REKLAMA
REKLAMA

Finał bez uprzejmości

Żadna z drużyn nie ma do drugiej już stosunku, w jakim zdawała się żyć lata temu. Sprawa Negreiry była decydującym czynnikiem w rozpadzie dialogu, porozumienia i wspólnych celów.
REKLAMA
REKLAMA
Finał bez uprzejmości
Florentino Pérez. (fot. Getty Images)

José Félix Díaz z dziennika AS pisze, że po roku Real Madryt i Barcelona ponownie spotkają się w finale Superpucharu, którego ostatni zakończył się wielkim triumfem Barçy i zagrożeniem dla dalszej pracy Ancelottiego. Ta sama scena, pierwszy tytuł do zdobycia w sezonie, ale wszystko się zmieniło. Relacje między klubami, forma drużyn, sytuacja trenerów... Wszystko zmieniło się w związku z aferą Negreiry, która dotknęła nawet federację.

REKLAMA
REKLAMA

Klub z Katalonii potrzebował zwycięstwa w 2025 roku. Real Madryt był zadowolony z ostatnich sukcesów. Dwanaście miesięcy później drużyna Flicka wydaje się znów funkcjonować i odzyskiwać formę, podczas gdy Xabi Alonso jest kwestionowany w obliczu dezorientacji, jaką wydaje się przeżywać drużyna, która nie potrafi znaleźć odpowiedniego rytmu, aby konkurować na równi z przeciwnikiem.

Real Madryt i Barcelona nie są już w związku, w którym wydawało się, że żyją od kilku lat. „Sprawa Negreiry” ostatecznie załamała dialog, porozumienie i wspólne cele. Teraz obie strony dążą do własnych celów, własnych korzyści, co zostało wykazane w sądach w Barcelonie oraz w siedzibach europejskich i hiszpańskich federacji piłkarskich. Kierownictwo Realu domaga się sprawiedliwości w sprawie płatności na rzecz wiceszefa Komitetu Technicznego Arbitrów.

AS twierdzi, że w Valdebebas obiecują walczyć do końca, nie zważając na koszty i formę, aby sprawiedliwości stało się zadość lub przynajmniej Barcelona musiała przeprosić, wyciągnąć wnioski i zapłacić za swoje czyny. Wszystko to oznaczało ciągłe zbliżanie się Joana Laporty i jego zwolenników do podmiotów, z którymi Real Madryt nie utrzymuje dobrych stosunków.

REKLAMA
REKLAMA

La Liga, UEFA i Federacja zauważyły, że w ostatnich miesiącach relacje z katalońskim klubem uległy znacznej poprawie, w przeciwieństwie do sytuacji z klubem z Madrytu, który coraz bardziej oddala się od tych trzech organizacji, zbliżając się niemal do FIFA. Pogorszenie relacji jest oczywiste, o czym świadczy fakt, że podczas El Clásico na Bernabéu przed meczem odbyło się jedynie chłodne spotkanie przedstawicieli na stojąco.

AS zaznacza, że jednak ostatecznie to 22 piłkarzy wyjdzie na boisko w upale. Gracze Realu wiedzą, że Xabi Alonso i oni sami są w trudnej sytuacji, potrzebują pilnej pomocy, ale wiedzą też, że jeśli jest moment, aby odzyskać formę, to właśnie z odwiecznym rywalem w drugim Klasyku sezonu.

Lamine, Vinícius, Joan García i Courtois wydawali się głównymi bohaterami widowiska, ale nagle pojawił się Mbappé, aby zmienić sytuację i wzbudzić niepokój wśród graczy z Katalonii. Nie jest to zwykły finał, ale mecz, w którym stawką jest coś znacznie więcej niż tylko tytuł. W Dżuddzie stawką jest Superpuchar, honor i stabilność Realu Madryt, który bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje zmiany swojego kierunku. Wiadomo już, że zwycięzca Superpucharu w Arabii Saudyjskiej prawie zawsze wygrywa potem La Ligę, a przynajmniej było tak w pięciu poprzednich edycjach.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (11)

REKLAMA