REKLAMA
REKLAMA

Arbeloa i jego lekcja komunikacji

Hiszpan wprowadził nowy styl także na zewnątrz – bardziej emocjonalny i bezpośredni niż u jego poprzednika.
REKLAMA
REKLAMA
Arbeloa i jego lekcja komunikacji
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)

Jedną z rzeczy, które w Realu Madryt zmieniły się po tym, jak Xabiego Alonso zastąpił Álvaro Arbeloa, jest sposób komunikacji. Za Baska przekaz był bardziej „szkoleniowy”, techniczny, natomiast u nowego trenera większą rolę odgrywają emocje. Być może właśnie tego drużyna potrzebowała – przeciwko Monaco zagrała przekonująco, jak zespół, który znów poczuł wspólny cel. Niezależnie od aspektów stricte piłkarskich, nie można było mieć zastrzeżeń do nastawienia. To był zupełnie inny obraz niż rozkojarzenie i brak energii, które dało się zauważyć w kilku meczach przed zmianą, opisuje dziennik MARCA.

Arbeloa od zawsze był zaangażowanym profesjonalistą, mocno osadzonym w madridismo – mówi prosto, ale trafnie, bo odwołuje się do podstaw: wartości, koszulki, Bernabéu… W jego podejściu jest nawet odrobina „mistyki” tego zawodu i na razie działa to na korzyść drużyny, mimo problemów, które trudno było zignorować – odpadnięcia w Albacete czy potężnych gwizdów na zespół i klub w minioną sobotę. Trener stanowczo bronił Viníciusa, na którego spadło najwięcej krytyki, a także Florentino Péreza. „Ten uścisk był dla całego madridismo” – powiedział o Brazylijczyku po jego cieszynce po golu z Monaco. Kilka dni wcześniej, stając w obronie prezesa, zasugerował: „Są kampanie i wszyscy wiemy, kto za nimi stoi”.

W 2014 roku, kiedy był jeszcze piłkarzem pierwszej drużyny Realu, Arbeloa napisał wstęp do książki Mentiras y tópicos del fútbol autorstwa Juana Garcíi Arroity. Wspomina tam rozmowę z Joaquínem Caparrósem, z którym pracował w Deportivo, o relacjach z prasą, a szerzej – o tym, jak komunikacja wpływa na odbiór wśród kibiców. „Jedną z pierwszych rzeczy, które mi powiedział, było: »zanim wejdziesz na konferencję, musisz wiedzieć, jaki nagłówek z tego wyjdzie«”.

REKLAMA
REKLAMA

„Trenerze, właśnie tego nie chcę – nie chcę produkować nagłówków” – odpowiedział Arbeloa. „Kiedy zaczynasz pojawiać się w mediach, najbardziej boisz się wpakować w jakąś aferę” – dodawał, by na koniec uśmiechnąć się do własnych obaw: „Wyobrażam sobie, że z wiekiem takie postanowienia gdzieś się ulatniają…”.

Dwanaście lat później Arbeloa nie jest już młodym piłkarzem Depor, tylko trenerem najbardziej obserwowanego klubu świata. W tym czasie nauczył się ważyć słowa i prowadzić przekaz – do tego stopnia, że przekonał wielu sceptyków, że jest gotowy na tę rolę. Bo czym innym jest Twitter, a czym innym cztery czy sześć konferencji prasowych tygodniowo.

Ostatnia odbyła się po wysokiej wygranej z Monaco. Trener rzucił wtedy kilka zdań, które dobrze pokazują, jak potrafi mówić krótko, jasno i w punkt: stanął murem za piłkarzami, podziękował tym, którzy zagrali poza nominalną pozycją (Fede i Camavinga), pochwalił Bernabéu, nawiązał do magii europejskich nocy, podkreślił historyczne wartości klubu („Real Madryt to pasja, charakter, kibice, wysiłek”), a przy okazji delikatnie odciął się od poprzedniego etapu: „Zarówno Kylian, jak i Vini wkładają wysiłek, ale nie będę udawał – nie chcę, żeby harowali za pomocnikami. Chcę ich świeżych”. To nowy styl na konferencjach. I – patrząc na dwa ostatnie mecze (z Levante obraz gry wyraźnie zmienił się po przerwie, po reakcji trenera) – widać, że ma to przełożenie także na boisko, podsumowuje MARCA.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

REKLAMA