AS: Jasny przekaz z Valdebebas – odpowiedzialność spada na piłkarzy
Przed meczem z Levante zawodnicy usłyszą od działaczy jasny, mocny komunikat.
Vinícius Júnior. (fot. Getty Images)
Transfery, trenerzy na przyszłość, zmiany w kadrze… Teraz mówi się o wszystkim, ale prawda jest taka, że rozwiązanie problemu, w którym znalazł się Real Madryt, w tej chwili sprowadza się do jednego: trzeba odbudować to, co już jest. Natychmiast nie ma innej drogi, przynajmniej tak myślą w Valdebebas. Przed meczem z Levante piłkarze usłyszą od działaczy jasny, donośny komunikat: skoro Xabiego Alonso nie ma już na drodze, odpowiedzialność za to, co dzieje się na boisku, spada bezpośrednio na nich, informuje José Félix Díaz z dziennika AS.
Arbeloa ma zaufanie klubu i tak pozostanie. Kolejne propozycje piłkarzy spływają regularnie, a choć plan zakłada brak wzmocnień, do końca miesiąca drzwi pozostaną uchylone. Nazwiska potencjalnych trenerów na następny sezon będą odmieniane przez wszystkie przypadki, z Kloppem jako osią tych spekulacji, ale przewijać się będą też Maresca, Pochettino, a nawet Zidane, który jest już na etapie obejmowania funkcji selekcjonera reprezentacji Francji. Real Madryt obserwuje, osoby trzecie dopytują, jednak na razie nic nie wychodzi poza ten poziom.
W Valdebebas zadomowiła się jedna myśl, związana z momentem zmiany szkoleniowca. Część osób uważała, że należało zrobić to w pierwszych dniach grudnia. Inni chcieli przedłużyć sytuację (to oni przeforsowali swoje) w nadziei na przełom, który nie nadszedł. To, co wydarzyło się w Albacete, daje argument tym, którzy uznali, że po meczu z Celtą był właściwy moment na ruch. „Decyzję o rozstaniu z Xabim Alonso i zatrudnieniu Álvaro Arbeloi trzeba było podjąć wcześniej”. Takie zdanie padało najczęściej w tragiczny środowy wieczór, który zaczął się we mgle, a skończył w ciemnościach, zauważa José Félix Díaz.
Nikt nie wie, co wydarzyłoby się zarówno w Dżuddzie, jak i w Albacete, ale po ostatnich czterech dniach działacze Królewskich właśnie tak to widzą. Te wydarzenia sprawiły, że Real Madryt wypuścił z rąk dwa tytuły i stracił sportową godność, odpadając z drugoligowym Albacete. Nie chodzi nawet o samą porażkę, tylko o to, w jaki sposób do niej doszło.
Alcorcón, Alcoyano i Albacete to część ciemniejszej historii Los Blancos. Wydawało się, że te wspomnienia przeszły do przeszłości, ale to, co wydarzyło się w starciu z zespołem Jesúsa Vallejo, postawiło klubowych decydentów przed niemal niewykonalnym zadaniem: podnieść drużynę, gdy joker w postaci zmiany trenera został już zużyty.
Największy problem, z jakim zderzyli się działacze, to osłabienie pozycji Arbeloi. Niesprawiedliwie, ale taki jest futbol. Madridismo nie marzy o Pucharze Króla, za to ma koszmary po takim pożegnaniu z rozgrywkami. Bernabéu wyda wyrok w sobotę, a piłkarze wiedzą, że będą musieli przyjąć na siebie wszystko, co spadnie z trybun.
Jeśli chodzi o strategię sportową, w klubie przekonują, że jest najlepsza z możliwych, ta sama, która dała sześć Pucharów Europy w ciągu jedenastu lat. To klub dokonuje transferów i to klub ma strukturę techniczną, która nadal będzie wyznaczać kierunek drużyny ponad trenerami. Diagnoza jest jasna, a wewnątrz nie ocenia się źle jakości kadry. Zespół ma zostać wzmocniony przed kolejnym sezonem defensywnym pomocnikiem i jednym środkowym obrońcą, jednak nie ma co liczyć na wielkie czystki, bo te zwykle nigdy nie nadchodzą, podsumowuje José Félix Díaz.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze