Pubalgia nie jest zwykłym urazem. Wystarczy o to spytać Lamine'a Yamala, czy Nico Williamsa. Piłkarze zgodnie twierdzą, że tego rodzaju dolegliwość sprawia, iż trudno być na boisku sobą. Mastantuono wypadł z wyjazdu na Anfield, a następnie przegapił starcie na Vallecas. Pomocnik koncentruje się teraz na codziennej pracy, a w klubie nikt nie chce wyznaczać daty jego powrotu do gry. Wszystko zależeć będzie od odczuć Franco i tempie regeneracji. Na ten moment zawodnik nie ćwiczy na murawie, choć w Valdebebas mają nadzieję, że wróci na nią jeszcze podczas przerwy na reprezentacji. Plan w każdym razie zakłada, by niczego nie przyspieszać, pisze Fernando Tavero z Asa.
Podobnie sprawa ma się z samą adaptacją gracza w klubie. Argentyńczyk od początku zaczął rozumieć się z Xabim, zwłaszcza dzięki swojej technice oraz intensywności. – Ma dużą jakość, ale jestem też zachwycony jego konkurencyjnością. Trzeba to jeszcze uporządkować, ale ten gen rywalizacji jest fundamentalny – chwalił publicznie Mastantuono trener. Obaj panowie mają świetne relacje, na jakie składa się olbrzymi potencjał Franco oraz przemawianie w podobnym futbolowym języku, co Alonso.
Właśnie w tych czynnikach tkwi klucz zaufania szkoleniowca wobec 18-latka niemal od momentu wylądowania przez niego w Madrycie. Mastantuono dziewięciokrotnie wychodził w podstawowym składzie i zebrał 689 minut, co pozwala mu wyprzedzić w hierarchii wielu innych zawodników Królewskich. Na ten moment jest 10. najczęściej używanym przez Xabiego graczem. Przyczepić można się jedynie w jakiś sposób do statystyk, czyli zaledwie jednego gola i pojedynczej asysty. Nie martwi to jednak ani Franco, ani nikogo w klubie. I piłkarz, i Real zdają sobie sprawę, że wszystko jest procesem. Niepokój jest zerowy, przekonuje Tavero.
W przypadku Mastantuono trudno uciec od porównań z innymi piłkarzami, którzy w bardzo młodym wieku lądowali w stolicy Hiszpanii. Adaptacja Viniciusa, Rodrygo, Valverde, czy Endricka przebiegała o wiele wolniej. Dlatego też Franco oraz działacze bardzo pozytywnie oceniają pierwsze miesiące od transferu. Pokazały one, że klub trafił z decyzją, a plan przebiega zgodnie z początkowymi założeniami. Jego kolejnym elementem jest wzmocnienie fizyczności gracza. Tak naprawdę działa on jednak w tym kierunku już od momentu dołączenia do pierwszej drużyny River Plate.
Jeszcze w ojczyźnie Mastantuono wyraźnie przybierał na muskulaturze i wadze, zawsze jednak z niezwykłą dbałością o proporcje. Franco miał nie stracić przy tym na zwinności stanowiącej jeden z jego głównych atutów. Do Europy miał trafić już możliwie przygotowany do podjęcia wyzwania. Młody piłkarz w ciągu dwóch lat zwiększył masę ciała o 10 kilogramów. Xabi praktycznie od początku widział zaś w nim kogoś gotowego do gry.
W Madrycie plan rozwoju fizycznego Mastantuono jest kontynuowany. Nie chodzi już jednak o efekty widoczne na zewnątrz, lecz równowagę między zewnętrzną muskulaturą a siłą mięśni w środku. Ma to na celu pomóc Franco również w unikaniu kontuzji. Zawodnicy o jego dynamice często są bardziej podatni na urazy. Sztab szkoleniowy oraz medyczny stale pracują nad tym, by 18-latek z każdym dniem stawał się coraz bardziej kompletny. Pubalgia jest tylko pojedynczą przeszkodą na drodze. Choć uraz jest niewdzięczny, w klubie panuje spokój. Najważniejsza jest dalsza konsekwentna realizacja opracowanego wcześniej planu, kończy swój tekst Tavero.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się