Advertisement
Menu
/ elmundo.es

Krzyżujące się dorastanie Viníciusa i Lamine’a

Obaj żyją w świetle reflektorów od 16. roku życia. „Trzeba mieć dobrze ustawione otoczenie”, podkreślają eksperci. Przejęli „7” i „10” w Realu Madryt i Barcelonie, a dziś zmierzą się w kolejnym Klasyku.

Foto: Krzyżujące się dorastanie Viníciusa i Lamine’a
Vinícius Júnior i Lamine Yamal. (fot. Getty Images)

Lamine Yamal skończył w lipcu 18 lat – dokładnie tyle, ile miał Vinícius Júnior, gdy trafił do Valdebebas, by grać w Realu Madryt. Królewscy zapłacili za niego 45 milionów euro, kiedy miał 16 lat – w wieku, w którym Lamine wyrósł na jedną z gwiazd EURO. To dwie historie dorastania, które przecinają się pod presją reflektorów dwóch największych klubów świata, napędzane krytyką, oczekiwaniami i wielkimi scenami. Dzieli ich siedem lat, jednak w ich drogach widać oczywiste podobieństwa i równie wyraźne różnice. Dziś zderza się to ponownie w Dżuddzie, opisuje Abraham P. Romero na łamach El Mundo.

Vinícius i Lamine są dwiema stronami tej samej monety: wczesny talent wystawiony na bezlitosną ocenę mediów, rozwój piłkarski równolegle z koniecznością zbudowania pancerza na zewnętrzny szum, wielkie marki, pieniądze, rodzinne otoczenie… Presja w pierwszych latach w stolicy niemal go zatopiła, bo forma długo falowała, jednak Vinícius odpowiedział wybuchem formy pod wodzą Ancelottiego i dwoma golami w dwóch finałach Ligi Mistrzów.

Yamal z kolei pobił wszelkie wyobrażenia, mając ledwie 16 lat zadomowił się na absolutnym topie, stał się nadzieją Barcelony po Messim i wziął na barki reprezentację. Mocno uderzył w pierwszy mur presji, lecz po tym, jak dotknął nieba w La Lidze i na EURO, w ostatnich miesiącach 2025 roku żył w niegasnącym świetle reflektorów. Kontrowersje ciągnęły się za nim z powodu urodzin, związku, ojca, a także pubalgii, która rozpętała konflikt między klubem a kadrą… To były miesiące, w których każdy jego krok podlegał analizie, co – jak wcześniej u Viníciusa – wpływało na kształtowanie charakteru, zauważa Abraham P. Romero.

Obaj nie uciekają od konfrontacji. Brazylijczyk nie milczał, gdy na różnych stadionach w Hiszpanii – na Metropolitano, Camp Nou czy Son Moix – spotykały go rasistowskie obelgi, a temat trafił nawet do dokumentu z jego udziałem. Podobnie zachował się Lamine, który usłyszał to samo na Bernabéu. Byli celem złości i chamstwa części trybun, jednak nie zeszli z pierwszego planu, a ten pierwszy plan wręcz im odpowiada. Yamal jest stałym uczestnikiem Kings League, pojawia się w jej dyskusjach i podpuszcza madridistas. Vinícius nie bywa w tego typu programach, natomiast też korzysta z mediów społecznościowych, by odpowiadać tym, których uważa za winnych danego zamieszania, jak choćby po spięciu z Simeone.

„Dobrze ustawione otoczenie”
„Dorośli zazwyczaj mają już ukształtowaną osobowość i łatwiej przyjmują różne sytuacje. Jeśli jestem młodym piłkarzem, którego nagle stawia się w takim miejscu, z całą tą presją oczekiwań, potrzebuję wsparcia, by sobie z tym poradzić”, tłumaczy psycholog sportu David Peris. „Prasa, oczekiwania, ludzie, którzy schlebiają. Trzeba utrzymać możliwie dobrze ustawione otoczenie – przyjaciół z dawnych lat, rodzinę, sieć, która pomaga normalnie funkcjonować”, dodaje.

W ostatnich miesiącach obie gwiazdy dotarły do granicy wytrzymałości – fizycznej i mentalnej. To wygląda na punkt zwrotny. Od chwili, gdy Vinícius przegrał Złotą Piłkę z Rodrim, zaczął zaliczać zjazd, wciąż nie dopiął przedłużenia kontraktu z Realem, relacje z Xabim Alonso stały się napięte, a plotek o możliwym odejściu przybywa. Pięć goli i osiem asyst w 26 meczach, lecz w ostatnich 16 spotkaniach ma zero bramek i trzy asysty – to bilans tego sezonu, skromny jak na piłkarza, który przez trzy lata należał do ścisłej światowej czołówki. Teraz musi na nowo określić swoją rolę w klubie po przyjściu Mbappé. Po gwizdach w meczu z Sevillą usunął ze zdjęcia profilowego na swoich kontach fotografię w koszulce Realu Madryt, co tylko dolało oliwy do ognia. W połowie kariery, mając 25 lat i siedem sezonów w Madrycie, może zacząć rozważać zmianę otoczenia, zwraca uwagę dziennikarz El Mundo.

Lamine na razie umacnia pozycję w nowej Barcelonie. Przegrał Złotą Piłkę z Dembélé, przejął „10” po Messim i przedłużył kontrakt do 2031 roku – ruch podobny do tego, na który Real zdecydował się, gdy eksplodował talent Viníciusa. W 2023 roku, gdy Brazylijczyk miał 23 lata, Los Blancos przekazali mu „7” po Cristiano Ronaldo i przedłużyli umowę do 2027 roku, wpisując klauzulę w wysokości 1 miliarda euro. Yamal ma dziewięć goli i 11 asyst w 22 występach, a od miesięcy zmaga się z uporczywą pubalgią, która między innymi ograniczyła go w ostatnim ligowym Klasyku. Klub i zawodnik postawili na ostrożne prowadzenie, bez konieczności operacji, a Flick dawkuje mu minuty, jak tylko może. Po tym, jak zagrał w pierwszym składzie w 16 kolejnych meczach Barcelony i opuścił dwie ostatnie przerwy reprezentacyjne, piłkarz zaczął półfinał na ławce, choć wszystko wskazuje na to, że w finale wróci do wyjściowej jedenastki, podsumowuje Abraham P. Romero.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!