Zakończyła się dobra passa koszykarzy w Movistar Arenie. Przegrali na własnym terenie po raz pierwszy w tym sezonie. Akurat porażka z Panathinaikosem nie jest niespodzianką, z rywalem tej klasy nie można być zawsze pewnym zwycięstwa. Jednak w tym momencie Królewscy potrzebowali wygranej, żeby utrzymać się w górnej połówce tabeli. Mimo że zdołali zneutralizować Nunna, to pozostałe indywidualności Panathinaikosu błyszczały na parkiecie.
Mecz zaczął się bardzo dynamicznie. Od razu oba zespoły wskoczyły na wysokie obroty i wiele akcji kończyło się punktami. Po stronie gości szybko pokazał się TJ Shorts. Do stanu 9:10 wszystko wyglądało nieźle, ale wtedy madrytczycy się zatrzymali. Ani razu nie trafili do kosza przez niemal cztery minuty. Nie można sobie pozwolić na taki przestój w starciu z Panathinaikosem, o czym wspominał Scariolo. Seria 9:0 pozwoliła gościom zbudować przewagę, którą przed przerwą udało się trochę zmniejszyć (16:22).
W drugiej kwarcie Real Madryt próbował gonić. Całkiem dobre wejście na parkiet zanotował Łeń, a Królewscy krok po kroku zbliżali się do rywali. Kiedy strata wynosiła tylko cztery oczka, wtedy z dystansu trafił weteran Sloukas i znów madrytczycy na moment się zacięli. Gdy z obwodu trafił Lyles, Panathinaikos natychmiast odpowiedział tym samym. Ofensywa gości rozkręciła się na dobre i uzbierała imponujący dorobek 52 punktów w połowie meczu, co w Movistar Arenie nie zdarza się często (38:52).
Do odrobienia takiej straty potrzebna była znaczna poprawa gry. Pewne aspekty udało się wynieść na wyższy poziom, ale wystarczyło to tylko do tego, by prowadzić wyrównany bój z Panathinaikosem, który mógł dzięki temu utrzymywać swoją przewagę. Goście w pewnym momencie mieli nawet 19 oczek więcej na koncie. W żadnym momencie nie dało się wyczuć, że Real Madryt jest w stanie wrócić do gry (59:57).
Ostatnia część była najbardziej waleczna i najmniej efektowna w ofensywie. Oczywiście odpowiadało to Panathinaikosowi. Nawet kiedy się przeprowadzić dwie skuteczne akcje z rzędu, to brakowało kontynuacji. Zbyt wiele było też błędów. Goście wygrali całkowicie zasłużenie, a Real Madryt zakończył podwójną kolejkę Euroligi z dwoma porażkami.
77 – Real Madryt (16+22+21+18): Lyles (7), Campazzo (4), Deck (4), Tavares (20), Feliz (16), Abalde (8), Okeke (3), Hezonja (5), Maledon (6), Garuba (0), Llull (0), Łeń (4).
87 – Panathinaikos (22+30+21+14): Shorts (19), Rogkavopoulos (7), Nunn (8), Faried (16), Hernangómez (5), Kalaitzakis (-), Osman (13), Sloukas (15), Samodurov (0), Grant (0), Grigonis (-), Mitoglou (4).
Poza kadrą znaleźli się:
- Izan Almansa – decyzja trenera
- Gabriele Procida – decyzja trenera
- David Krämer – decyzja trenera
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się