REKLAMA
REKLAMA

Kibice na Camp Nou śpiewali dziś „Xabi, zostań!”

Ironiczne zachowanie fanów Barcelony.
REKLAMA
REKLAMA
Kibice na Camp Nou śpiewali dziś „Xabi, zostań!”
Kibice Barcelony na Camp Nou. (fot. Getty Images)

Camp Nou zakpiło dzisiaj z trenera Realu Madryt podczas meczu z Osasuną. Po pierwszym golu Raphinhi część trybun znalazła drugi powód do świętowania: trudną sytuację, w jakiej na ławce Realu Madryt znalazł się Xabi Alonso.

Cały stadion, jednym głosem, zaczął ironicznie skandować: Xabi, quedate! („Xabi, zostań!”). Nie był to przypadek ani spontaniczny odruch, tylko kpina idealnie wpisana w moment, jaki przeżywa trener Królewskich. To komunikat skierowany do odwiecznego rywala, wykorzystujący atmosferę wątpliwości, która zadomowiła się na Bernabéu.

Drużyna Xabiego przeżywa pierwszy poważny kryzys. Zespół wygrał tylko dwa z ostatnich ośmiu meczów, a poza wynikami niepokoi przede wszystkim wrażenie zablokowania. Taki obraz ustawił szkoleniowca w centrum uwagi. Presja rosła stopniowo, podsycana przez strukturalne wymagania klubu i otoczenie, które nie daje wytchnienia, gdy forma spada.

REKLAMA
REKLAMA

W Barcelonie trybuny odczytały to błyskawicznie. W tym kontekście okrzyki „Xabi, zostań” zabrzmiały jak precyzyjnie wymierzona ironia – z jasnym adresatem i oczywistą złośliwością. Był to sposób na podkreślenie problemów rywala i przypomnienie, że nawet w chwili własnej radości Real Madryt i jego kłopoty pozostają częścią opowieści.

Na Camp Nou gola świętowano więc dwa razy: raz za to, co znaczył dla Barcelony, i drugi raz za to, co sugerował o niepewnej teraźniejszości na ławce Los Blancos.

Podobne przyśpiewki można było też usłyszeć na Santiago Bernabéu, gdy Katalończykom kiepsko wiodło się w lidze, a kibice Realu Madryt krzyczeli choćby podczas jednego z Klasyków Xavi, quedate! („Xavi, zostań!”).

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (64)

REKLAMA