REKLAMA
REKLAMA

Ronaldo trafił do Realu dzięki Zidane’owi? „Tylko on przyszedł mnie odwiedzić”

Na półki w księgarniach trafiła właśnie biografia „Ronaldo. Brazylijski Fenomen”, w której Luca Caioli opisuje karierę i życie jednego z najlepszych napastników świata. Autor rzuca w niej nowe światło na kulisy odejścia Brazylijczyka z Interu Mediolan i przenosiny do Realu. Jak się okazuje, wydatnie przyczynił się do tego Zinédine Zidane, który jeszcze jako piłkarz Juventusu odwiedził Ronaldo w szpitalu, gdy ten zerwał więzadła krzyżowe. Nie zrobił tego żaden zawodnik Interu, co miało okazać się jedną z przyczyn odejścia Il Fenomeno z włoskiej drużyny.
REKLAMA
REKLAMA
Ronaldo trafił do Realu dzięki Zidane’owi? „Tylko on przyszedł mnie odwiedzić”
Zinédine Zidane i Ronaldo w 2002 roku. (fot. Getty Images)

Książkę „Ronaldo. Brazylijski Fenomen” wydaną pod patronatem portalu RealMadryt.pl zamówisz na LaBotiga.pl.

REKLAMA
REKLAMA

Fragment książki:
I oto Ronaldo siedzi na ławce rezerwowych, otoczony fotografami po pięciu miesiącach, a dokładnie 142 dniach przerwy. W ósmej minucie Clarence Seedorf zapewnia Nerazzurrim prowadzenie, a w 40. minucie Pavel Nedvěd doprowadza do wyrównania. Po przerwie Brazylijczyk truchta po bieżni lekkoatletycznej stadionu, a później kontynuuje rozgrzewkę przy linii bocznej. W 52. minucie Diego Simeone zdobywa bramkę na 2:1 dla drużyny prowadzonej przez Svena-Görana Erikssona. W 58. minucie Ronaldo robi znak krzyża, trzykrotnie całuje medalik ze świętym Krzysztofem, który nosi na szyi, i wchodzi na boisko za Roberto Baggio. To moment wyczekiwany od 21 listopada 1999 roku. Sześć minut później przychodzi dramatyczna chwila. Ronnie przejmuje piłkę na wysokości trzech czwartych boiska i rusza sprintem. Przed sobą ma Portugalczyka Fernando Couto oraz Giuseppe Pancaro, zwód w jedną stronę, zwód w drugą stronę, przekładanka i prawe kolano nie wytrzymuje. „To był taki gwałtowny dźwięk, coś się ewidentnie złamało”, wspomina Simeone. Ronaldo słyszy trzask, krzyczy „Jezu!” i stara się zatrzymać rzepkę, która przemieszcza się w stronę uda. Leżący na murawie, zwinięty niemal w pozycji embrionalnej Fenômeno to straszny widok, którego nie da się zapomnieć. Sądząc po zaniepokojonych gestach kolegów z drużyny i zawodników Lazio, którzy natychmiast przywołują lekarza, uraz jest bardzo poważny. Na Stadionie Olimpijskim zapada cisza. Lippi łapie się za głowę. Tak samo Christian Panucci. Simeone stoi przy byłym koledze z zespołu, Moratti pospiesznie schodzi do szatni. Zalany łzami Ronnie zasłania twarz i opuszcza boisko na noszach z zabandażowaną nogą, podczas gdy publiczność bije brawo i skanduje jego imię. Dlaczego znowu ja? – zastanawia się Ronaldo. Jest zrozpaczony. „Myślałem – powie jakiś czas później – że to już koniec mojej kariery”. 

REKLAMA
REKLAMA

Brazylijczyk zostaje przewieziony karetką na lotnisko Fiumicino, skąd razem z drużyną wraca do Mediolanu. Następnego dnia na pierwszych stronach gazet najczęściej pojawiają się takie słowa, jak „tragedia” czy „dramat”. Wszędzie słychać pytanie: czy to koniec kariery? W paryskim szpitalu Pitié-Salpêtrière badania potwierdzają zerwanie ścięgna rzepki prawego kolana. O 19.20 Ronaldo jest ponownie operowany przez doktora Gérarda Saillanta. Po zabiegu trwającym niewiele ponad dwie godziny chirurg odpowiada na pytania dziennikarzy: „Dziś nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy Ronaldo będzie mógł jeszcze wrócić do gry albo czy wróci na 100 procent”. On jednak, jeszcze w szpitalu, w nocie z podziękowaniami dla dziennikarzy za ich wsparcie, pisze: „Wojownik jest ranny, ale jeszcze nie umarł”.

Jedną z pierwszych osób, które odwiedzają go w szpitalu, jest Zinédine Zidane. Nie są przyjaciółmi, grają w różnych drużynach, ale Francuz uważa, że powinien się z nim zobaczyć, żeby dodać mu otuchy, powiedzieć, że go podziwia i że liczy na jego szybki powrót do gry. Solidarność ze strony francuskiego mistrza, który dwa lata wcześniej pokonał Brazylię w finale mundialu, nie jest jedynym tego typu gestem. Kiedy Ronnie wraca do Mediolanu, odwiedza go Pelé. I opowiada mu, że on także, podczas mistrzostw świata w Anglii, odniósł poważną kontuzję, ale w 1970 roku wygrał mundial. „Jeśli będziesz miał wiarę w Boga, tobie też się uda”, zapewnia. Diego Maradona pisze do Brazylijczyka, życząc mu szybkiego powrotu do zdrowia. I podobnie jak legendarny Argentyńczyk, również dziesiątki piłkarzy, ale także osoby ze świata rozrywki i polityki, dzieci i zwykli kibice życzą Ronniemu szybkiego powrotu do gry. „Ronaldo, nie poddawaj się”, widnieje na koszulkach noszonych przez kolegów z Interu. „Ronaldo, jesteśmy z tobą! Bądź silny!” – taki transparent wynoszą na boisko piłkarze reprezentacji Brazylii. (…)

REKLAMA
REKLAMA

Na to, żeby zobaczyć Ronaldo w akcji, kibice czekali od 31 sierpnia, kiedy to o 23.00, godzinę przed zamknięciem letniego okienka transferowego, Real Madryt ogłasza pozyskanie zawodnika, którego następnego dnia madrycki dziennik „AS” określa mianem O Rei (Król). Komunikat Realu kończy trzymiesięczną telenowelę. Przeciąganie liny między klubem a piłkarzem, między Mediolanem a Madrytem, z wypowiedziami każdej strony nieustannie cytowanymi w prasie. Ronaldo przekazuje z Brazylii, że nie zamierza zostać w Interze, że chce opuścić Mediolan. Komunikuje to jasno i wyraźnie, lecz nie podaje powodów: „W odpowiednim momencie podam je moim kibicom, ale drużyna też je zna”.

Jakie są więc przyczyny tego spodziewanego rozwodu? Oprócz nigdy nieukrywanych nieporozumień z Héctorem Cúperem, oprócz finansowych żądań Ronniego i jego menedżerów miało też chodzić o żal do kolegów z drużyny. „Kiedy przeszedłem operację w Paryżu – wyjaśni jakiś czas później – tylko Zidane przyszedł mnie odwiedzić. Nie pojawił się żaden piłkarz Interu”.

Article photo

O książce:
Fenomen, który zmienił futbol na zawsze.

We wrześniu 1976 roku w jednym z najpiękniej położonych miast świata piłkarscy bogowie postanowili podarować ludzkości wspaniały dar – Ronaldo. 

REKLAMA
REKLAMA

W biografii Fenômeno Luca Caioli zabiera czytelników w podróż przez trzy kontynenty. Pokazuje w niej dzieciństwo chłopca zwanego Dadado w Bento Ribeiro, dzielnicy Rio de Janeiro, przedstawia drogę zakochanego w piłce Ronniego od gry w halach futsalowych do występów PSV, Barcelonie, Interze i Realu Madryt, jego niezłomną walkę o odzyskanie zdrowia po koszmarnych kontuzjach, a także triumfalny powrót snajpera na azjatyckim mundialu, na którym został królem strzelców i w wielkim stylu doprowadził Canarinhos do zdobycia Pucharu Świata.

Jaką ksywkę dostał z powodu wystających zębów? Kto pomógł mu przystosować się do gry na 11-osobowym boisku? Dlaczego nazwał Romário „dupkiem”? Co wydarzyło się w Barcelonie, że ostatecznie opuścił Camp Nou? I w jaki sposób Andrés Sánchez złożył mu ofertę występów w Corinthians?

Poznaj historię Ronaldo Luísa Nazário de Limy, piłkarza, który wyznaczył nowe standardy dla środkowych napastników i udowodnił, że nawet ze zgruchotanymi kolanami można zostać legendą. 

Książkę „Ronaldo. Brazylijski Fenomen” zamówisz na LaBotiga.pl.
 

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (7)

REKLAMA