péreza i umocnić relacje z UEFA Aleksandra Čeferina. Od wspólnego frontu w sprawie Superligi do „zerwanych relacji”. Tak Laporta opisał więzi między Barçą a Realem, które w ciągu roku przeszły od wzajemnej pomocy do wzajemnego podkładania sobie nóg.

Podczas gdy Real Madryt zapowiada, że w sprawie Negreiry pójdzie do końca i będzie walczył z Barceloną na każdym polu, Laporta dopiął swego: Barça nie została wyrzucona z Ligi Mistrzów, może wrócić na Camp Nou, a kara finansowa wyniosła 15 milionów euro, a nie 60, jak mogło się stać. W tym ujęciu otwarty konflikt z Los Blancos staje się starciem z „madrycką władzą” i działa na korzyść Joana Laporty.

Po czterech i pół roku rządów, zdaniem prezesa, Barça ma się „dużo lepiej” niż w chwili, gdy on i jego zarząd przejęli stery. „Wszyscy, którzy mówią o zarządzaniu, ci wszyscy uczeni, wszystkowiedzący… niech ostrzegają innych i trzymają się z daleka. Barça nie jest firmą, to globalna instytucja. Jest lepiej niż wtedy, gdy przyszliśmy, ale nie ma gorszego ślepca niż ten, kto nie chce widzieć” – przekonywał na ostatnim Walnym Zgromadzeniu.

Nie ma większego znaczenia, czy to prawda, czy nie, ani że po drodze klub stracił praktycznie całe sportowe i ekonomiczne kierownictwo, a wiele decyzji oparto na przyspieszaniu przyszłych wpływów i krojeniu majątku Barcelony na części. Zasada 1/1 w kontroli finansowej La Ligi wciąż nie została osiągnięta. Średnio- i długoterminowe zobowiązania Barcelony budzą niepokój, a jej prezes regularnie bywa w sądzie w związku ze sprawą Negreiry i zawiadomieniami o rzekomym oszustwie przy upadku Reus Deportiu.

A jednak wygląda na to, że w tej chwili w Barcelonie nie ma kandydata, który realnie mógłby rzucić Laporcie wyzwanie. Laporta doskonale zrozumiał, że nic nie liczy się bardziej niż to, czy piłka wpada do bramki. Finansowo Real Madrytosiągnął to, że w poprzednim sezonie był liderem rankingu przychodów, przekroczył barierę 1 miliarda euro i pozostaje klubem zdrowym ekonomicznie, ale sportowe wstrząsy dodały Barcelonie wiatru w żagle.

Jeśli Realowi Madryt brakowało następców Kroosa i Modricia oraz zdrowych stoperów, to Barça Laporty co roku ściągała przynajmniej jedną gwiazdę, uruchamiając kolejne „dźwignie” i wzmacniając kadrę kosztem finansowego bezpieczeństwa. Laporta rozpisał wybory na 15 marca, licząc, że drużyna Flicka nadal będzie liderem w La Lidze, pozostanie w grze w Lidze Mistrzów i znajdzie się o krok od kolejnego finału Pucharu Króla. A Superpuchar Hiszpanii wygrany z Realem Madryt już ma w kieszeni. Laporta nie chce, by ewentualna sportowa wpadka przykryła wybory, więc zaryzykuje, by maksymalnie skorzystać z dobrego kursu, na którym teraz płynie Barça.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!