Advertisement
Menu
/ abc.es

Dziwny grecki przypadek Bellinghama

Wysłannik ABC do Grecji podkreśla, że Anglik miał zmagać się z problemami mięśniowymi, ale wszedł na boisko na ostatnie pół godziny przy dwóch bramkach przewagi. Od powrotu po kontuzji błysnął tylko w Klasyku.

Foto: Dziwny grecki przypadek Bellinghama
Jude Bellingham w meczu z Elche. (fot. Getty Images)

Rubén Cañizares, dziennikarz madryckiego ABC od Realu Madryt i wysłannik dziennika do Grecji, stwierdza, że w tej ostatniej podróży Królewskich wydarzyło się coś dość osobliwego. Rozpoczęła się ona od wątpliwości i zakończyła również ze znakami zapytania, ale za to także z trzema punktami, które bardzo ułatwiają drogę w Lidze Mistrzów do topowej 8 fazy ligowej.

W jej trakcie dziennikarze dwóch rozgłośni COPE i SER dzielili hotel z drużyną Realu. Kontekst rodem z dawnych czasów, który nie spodobał się klubowi. Przypadek — bo w Atenach nie brakuje hoteli, i to dobrych — sprawił, że obie rozgłośnie zarezerwowały dla swoich wysłanników ten sam nocleg, który na tę podróż do greckiej stolicy wybrał Real Madryt. Tą sytuacją klub próbował usprawiedliwić popołudniowy przeciek, gdy podano, że widziano Bellinghama przechadzającego się po hotelu z bandażem na łydce, który miał uniemożliwić mu wyjście w podstawowym składzie przeciwko Olympiakosowi.

Xabi w swojej krótkiej rozmowie z telewizją Movistar+ tuż przed meczem potwierdził te dolegliwości Anglika, ale określił je jako lekkie i nie wykluczył jego wejścia w drugiej połowie. Dziwne podejście, biorąc pod uwagę, że chodzi o tak delikatny i wrażliwy obszar. Mecz był dopiero piątą kolejką fazy ligowej Ligi Mistrzów, nie był decydujący, więc z góry trudno było zrozumieć, że piłkarz z problemem mięśniowym nie może zagrać od początku, ale może wejść w drugiej połowie. A tym bardziej, że zrobi to przy prowadzeniu 4:2.

Ostatecznie Bellingham zagrał i to przez pół godziny, wchodząc na boisko przy praktycznie rozstrzygniętym meczu. Jego wpływ na drużynę był minimalny, a po spotkaniu pozostała wątpliwość, czy rzeczywiście był kontuzjowany, co w samym Realu podkreślano po zwycięstwie, odrzucając interpretację, że pozostawienie go na ławce to decyzja taktyczna Xabiego. Znaki zapytania powstały, bo Anglik z różnych powodów nie może w pełni rozkręcić się w tym sezonie.

Jude wrócił wcześniej niż przewidywano po lipcowej operacji barku, a Alonso pospieszył się z daniem mu pierwszego występu w podstawowym składzie na Metropolitano, gdzie Real nie tylko zagrał słabo, ale też walczył praktycznie w dziesiątkę. Bellingham nie był wtedy gotowy na taki wysiłek. Polityczna decyzja trenera o jego wystawieniu go od początku przyniosła natychmiastowe efekty, bo w Ałmatach i z Villarrealem pomocnik zaczynał na ławce. Sam Bellingham miał odebrać te decyzje jako niesprawiedliwe wskazanie go jako winnego.

Charakter Jude’a nie jest prosty. A jego forma sportowa z poprzedniego sezonu, wraz z obecną, nie pomaga mu wyciszyć pewnych frustracji, które nie podobają się w klubie. Prawdą jest, że przeciwko Barcelonie i Valencii rozegrał dwa dobre mecze, ale nie zdołał nadać im ciągłości. Podbił ocenę niektórych występów bramkami, jak przeciwko Juventusowi czy Elche, trafieniami decydującymi w obu spotkaniach, ale dla gracza jego klasy wydaje się to niewystarczające.

Bellingham tak naprawdę nigdy nie wrócił do poziomu z pierwszej części swojego debiutanckiego sezonu w Realu. Od tamtego nieuznanego gola na Mestalli w marcu 2024 roku, do czego doszło przez pośpiech Gila Manzano i po którym pojawiły się protesty, które kosztowały go czerwoną kartkę, Jude spędził niemal dwa lata grając coraz słabiej, z kilkoma lepszymi momentami, ale ogólnie na przeciętnym poziomie. Z Xabim nie udało mu się tego zmienić. Przynajmniej na razie nie, chociaż Bask od pierwszej chwili oferował mu rolę lidera, której odmawiał w niektórych meczach Viníciusowi.

Bellinghamowi nie podoba się, gdy Alonso wystawia go na któryś z boków ani gdy każe mu schodzić niżej do rozegrania i pomagać w budowaniu akcji. On chce grać jako „10”, a to sprawia, że Arda musi robić to, czego Jude robić nie chce. Güler i Bellingham, gdy grają razem, wciąż się nie uzupełniają. Ta sytuacja również unosi się nad Valdebebas i zaczyna budzić niepokój. Obydwaj w normalnych warunkach są zawodnikami pierwszego składu, ale wciąż brakuje tej chemii, której oczekuje się od dwóch utalentowanych piłkarzy zajmujących podobne pozycje.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!