Uścisk wart więcej niż tysiąc słów
Álvaro Arbeloa od pierwszej minuty pracy miał jasny cel: chce odzyskać Viniciusa. Trener nieustannie starał się wspierać Brazylijczyka zarówno w publicznych wypowiedziach, jak i prywatnie. Z Monaco ujrzeliśmy najlepszą wersję skrzydłowego.
Vinícius Júnior i Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)
Uścisk jest wart więcej niż tysiąc słów. Po sobotnim trzęsieniu ziemi wczoraj Vinícius błyszczał, a występ zwieńczył trafieniem. Zanim sam wpisał się na listę strzelców, miał udział przy trzech bramkach. Zanotował dwie asysty oraz wrzucił Kehrera na minę, a całość zwieńczył golem, który gwizdy przekształcił w śpiew. Vini nie mógł znaleźć lepszego sposobu na to, by odzyskać przychylność Bernabéu, pisze Fernando Tavero z Asa.
Po ostatnim gwizdku skrzydłowy stwierdził, że pora wrócić do normalności. Gdy strzelił gola, udał się bezpośrednio do Arbeloi. Obaj padli sobie w ramiona. Nie był to zwykły gest, lecz dowód na coś znacznie więcej. Szkoleniowiec od samego początku postawił sobie za cel odzyskanie Viniciusa. Oferował mu wsparcie zarówno wtedy, gdy były w stanie uchwycić to kamery, jak i wtedy, kiedy obaj znajdowali się poza ich zasięgiem. „Rozwalisz system, mówię ci. Dawaj, wytrzymaj”, wyłapały przekaz Arbeloi w stronę Viniego kamery dziennikarzy programu El Día Después w trakcie spotkania z Levante. Nowy szkoleniowiec robił wszystko, by utrzymać jedną ze swoich największych gwiazd w pionie. Poskutkowało. Brazylijczyk wytrzymał, a wczoraj z Monaco rzeczywiście rozwalił system.
Vinícius bezlitośnie rozniósł pogrążone w kryzysie Monaco. Zaliczył cztery udane dryblingi na pięć prób, stworzył siedem okazji (tylko Foden w obecnej edycji Ligi Mistrzów zanotował lepszy wynik – osiem z Napoli). Do tego dołożył pięć strzałów, a jedyny celny zatrzepotał w siatce. Uwagę zwraca też pokonany przez niego dystans – 10,4 kilometra. Do wtorku nie udało mu się w bieżącym sezonie Champions League przekroczyć bariery 10 kilometrów, wylicza dziennikarz Asa.
– Widzieliśmy to, o czym mówiłem przed meczem. Kiedy Vini jest szczęśliwy, jest najbardziej nieszablonowym piłkarzem, jaki istnieje. Z takim Vinim możemy walczyć o wszystkie trofea. Potrzebujemy go – podsumował występ 25-latka Arbeloa. Trener jest jego tarczą w najtrudniejszych chwilach i rzecznikiem w dobrych momentach. – Jego uścisk nie był skierowany do trenera, lecz do madridismo. Do wszystkich, którzy go wspierali i byli z nim w trudnych chwilach. Kiedy Bernabéu jest z nim, nie da się go powstrzymać – dodał. Można to odebrać jako jasną prośbę w stronę fanów.
Występ Viniego z Monaco jest próbą ucieczki z pustyni i powrotu do oazy. Jeśli ostatnie półtora roku było dla niego skomplikowane, to ostatnie dni były jeszcze gorsze. Ciągłe gwizdy na poziomie 92 decybeli zdołały nawet wybudzić smartwatcha Arbeloi ze trybu uśpienia. – Nie chcę, by wygwizdywano mnie w moim domu, gdzie czuję się bardzo komfortowo. W ostatnich meczach tak się jednak nie czułem. Zawsze, gdy zrobiłem coś gorzej, buczano. Fani mają do tego prawo, choć tego nie rozumiem. Jestem tu jednak, by dalej walczyć dla tego klubu. Chcę tu zostać jeszcze na długi czas – cytuje z kolei słowa samego piłkarza AS.
Dziennikarze madryckiej gazety przekonują, że nowy kontrakt dla zawodnika jest coraz bliżej. Podczas starcia z Monaco na trybunach obecny był zresztą jego agent. – Mam jeszcze rok kontraktu. Pozostajemy bardzo spokojni. Wierzę w prezesa, a on wierzy we mnie. Mamy bardzo dobre relacje i w swoim czasie wszystko rozwiążemy – stwierdził Brazylijczyk w pomeczowej rozmowie z TNT Brasil. Vinícius nie czuje pośpiechu w kwestii umowy. Inaczej sprawa ma się z chęcią ponownego wskoczenia na swój najlepszy poziom.
Z Valdebebas płynie przekaz, że Arbeloa szuka bliskości, zaufania i poczucia wspólnoty w szatni. Na tym ma polegać jego klucz do zjednoczenia drużyny. Inną kwestią pozostaje jednak pogodzenie wszystkiego już na boisku, by również na nim zawodnicy czuli się komfortowo i byli w stanie wykorzystywać w pełni swój potencjał. Czas pokaże, na ile skuteczne okażą się pomysły Spartanina. Jak na razie jednak widać wyraźne zalążki nici porozumienia. Zwłaszcza w przypadku Viniciusa podejście szkoleniowca zadziałało. Warto to powtórzyć – uścisk jest wart więcej niż tysiąc słów.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze