Prowokacje z trybun La Cerámiki tylko napędziły Viníciusa
Brazylijczyk napędził akcję na 0:1 po kolejnej świetnej indywidualnej szarży, odpowiadając w ten sposób na przyśpiewki z Estadio de la Cerámica.
Vinícius Júnior. (fot. Getty Images)
Vinícius pojawił się na Estadio de la Cerámica po cichu. Bez gwizdów, bez szumu, bez zainteresowania. Dziwna cisza jak na piłkarza, który zwykle zawsze jest na świeczniku. Wyszedł na murawę i przez kilka minut niemal go nie było. Za spokojnie, żeby mogło się to utrzymać. Ten spokój był tylko zapowiedzią tego, co miało nadejść, opisuje dziennik MARCA.
Real grał nisko, był poukładany i czekał, aż Vinícius rozpali mecz. Przełom nastąpił w 37. minucie. Brazylijczyk zaprotestował przy wyrzucie z autu, Soto Grado upomniał go… a trybuny natychmiast się ożywiły. Pierwszy przyśpiew wieczoru: Vinícius, balón de playa („Vinícius, piłka plażowa”). I tak w kółko.
Niedługo później napięcie wzrosło jeszcze bardziej. Faul – zasygnalizowany przez sędziego technicznego – przerwał akcję Viníciusa, gdy wychodził sam na sam. Los Blancos nie mogli w to uwierzyć. W drodze do szatni domagali się wyjaśnień, ale ich nie usłyszeli, ponieważ sędzia po prostu odgwizdał przewinienie zawodnika Realu. Po przerwie Królewscy wyszli bez zmian, za to z większą złością i wyższym tempem. Taki rytm, więcej przestrzeni i otwarty mecz zaczęły działać na korzyść Viníciusa, zauważa MARCA.
Decydująca akcja zaczęła się przy linii. Arda Güler przerzucił piłkę na drugą stronę, Vinícius przyjął ją przy polu karnym, minął rywala i popędził do końcowej linii. Zagrał wstecz, padło wybicie, a Mbappé – najszybszy i najsprytniejszy ze wszystkich – dopadł futbolówkę i wpakował ją do siatki.
Po golu trybuny zapłonęły. Vinícius, nakręcony, wykonał ironiczny gest, jakby prosił o jeszcze więcej hałasu – i dokładnie to dostał. Bellingham ruszył prosto do sędziego technicznego, żeby zwrócić uwagę na zachowanie trybun. Brazylijczyk, zaskakująco opanowany, wrócił na swoją połowę, by Villarreal mógł wznowić grę ze środka.
To nie był koniec. Vinícius znów uciekł obrońcy, który mógł zatrzymać go tylko faulem i żółtą kartką. Wtedy poleciało: „Podepcz go, podepcz”, gdy Brazylijczyk wił się z bólu na murawie. A zaraz potem znów „piłka plażowa”. Dla Viniego to była czysta benzyna. Od tamtej chwili skrzydłowy zaczął fruwać lewą stroną… a z trybun ruszyła za nim bezlitosna nagonka, podsumowuje MARCA.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze