„Vinícius zasnął na filmiku Xabiego, jak my zasypiamy przy meczach Realu Xabiego”
Ignacio Ruiz-Quintano to hiszpański felietonista, który jest krytykiem politycznym, kulturowym i sportowym. Przedstawiamy jego tekst dla dziennika ABC.
Vinícius i Xabi Alonso po zmianie w Klasyku. (fot. Getty Images)
NA MAŁYM ŁOŻU
autor: Ignacio Ruiz-Quintano
Hiszpańskie przysłowie mówi: na małym łóżu połóż się pośrodku. Zawodnicy mieli przygotować Xabiemu łoże do wiecznego spoczynku (tak twierdzą „znawcy” z sieci), ale Xabi z kolei przygotował łoże zawodnikom, w przypadku Endricka nawet z wieńcem, a gdyby był tu Estêvão, to doszłoby do kremacji. To jest bardzo dziwne, że trener piłkarski (nawet tak bardzo postmodernistyczny) nie lubi brazylijskich piłkarzy. Ale u Xabiego Estêvão zmarłby ze starości na ławce rezerwowych, jak bohaterowie czekający na rozwój wydarzeń u Dumasa.
Sprawa zaczęła się od Viníciusa, który podobno zasnął podczas taktycznego wideo przed meczem z PSG na Klubowym Mundialu. Coś niesamowitego ze strony Viníciusa, podobnie jak tamten popis Mágico Gonzáleza, który zasnął na noszach w szatni podczas przerwy w meczu Cadizu na Vicente Calderón. Vinícius zasnął na filmiku Xabiego tak, jak my zasypiamy przy meczach Realu prowadzonego przez Xabiego.
W roku 1977 podczas przygotowań Senatu do stworzenia tej Konstytucji z 1978 roku, która tak dobrze nam służy, senator Camilo José Cela — który wtedy jeszcze nie był noblistą — wykorzystał debatę, żeby uciąć sobie drzemkę. Z siesty obudził go Fontán, przewodniczący wyższej izby. „Jest pan zaspany”, powiedział. Cela to doprecyzował: nie był zaspany, a spał. Fontán odparł: „A to nie to samo?”. Na co Cela odpowiedział zgrabną ripostą: „Nie. Tak jak nie jest tym samym być dymanym i dymać”.
Ale Fontán nie wysłał Celi na ławkę, co Xabi zrobił z Viníciusem, który też przecież nie jest Romário. „Trenerze, wie pan, że on zamyka co noc wszystkie aftery w Sitges?”, tak podjudzały pismaki tamtych czasów Cruyffa przeciwko Romário. A Cruyff zawsze odpowiadał to samo: „Niech zamyka, co chce. Dopóki strzela mi gole…”. Geniusz rozumiejący innego geniusza. Xabi geniuszem z pewnością nie jest, ale Vinicius owszem. I z tego faktu narodził się kryzys, który „znawcy” rozdmuchali do rozmiarów cyrku. Xabiemu zabrakło pokory w stylu św. Pawła.
Kiedy Paweł z Tarsu przybył do Efezu, zapytał uczniów: „Czy dostąpiliście zstąpienia Ducha Świętego?”. A oni odpowiedzieli: „Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty”. W szatni Realu Madryt tym Duchem Świętym byłby Pan Pressing — ten, o którym wszyscy mówią jako o najlepszej rzeczy we współczesnym futbolu. O św. Pawle pisał Ratzinger, że patrząc na jego ludzkie predyspozycje, mógł się pod wieloma względami wydawać „mało odpowiedni do swojego wielkiego zadania” — tak jak wielu z nas myśli o Xabim, choć sami w życiu nie doszliśmy nawet do funkcji ministranta. „Wiecie, że brak mi talentu do oratorstwa: nie jestem dobrym mówcą”, mawiał o sobie apostoł.
Raz jeden ze słuchaczy Xabiego zasnął, a on wyrzucił go przez okno, a przecież ten dżentelmen nie ma klauzuli odejścia, jaką ma Vinícius, klubowe aktywo, więc klub ma obowiązek pilnować, by Vinícius nie nudził się do łez na sesjach wideo Xabiego, którego projekt jest w istocie niczym zegar Dalego.
Czy Xabi jest upartym trenerem? Cóż, Xabi jest trenerem wywodzącym się z kultury baskijskiej. Malarz Bonifacio, pochodzący z San Sebastián, śmiał się, opowiadając, jak wyrzucono go ze szkoły sztuk pięknych, bo gdy profesor kazał namalować morze, wszyscy uczniowie malowali wiosło — poza nim, bo on malował czarną plamę. Kiedy Xabi każe Viníciusowi namalować morze, oczekuje, że Vinícius namaluje wiosło, ale Vinicius maluje czarną plamę, a wtedy Xabi wysyła go na ławkę, co dla piłkarskiej gwiazdy jest właściwie równoznaczne z wyrzuceniem na bruk. Gdy dochodzi do takiego punktu, prezes musi przypominać zawodnikom, że to trener tu rządzi, a to jest znak, że wojna została przegrana.
Trybunowi eksperci chcieli Guardiolę, więc sprowadzili im Xabiego. Chcieli Cubarsíego, więc sprowadzili Huijsena. Chcieli kolejnego Cafucasa, więc sprowadzili Carrerasa. A jednak eksperci wyglądają na rozczarowanych. Na mecz z City przyjadą ludzie z Netflixa, żeby nakręcić remake „Rozczarowania” Panero, ale z Xabim w roli głównej, a wszyscy „influencerzy“ będą śpiewać: „Trzeba sprzedać Viniego, trzeba sprzedać Viniego”.
To wszystko nie zmienia faktu, że potem wyjdą Courtois oraz Vinícius i przyniosą nam 16. Puchar Europy, bo na małym łożu…
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze