Trochę rock&rolla
Real w starciu z Monaco rozegrał niewątpliwie jeden z najlepszych meczów w sezonie, o ile nie najlepszy. Bernabéu było świadkiem elektryzującej potyczki, gdzie gra toczyła się pod oboma polami karnymi. Koniec końców zadecydowała piłkarska jakość, zwłaszcza Viniciusa i Mbappé, oraz postawa Courtois.
Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)
Mogliśmy wczoraj obserwować żywe i dostarczające rozrywki spotkanie. Podczas wymiany ciosów Real po prostu udowodnił jakościową wyższość nad rywalem. Potwierdza to dość nietypowa statystyka: przy pięciu celnych strzałach Królewscy zdobyli sześć bramek (jedno trafienie samobójcze). Jak zauważają dziennikarze Marki, Monaco częściej trafiało w światło bramki (sześciokrotnie), ale na drodze stanął świetny Courtois, a przy jednej okazji poprzeczka.
Na Bernabéu wreszcie widzieliśmy zapowiadany przez Xabiego rock&roll, który jednak za kadencji Baska nie nadszedł. Alonso stawiał na bardziej uporządkowany model taktyczny, zwarty i nastawiony na dominację, lecz przy tym dość zachowawczy. Niemal wszystkie zwycięstwa za poprzedniego szkoleniowca były niezbyt okazałe, z wyjątkiem starcia z Betisem. Gra zazwyczaj wyglądała na poukładaną, ale bez błysku w ostatniej tercji boiska.
Wczoraj Królewscy postanowili oszczędzić formalności w środku pola. Niemal wszystkie ataki były bezpośrednie, wiele z nich miało zalążek w wysokim odbiorze. Do tego dochodziły zabójcze kontry. Wykazująca największe braki środkowa strefa już z samego założenia nie miała mieć kluczowego znaczenia dla rozwoju boiskowych wydarzeń. Dość wspomnieć, że rywal miał większe posiadanie piłki. Gra opierała się na pomijaniu formacji i korzystaniu z charakterystyki atakujących. Mecz był wygodny dla Mbappé i zwłaszcza Viniciusa. Brazylijczyk cierpi przy wąskiej przestrzeni, ale kiedy ma jej nieco więcej, jest kluczowy. Również Bellingham miał kilka okazji, by wykorzystać swój ciąg na bramkę, wpisał się zresztą na listę strzelców.
Dużo dał także Güler, który stopniowo znikał z początkowego planu Xabiego po powrocie Bellinghama. Turek nadał bezpośredniości grze, w czym blokowała go jego poprzednia rola. Mastantuono, również odsunięty później na boczny tor, wniósł agresję na prawej flance, będącej najmniej produktywną w ostatnim czasie.
Żeby jednak pozostać uczciwym, warto wspomnieć, że Monaco oddało aż 20 strzałów na bramkę, a Courtois musiał interweniować pięciokrotnie. Trudno na ten moment stwierdzić, czy ofensywne osiągi rywala są bardziej przypadkiem, czy też konsekwencją planu opracowanego na to spotkanie przez Arbeloę. Jakkolwiek patrzeć, dało się zauważyć olbrzymią różnicę w swobodzie, jaką Real odczuwał we wtorek w porównaniu z potyczkami z głęboko broniącym przeciwnikiem.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze