Juan Jiménez z dziennika AS informuje, że Roony Bardghji, wcześniej zarejestrowany w drużynie rezerw (z numerem 28), w końcu otrzymał numer pierwszego zespołu Barcelony: słynną „19”, którą kiedyś nosili Messi i Yamal. Bardghji jest uwielbianą postacią przez kibiców w Arabii Saudyjskiej. Urodzony w Kuwejcie, syn syryjskich rodziców, w zeszły piątek został powitany przez fanów przed Ritz-Carlton w Dżuddzie, którzy chcieli zrobić sobie z nim zdjęcie. Miał również okazję zabłysnąć. Nieobecność Yamala w wyjściowym składzie dała mu minuty w półfinale, których nie zmarnował. Brał udział w akcji, która doprowadziła do zdobycia pierwszego gola i sam strzelił trzeciego.
Bardghji ma na koncie dwa gole i cztery asysty w zaledwie 413 minut. Nieoczekiwany transfer Deco, gracz sprowadzony z Kopenhagi za zaledwie 2,5 miliona euro, sprawdza się. Jego sytuacja zmierza w innym kierunku niż Mastantuono, który również rozpoczął sezon z numerem z drużyny rezerw, ale z innym statusem.
AS przypomina, że Real Madryt zapłacił za Franco 63 miliony euro i oczekiwano, że ten będzie gwiazdą. Rozegrał 772 minuty, prawie dwa razy więcej niż Bardghji, ale strzelił tylko jednego gola i zaliczył jedną asystę. Zaliczył spadek formy. Po kontuzji pachwiny dostał zaledwie 14 minut w ostatnich sześciu meczach ligowych, a w środę przeciwko Atlético wszedł w samej końcówce.
Przyszłość Bardghjiego w Barcelonie nie będzie łatwa. Gra na tej samej pozycji co Lamine, więc trudno mu będzie o minuty. Jednak jego transfer się opłacił. W ciągu zaledwie kilku miesięcy Szwed się rozwinął, zresztą jak prawie wszyscy gracze pod okiem Flicka. Już jest wyceniany na dziesięć milionów euro. Spryt Deco w tym przypadku może przynieść Barcelonie fortunę, jeśli Blaugrana zdecyduje się sprzedać młodego skrzydłowego.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.