– Wiele razy w przeszłości graliśmy tu dużo lepiej i nie wygrywaliśmy. Dzisiaj oni zaczęli lepiej... Juanma Lillo zawsze mówił, że czasami gra pozwala ci znaleźć gola, a czasem gol pozwala ci znaleźć grę. I zanim strzeliliśmy bramkę, oni byli lepsi. Mieliśmy problem po każdej stracie... Graliśmy bez zamiaru zadawania ciosu, to było tylko podawanie piłki. Ten stadion czasem onieśmiela, a mieliśmy wielu zawodników, którzy byli tu pierwszy raz. Bernabéu zawsze onieśmiela… Nawet sędziego! Bo pokazuje żółtą kartkę O’Reilly’emu, a dwie minuty później ma drugą dla Rüdigera i jej nie pokazuje. Presja działa na wszystkich, ale oczywiście wygrana na Bernabéu, w naszej sytuacji i walce o awans do Top-8, jest naprawdę bardzo ważna.
– Czy 1:1 to punkt zwrotny w meczu? Tak, na pewno. Ale mógłbym ci opowiedzieć milion historii z tych bitew z Realem Madryt. Mogę ci opowiedzieć historie o tym, jak gra prowadziła do gola i jak gol pojawiał się bez gry. Mogę opowiadać całą masę! Dzisiaj to przydarzyło się nam. Z tym, że nas czasem przez to eliminowano, a teraz nic się nie dzieje. Prawda? [śmiech]
– W końcówce cofnęliśmy się, żeby Real nie kontrował, ale i tak znaleźli okazje? Nie, bo oni zawsze mają ten napór. Po prostu wprowadzają pięciu albo sześciu zawodników z przodu i zagrywają piłkę znacznie szybciej. Jeśli ją przechwytujesz, możesz biec ty, ale jeśli nie, atakują oni. Ale więcej biegali w pierwszej połowie, znacznie bardziej niż w drugiej. I to nie tylko kwestia biegania — oni potrafią utrzymać piłkę, potrafią dryblować, Rodrygo…
– [dziennikarz przerywa i pyta, co przed chwilą Pep mówił Rodrygo w prywatnej rozmowie] Że jest znakomity. To zawodnik z innej… Ten chłopak jest zawodnikiem z innego poziomu. Cieszę się, że wrócił po kontuzji. Jest bardzo, bardzo dobry.
– Wygrana na Bernabéu smakuje mi lepiej niż gdziekolwiek indziej? Ja cieszę się, gdy drużyna gra tak, jak tego chcę. Dzisiaj moje szczęście zależy od tego. Oczywiście wynik jest ważny w kontekście top8 i klubu, bo dokonaliśmy wielu zmian w ostatnich okienkach i wielu piłkarzy przeżyło Bernabéu po raz pierwszy. Najbardziej cieszy mnie jednak realizowanie planu meczowego. Dzisiaj mogło to być lepsze, ale oczywiście wygrana na Bernabéu jest świetna i teraz jesteśmy blisko celu. Wszystko zależy od nas.
– Pewnie nie jesteśmy jeszcze kompletną drużyną do gry na takiej scenie, ale to jest proces z wieloma nowymi zawodnikami. Zagraliśmy ogólnie dobrze, ale na początku popełniliśmy mnóstwo błędów. Oczekiwałem wyższego pressingu Realu, ale się cofali i my nie potrafiliśmy tego rozgrywać. Każde podanie miało na celu uniknięcie straty, a nie atakowanie. Musimy poprawić takie rzeczy, ale ogólnie akceptuję ten mecz.
– Nico O'Reilly zagrał topowo, a miał naprawdę bardzo ciężkie zadanie. Rodrygo, Vinícius, Bellingham… Cóż to są za zawodnicy. Mają takie tempo z przodu, to jest dla ciebie tak niebezpieczne [krzywi się]. Dlatego nie możesz grać zbyt wysoko i musisz być na maksa zaangażowany w obronie. Dzisiaj czasami tego brakowało, ale ogólnie wysiłek był wspaniały.
– Liczby Haalanda mówią same za siebie, ale musimy częściej znajdywać go w grze i on musi częściej się pokazywać. Nie było tego w tych dwóch ostatnich meczach i muszę to przemyśleć, jak uaktywnić go w naszej grze. Ale liczby mówią same za siebie.
– Wygrana na Bernabéu to odnośnik, że zespół może wygrać Ligę Mistrzów? Jesteśmy daleko. Ciągle nie jesteśmy gotowi. Wciąż nie. Musimy jeszcze zaczekać, ale na pewno będziemy lepsi w lutym. Takie mecze też przygotowują cię do dalszej drogi.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się