REKLAMA
REKLAMA

Fiu fiu

W meczu 7. kolejki fazy ligowej Champions League Real Madryt wygrał z AS Monaco 6:1. Dwa gole strzelił Kylian Mbappé, a po jednym dorzucili Franco Mastantuono, Vinícius Júnior i Jude Bellingham. Bramkę samobójczą zdobył Thilo Kehrer.
REKLAMA
REKLAMA
Fiu fiu
Álvaro Arbeloa i Vinicius Júnior. (fot. Getty Images)

W drugim z rzędu meczu na Bernabéu piłkarze grali o coś więcej niż trzy punkty. Choć teraz rywalizowali w innych rozgrywkach, nadal mają sporo do udowodnienia kibicom, którzy w dalszym ciągu są dalecy od zaufania wobec swoich – teoretycznie – ulubieńców. Nie chcą znów wyjść na naiwniaków, którzy uwierzyli, że maksimum ambicji to absolutne minimum dla każdego profesjonalisty.

REKLAMA
REKLAMA

Álvaro Arbeloa miał standardowo utrudnione zadanie ze skompletowaniem jedenastki, ale zaskoczył z ustawieniem Eduardo Camavingi na lewej obronie. Álvaro Carreras pauzował za żółte kartki, a Fran García nie cieszy się jak widać wielkim zaufaniem trenera. Z tym wyborem szkoleniowiec trafił jednak w dziesiątkę.

Real nie zaczął od wielkiej intensywności, ale już jedna z pierwszych akcji Realu zakończyła się golem, co zawsze może mieć wielki wpływ na dalsze losy meczu. Fede Valverde wymienił piłkę z Franco Mastantuono, wykonał też kluczowy ruch w stronę bramki rywala, chwilę później Urugwajczyk dograł do Kyliana Mbappé, który otworzył wynik meczu.

Nie była to wybitna pierwsza połowa Królewskich, którzy mieli też swoje momenty, gdy oddawali inicjatywę Monaco. Stąd wzięło się kilka niezłych okazji gości. Najlepszą szansę zmarnował Ansu Fati, który nie wykorzystał dogrania Caio Henrique. Blisko trafienia był też Jordan Teze, ale po jego huknięciu zza pola karnego piłka odbiła się od poprzeczki.

Mimo wszystko kibice mogli być usatysfakcjonowani, przede wszystkim dzięki drugiej bramce. Zobaczyli bowiem jedną z najładniejszych akcji w tym sezonie. Wszystko zaczęło się od Huijsena, który przytomnie wyprowadził piłkę, a później wszyscy zrobili wszystko idealnie: Camavinga popisał się sztuczką, Arda Güler idealnie podał do Viníciusa, a ten obsłużył Mbappé, który podwyższył prowadzenie.

REKLAMA
REKLAMA

Po przerwie na Bernabéu pojawił się huragan – na szczęście nie dosłownie. Real między 51. a 63. minutą strzelił trzy gole, a absolutnie pierwsze skrzypce grał Vinícius. Zaliczył asystę przy golu Mastantuobo, dzięki jego zagraniu padł gol samobojczy Kehrera, a całość domknął swoistą klamrą, czyli ładnym trafieniem na 5:0. To jednak nie był koniec strzelania, bo swoją szansę po błędzie Ceballosa wykorzystał Teze, ale odpowiedział na to Jude Bellingham. 

Huragan w drugiej połowie z gradem goli jest na pewno dobrym sposobem na próbę przekonania do siebie Bernabéu. Większość zawodników Realu Madryt zagrała bardzo dobre zawody, a jako zespół Królewscy zanotowali jeden z najlepszych meczów tego sezonu. Przeciekali z tyłu, ale to nie było dziś ważne. Dziś trzeba było trochę zachwytu. I nawet najwięksi pesymiści dziś mogli cmokać lub pogwizdywać. Jeśli nie z całokształtu, to z pojedynczych akcji.

Real Madryt – AS Monaco 6:1 (2:0)
1:0 Mbappé 5' (asysta: Valverde)
2:0 Mbappé 26' (asysta: Vinícius)
3:0 Mastantuono 51' (asysta: Vinícius)
4:0 Kehrer 55' (gol samobójczy)
5:0 Vinícius 63' (asysta: Arda Güler)
5:1 Teze 72'
6:1 Bellingham 80' (asysta: Valverde)

Real Madryt: Courtois; Valverde (83' Mesonero), Asencio (46' Ceballos), Huijsen, Camavinga (77' Fran García); Tchouaméni, Arda Güler (77' Carvajal), Bellingham; Mastantuono (71' Gonzalo), Vinícius, Mbappé
Monaco: Köhn; Vanderson (61' Ouattara), Kehrer, Dier, Henrique; Zakaria (73' Bamba), Teze; Akliouche, Fati (61' Coulibaly), Gołowin (84' Lucas Michal); Balogun (73' Ilenikhena)

REKLAMA
REKLAMA


Pobierz aplikację Superscore i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (878)

REKLAMA