Advertisement
Menu
/ as.com

I Rodrygo nagle odpalił

Miesiąc temu Rodrygo w końcu odpalił i w sześciu ostatnich meczach zgromadził trzy bramki i trzy asysty. Brazylijczyk gra więcej, złapał większą pewność siebie i odzyskał uśmiech na twarzy.

Foto: I Rodrygo nagle odpalił
Rodrygo. (fot. Getty Images)

Gdy wydawało się, że sytuacja jest beznadziejna i praktycznie nie do odwrócenia, to Rodrygo nagle postanowił odpalić. Ogień rozpalił się miesiąc temu przy okazji meczu Ligi Mistrzów z Manchestrem City i wciąż nie gaśnie, zauważa AS. Od tamtej pory brazylijski atakujący rozegrał sześć meczów (pięć w pierwszym składzie), w których zanotował trzy bramki i trzy asysty. Innymi słowy, aktywnie uczestniczy przy bramce średnio raz na 75 minut. Teraz presja i pomruk zniecierpliwienia przeszły na innego Brazylijczyka, a sam Rodrygo może w końcu odetchnąć z ulgą.

Bramka w ostatnim meczu z Atlético Madryt była dla Rodrygo najlepszym możliwym prezentem urodzinowym. A Brazylijczyk na listę strzelców mógł wpisać się jeszcze wcześniej, gdy po wejściu w pole karne rywala posadził obrońcę na plecach, ale oddał ostatecznie zbyt lekki strzał, który obronił Jan Oblak. „Na początku grałem bardziej na boku, a trener poprosił mnie, żebym zszedł do środka. I wtedy właśnie znalazł mnie Fede. Wyszedłem sam na sam z bramkarzem i zachowałem spokój, aby dobrze zakończyć tę akcję”, tłumaczył po meczu jeden z bohaterów derbów Madrytu.

Ogólnie w superpucharowym starciu Rodrygo był jednym z najbardziej się wyróżniających zawodników Los Blancos. Wystarczy wspomnieć, że ze wszystkich czterech celnych strzałów na bramkę aż trzy były w jego wykonaniu (ten czwarty to bramka Fede Valverde). Do tego skompletował tyle udanych zwodów, ile cały pozostały zespół (trzy, a po jednym mieli Vinícius, Jude Bellingham i Eduardo Camavinga), był najczęściej uczestniczącym w grze atakującym (56 kontaktów z piłką) i razem z Bellinghamem zanotował najwięcej celnych podań w ostatniej tercji boiska (po 11).

Powrót do normalności
I to wszystko w roli prawoskrzydłowego. Na pozycji, na której do tej pory nie było jednego głównego aktora. „Czuję się dobrze, mam pewność siebie. Mam zaufanie kolegów, a teraz również trenera, a to jest najważniejsze. Gram więcej, wychodzę w pierwszym składzie, zbieram więcej minut. I myślę, że to normalne, że przy tym wszystkim wróciły bramki i asysty”.

Od jedynie czterech występów w pierwszym składzie w pierwszych 20 meczach do pięciu w sześciu ostatnich meczach. Od 482 minut w pierwszych 20 meczach do 452 minut w sześciu ostatnich meczach. Od średniej 24 minut na mecz do średniej 75 minut na mecz. Od serii 1413 minut bez bramki do aktywnego uczestnictwa przy bramce średnio raz na 75 minut. Teraz już nie ma posuchy, są bramki, podsumowuje AS.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!