Figo cz.1: Widzę Pedrerola i mówię sobie: „Jak ten gość może wygadywać tyle kłamstw?”
Iker Casillas od kilku miesięcy na swoim kanale YouTube prowadzi cykl programów pod nazwą: Bajo los Palos (Między Słupkami). Jakiś czas temu gościem byłego kapitana Realu Madryt był Luís Figo. Poniżej przedstawiamy pierwszą część rozmowy z Portugalczykiem.
Luís Figo i Iker Casillas. (fot. X)
Witajcie w nowym epizodzie podcastu Bajo los Palos. Dzisiaj mamy gościa, którego znają wszyscy i myślę, że to jest człowiek, który zmienił wiele rzeczy w futbolu. Drogi Luísie Figo, dzień dobry. Jak się masz?
Dzień dobry, mój przyjacielu.
Na początku bardzo dziękuję za to, że tu przyszedłeś, że wszedłeś w tę małą pułapkę, w którą cię wpakowałem. Ale też chciałem się z tobą spotkać w takich okolicznościach, porozmawiać w zaufany sposób. I w sumie nie wiem, jak cię traktować – czy jako piłkarza, czy jako…
No, zobaczmy, co powiesz.
Jako gościa, który wszedł w świat mody, nie? Masz swoją markę ubrań.
Wszystkiego po trochu. Trzeba produkować, wiesz jak to jest.
Jak to się u ciebie zaczęło?
Wszystko w życiu dzieje się poprzez szanse, poprzez znajomości, poprzez przeznaczenie, poprzez pojawienie się pewnych okoliczności, które traktujesz jako wyzwanie. A to zaczęło się ponieważ poprzez pewną znaną markę ubrań poznałem mojego wspólnika, który pracował w tej firmie i z którym spotkaliśmy się na pewnym evencie. Nawiązaliśmy dobre relacje i nakierował mnie na to, abym zapoczątkował swoją własną markę. Cóż, w tamtym momencie uznałem to za szaleństwo. Dalej uważam, że to było szaleństwo. (śmiech) Ale wraz z upływem czasu budujesz firmę, budujesz media, inwestujesz, tworzysz kolekcję i traktujesz to jako wyzwanie. Jednocześnie starasz się z tego zrobić globalną markę, a to bardzo konkurencyjny i trudny świat.
W jaki sposób przeszedłeś do Sportingu?
(uśmiech) Cóż, miałem 12 lat i grałem w małej drużynie w Margem Sul, gdzie mieszkałem. I tam trenowaliśmy praktycznie na boisku futsalowym. Nie mieliśmy standardowego boiska na jedenastu zawodników. I cóż, graliśmy i zawsze przegrywaliśmy, ale to była radość wśród przyjaciół. I w tamtym roku drużyna została zamknięta. W tamtym momencie miałem wielu przyjaciół, którzy grali w kategoriach młodzieżowych Sportingu. Dodatkowo mówiło się, że przynajmniej w teorii w Sportingu było łatwiej… No, może nie łatwiej, ale po prostu Benfica wybierała większych zawodników, o solidniejszej budowie ciała. A ja w tamtym czasie nie byłem chłopakiem o jakichś mocnych warunkach fizycznych. I skoro miałem w Sportingu przyjaciół i wówczas odbywały się treningi pokazowe… Jechałeś tam, grałeś popołudniami jedenastu na jedenastu, obserwowali to wszystko skauci i trenerzy. I wtedy postanowiłem spróbować szczęścia. Ale spędziłem na tych treningach w sumie miesiąc, wiesz? W wieku 12 lat… Teraz to jakieś szaleństwo, gdyby chłopak w wieku 12 lat zrobił to, co ja wtedy. Ja mieszkałem po drugiej stronie rzeki – musiałem przejechać komunikacją publiczną na statek, później statkiem przez rzekę, później kolejny transport na trening… I to wszystko o 18:00, nie? Miałem trening i później taka sama droga powrotna do domu. Do domu wracałem o 23:00 w nocy. W wieku 12 lat, wyobraź to sobie. I dobra, mijały dni, a ja nic nie wiedziałem. Doszedłem do momentu, w którym już dalej tak nie mogłem. Poszedłem więc do trenera i poprosiłem go o to, aby coś mi powiedział – tak czy nie, kurde. Ponieważ to trwa już miesiąc, moi rodzice płacą za dojazdy. Ostatecznie powiedział mi, że tak, że porozmawia z dyrektorem, że zostaję. I że opłacą mi pas, wiesz? Pas to taki bilet okresowy na transport publiczny. Dodatkowo mogłem jeść normalnie w ośrodku, gdzie zostają dzieci, które przyjeżdżają z daleka. Mogłem tam jeść obiad, kolację i później wracać do domu. I tak było, i tak zacząłem w wieku 12 lat.
A od dziecka twoją drużyną był Sporting? Nie miałeś jakiejś innej ulubionej drużyny? Na przykład nie kibicowałeś Benfice, a później jak już przeszedłeś do Sportingu, to zostałeś kibicem Sportingu?
Mój ojciec był benfiquistą. Ale z powodu tych wszystkich okoliczności jak przeszedłem do Sportingu, to zmienił drużynę. Ale mój ojciec też nie był taki, że mnie jakoś na bieżąco śledził. To nie było tak jak teraz, że jak zawozisz dziecko na trening, to je wypatrujesz, odwozisz do szkoły i tak dalej. (obaj się śmieją) Za moich czasów musiałem po prostu przeżyć.
Cóż, ja też to przeżyłem. I mam też pewną anegdotkę, że pan Luís Figo dał mi nagrodę w Disneylandzie, gdy miałem 14 lat. Pamiętam to ze zdjęć, przeszedłeś wtedy do Barçy.
Zmienimy teraz trochę te sentymentalne tematy.
Teraz robisz się poważny.
Chciałbym się więcej dowiedzieć o tej twojej umiejętności puszczania ciętych ripost w mediach społecznościowych.
I co chcesz wiedzieć?
Dla mnie to coś dobrego. Uważam, że media społecznościowe są po to, aby pisać to, co się chce. Ten, kto chce to zrozumieć, to dobrze, ale to mi się podoba. Ale chciałbym się dowiedzieć, jak to wygląda, że nagle sobie myślisz: „Dobra, dlaczego by nie odpowiedzieć komuś, kto coś o mnie mówi i to mi się nie podoba?”.
W dzisiejszych czasach to jest takie narzędzie, którego wcześniej nie mogliśmy używać.
I dobrze się zaadaptowałeś do tych zmian. Inni nasi byli koledzy nie idą zgodnie z tą dynamiką. A ty – wręcz przeciwnie.
Każdy z nas jest, jaki jest. Ja taki jestem. Jeśli ktoś się wtrąca w moje tematy…
To się bronisz?
To logicznym jest, że odpowiadam. Mamy różne sposoby rozumowania, mamy różne zachowania i patrzymy na życie w inny sposób, nie? Ostatecznie nie wszyscy będą grać po prawej, po lewej, w środku. Ja nie jestem z żadnej frakcji politycznej, ale mam swój zdrowy rozsądek. Ale ostatecznie mieszkam zagranicą, jestem tutaj od wielu lat i zawsze jestem atakowany za to samo. Ale myślę, że powinni być już bardziej kreatywni i przejść przez tę fazę, ale to logiczne, że gdy widzę rzeczy, na które moim zdaniem powinienem reagować, to nie mam żadnego problemu z tym, aby to zrobić. Ostatecznie jesteśmy wolni i nie potrzebuję nikogo i od nikogo nie zależę, aby móc żyć. To daje ci wolność do tego, aby być niezależnym.
Już od dłuższego czasu nie grasz w piłkę. Ja miałem to szczęście, że mogłem grać razem z tobą i też przeżywałem tę epokę. Jakie widzisz różnice między futbolem sprzed 25 lat a tym obecnym?
Cóż, ja zawsze mówię, że łatwo się mówi z zewnątrz. Ponieważ ostatecznie nie widzisz tego wszystkiego na własne oczy, a to nie jest to samo, co tak naprawdę i faktycznie dzieje się na boisku, nie? Łatwo jest mi na to spojrzeć z zewnątrz i powiedzieć: „Cholera, ten nie poszedł w drybling, tamten nie zrobił tego”. Ale sam dobrze wiesz, jak to działa na boisku. Ale możliwe, że ogólnie widzę teraz futbol bardziej zmechanizowany. Pod takim względem, że jest niewielu zawodników, na przykład pomocników, którzy idą w minięcie rywala, a zamiast tego są same podania, podania, podania. Może przez ewolucję futbolu zatraciliśmy tę kreatywność lub po prostu zostawia się mniej przestrzeni na to, aby zawodnicy mogli pokazać tę kreatywność na boisku. W zamian muszą postępować zgodnie z instrukcjami, aby nie popełniać błędów lub nie ryzykować. To dużo bardziej liniowy futbol. To jest ta różnica, jaką widzę względem tego, jak to wyglądało wcześniej. Masz aspekt fizyczny, masz aspekt technologiczny, masz aspekt pozwalający ci trenować w konkretny sposób. Ale nie jestem też jakoś bardzo na bieżąco, jeśli chodzi o metody treningowe. Ale wyobrażam sobie, że wraz z tą całą ewolucją ewoluował również trening indywidualny. Wcześniej to nie było możliwe, aby trening był przygotowany pod jednego, dwóch zawodników. Teraz pod tym względem jest zupełnie inaczej.
Bazując na tym, co teraz mówisz, można zakładać, że gdybyśmy teraz mieli Luísa Figo, to nie mielibyśmy szczęścia oglądać Luísa dryblującego, próbującego zwodów, wejść w pole karne, nie? Ponieważ mniej więcej do tego się odnosisz. Ponieważ teraz piłkarz nie ma takiej kreatywności.
Myślę, że mamy piłkarzy o takiej charakterystyce, ale myślę, że wcześniej było ich dużo więcej. I ta różnica… Nie wiem, to też zależy od poszczególnych pokoleń, kogo produkujemy, kogo nie produkujemy. Ale może 15, 20 lat temu miałeś… Podam przykład – lista potencjalnych zdobywców nagród indywidualnych liczyła 10, 15 zawodników, którzy mogli wygrać. Teraz ta lista jest mocno ograniczona. Oczywiście jest wielu zawodników, ale pod względem top charyzmy i prestiżu jest ich dużo mniej. Ale to również zależy od poszczególnych pokoleń, od tego, co tworzy obecny futbol.
Zapytam cię teraz o coś, co wypadło mi z głowy, ale teraz sobie przypomniałem. Patrząc na obecną drużynę Realu Madryt, która mogłaby być niejako kontynuacją tych galácticos, którymi byliście wy… Myślisz, że można to porównywać? Ja myślę, że nie, ponieważ w tamtym czasie, gdy przeżyłem cudowne doświadczenie, mimo że ostatecznie nie zdobyliśmy wielu tytułów… Ale myślę, że były wtedy te dwa, trzy lata od momentu, kiedy przyszedłeś do 2003 roku, gdy mieliśmy cudowną epokę i zawsze byliśmy na górze, nie?
Ale ja myślę, że porównania zawsze są złe, ponieważ zawsze któraś ze stron jest poszkodowana. Każda epoka jest po to, aby ją przeżyć, aby ją zapamiętać. A porównania… Nie możesz porównywać ani stylów, ani zawodników, ani filozofii gry, ponieważ ostatecznie wszyscy jesteśmy całkowicie innymi zawodnikami, nie? Dlatego nie można porównywać poszczególnych generacji. A po danej generacji zostaje to, czy wygrywałeś, czy nie wygrywałeś oraz to, kto był częścią tej drużyny czy tych drużyn.
Jakieś „ale” do tamtego etapu?
Jakieś co?
„Ale”. Coś w stylu: „Cholera, szkoda, że nie osiągnęliśmy więcej na przykład od momentu, w którym przyszedł również David”.
Pod względem sportowym tak. Możliwe, że w momencie, w którym w jednym sezonie mogliśmy wygrać wszystko i ostatecznie w ciągu tygodnia wszystko przegraliśmy. Futbol pod tym względem również jest brutalny. Ale teraz to wszystko wspominając, to był naprawdę piękny czas. I to mimo całej tej otoczki, tego całego gadania, promowania kłamstw… Któregoś dnia oglądałem filmik tego Pedredola… On się nazywa Pedredol, tak?
Josep Pedrerol.
Tak, on. Oglądałem jego filmik i mówię sobie: „Jak ten gość może wygadywać tyle kłamstw?”. Opowiadał, że ktoś z Realu Madryt mu przekazał, że ja nie podaję piłki do Zidane’a i że prezes do mnie przyszedł i mi powiedział: „Dlaczego nie podajesz do Zidane’a?”. To było w tym programie… Jak on się nazywa?
W tym nocnym? El Chiringuito.
El Chiringuito. Że nie podaje piłki i że musiał przyjść Florentino, aby zaczął podawać. I w kolejnym meczu podałem tę piłkę i wykonałem jakiś gest w kierunku loży honorowej. (śmiech Casillasa) Ale chłopie… Dokąd zmierzasz? Dokąd zmierzasz? Naprawdę. Ty myślisz, że ludzie są tak głupi i wierzą w to, co mówisz? Dobra, część ludzi, która nie ma własnego zdania tak, ale to są takie głupoty, jakie wygadujesz. To może wpływać tylko na ludzi, którzy nie mają własnego zdania i później przychodzą na weekend i zaczynają wykrzykiwać, że ten skurw… nie podaje piłki do tamtego. Ale my, którzy całe życie gramy w piłkę… Zadam ci pytanie: Uważasz, że na boisku masz czas na to, aby pomyśleć, czy podać piłkę do tego, bo to Zidane, czy do tego, bo to Raúl? Uważasz, że masz na to czas? Jeśli masz na to czas, to dlatego, że nigdy nie grałeś zawodowo. Ponieważ jeśli się zatrzymasz, żeby pomyśleć: „O, to jest Zidane, nie podaję mu piłki”, to obrońca już ci tę piłkę zabrał. Chcę przez to powiedzieć, że zawsze istnieją tego typu sytuacje, którymi chcą stworzyć złą atmosferę. Ale ja uważam, że jednym z największych szczęść, i mówię to zupełnie szczerze, jakie mieliśmy niezależnie od tego, czy wygrywasz, czy nie wygrywasz, to szacunek, jaki mieliśmy między nami. I pokazuje to fakt, że do dzisiaj wszyscy mamy ze sobą dobre relacje. Utrzymujemy przyjaźnie, zawsze gdy się widzimy, to jest radość. Może nie widujemy się zbyt często, ponieważ każdy ma swoje życie, ale przez te wszystkie lata mieliśmy bardzo dobrą atmosferę. Jedną rzeczą jest to, czy wygrywasz, czy nie wygrywasz, ale dla mnie to jest więcej niż trofeum – to, jakie nawiązujesz przyjaźnie podczas swojej kariery i że darzycie się wszyscy szacunkiem. To nie tylko tytuły, rozumiesz? Zawsze mówię, że wygrałem wiele tytułów, ale fakt, że nigdy nie miałem żadnego problemu z jakimkolwiek kolegą, że darzymy się szacunkiem, że gdy się spotykamy, to się śmiejemy – to więcej niż trofeum.
Zgadzam się.
Więc ja to też doceniam, ponieważ mimo że mieliśmy wiele osób o wielkich nazwiskach, z dużym ego, to zawsze mieliśmy w szatni bardzo dobre relacje.
Tak, też to dostrzegam z perspektywy czasu.
A jak ogólnie patrzysz na obecny futbol? Gdybyś był teraz prezesem, wiceprezesem, doradcą prezesa, to jak widzisz obecny futbol i w jaki sposób chciałbyś go zmienić, poprawić?
To bardzo szerokie pytanie. Ostatecznie futbol to ogromny przemysł, nie? Myślę, że największym wyzwaniem jest to, aby dalej tworzyć z tego atrakcyjny sport dla nowych pokoleń. Uważam, że futbol to sport numer jeden na świecie, to przemysł, który nigdy się nie skończy, ale pod względem atrakcyjności dla nowych pokoleń przy tej całej konkurencji, jaka istnieje przy tych wszystkich platformach, ofertach rozrywkowych, to jest to największe wyzwanie na przyszłość. I trzeba też znaleźć równowagę między rozgrywkami krajowymi, rozgrywkami międzynarodowymi, rozgrywkami reprezentacyjnymi, ponieważ ostatecznie to jest jak kula śnieżna, nie? Ostatecznie chodzi o to, kto chce rozgrywać jak najwięcej meczów. A to logiczne, że jak nie będzie więcej meczów, to kluby nie bedą otrzymywać więcej pieniędzy. A potrzebują tych pieniędzy, aby mieć najlepszych zawodników i spinać swoje budżety. Jak nie będzie więcej meczów, to nie będzie ku temu warunków. I dla zawodników jest tak samo. Jeśli nie będzie więcej meczów, to nie będzie tak wysokich kontraktów. A zapytaj jakiegoś zawodnika: „Chcesz więcej meczów i więcej zarabiać czy mniej meczów i mniej zarabiać?”. Ostatecznie chodzi o równowagę, którą też trzeba odnaleźć. A nie ma już za wielu wolnych terminów, aby rozgrywać więcej meczów i więcej rozgrywek.
(…)
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze